W kontekście meczów reprezentacji Polski jednym z najczęściej powtarzanych słów jest „nadzieja”. Tego polskim kibicom, jak się okazało, nie brakuje i po ostatnim spotkaniu z Irlandią nadzieje znów zostały rozbudzone. Dalej mamy progres i skoro po Słowacji sięgnęliśmy dna, to teraz może być już tylko lepiej.
Miałem wielką nadzieję przed meczami polskiej reprezentacji pod wodzą Adama Nawałki, że napiszę coś pozytywnego o kadrze Polaków. Oczywiście mógłbym grzmieć, że nic się nie zmieniło. Mógłbym, ale ileż można?

Lepiej podejść do tematu w nieco inny sposób, a mianowicie zastanowić się, czy wszystko jest takie złe, ponure i nie ma na nic nadziei. Wydaje mi się, że o ile mecz ze Słowacją wyszedł bardzo słabo i nie byliśmy w stanie strzelić gola Irlandii, o tyle jest sporo dobrych informacji po tych kilku dniach z reprezentacją. Selekcjoner Nawałka swoimi powołaniami zaszokował chyba wszystkich, ponieważ nazwiska, takie jak: Mączyński, Pazdan, Kosznik czy nawet Teodorczyk, to niezbyt oczywiste kierunki selekcji. Pytanie: czy te ruchy selekcyjne spowodowały kiepskie wyniki drużyny? Oczywiście, że nie. Co więcej – wielu z nich pokazało, ze Nawałka się nie mylił. Chłopaki w piłkę grać potrafią i w przyszłości jest na kogo liczyć. Nie będą to zapewne nazwiska, od których selekcjoner polskiej kadry będzie rozpoczynał wysyłanie powołań, jednak uważam, że zagrali na tyle poprawnie, że nie można ich skreślać.
Analizując mecz ze Słowacją, trudno dopatrzeć się pozytywów, ponieważ gra wyglądała bardzo kiepsko, ale jak Artur Boruc powiedział po spotkaniu: – Może być już tylko lepiej. I było! O ile kilka miesięcy wstecz mieliśmy lawinowy spadek formy, o tyle teraz, nawet jeżeli uznamy, iż jesteśmy tak nisko, że niżej się nie da, to może jest to właśnie dobry grunt pod zbudowanie czegoś nowego. I właśnie tu widzę wytłumaczenie tych powołań, które niełatwo było zrozumieć. W pełni zgadzam się z Nawałką, który mówił: – Mamy trochę czasu na eksperymenty. Ktoś może powiedzieć, że w reprezentacji grają tylko najlepsi albo że nie ma czasu na robienie castingów, ale z drugiej strony niewiele jest już do stracenia. Kiedy Beenhaker powoływał Bronowickiego i kilku innych, wszyscy łapali się za głowy. Później, o ile się nie mylę, taki przeciętny piłkarz ekstraklasowy założył siatkę Ronaldo. Nie zawsze tak będzie, ale póki jest czas, to nie zaszkodzi spróbować.
Pierwsze, co usłyszałem po zakończeniu meczu z Irlandią, to że eksperyment z Kubą za Lewandowskim się nie udał. Bzdura! To całkiem ciekawe rozwiązanie, które może ożywić strefę, w której często Robert był osamotniony. Kuba to bardzo kreatywny zawodnik i na skalę polskiej reprezentacji szkoda go na prawą stronę, gdzie równie dobrze może występować ktoś młody i zdolny, np. Wszołek. Dobrze również wyglądał Jodłowiec, który jest tym typem zawodnika, który bardzo dużo walczy i zostawia serce na boisku. Właśnie takich zabijaków potrzeba selekcjonerowi Nawałce.












