No i stało się. Po pierwszych nieśmiałych i anonimowych sygnałach, że w kadrze dzieje się źle, Robert Lewandowski odważył się otwarcie skrytykować sposób, w jaki funkcjonuje nasza reprezentacja. Zaczyna się robić coraz ciekawiej, a do Euro został już nieco ponad rok.
Krytyka Lewego
Robert Lewandowski wyliczył kilka, dość poważnych, braków kadry Smudy. Może gdyby napastnik Borussii mówił tylko o tym, że parę rzeczy w kadrze jest źle zorganizowanych, to całą jego wypowiedź dałoby się przyjąć bez większej refleksji. Ale nie, „Lewy” swojej wyliczanki nie skończył na tym, że zmieniłby kilka spraw natury organizacyjnej. On pojechał po całości. Bez żadnego tabu i szczerze. Po kolei, skrytykował: taktykę, dobór piłkarzy, atmosferę w szatni, dosłownie wszystko, co mógł. Wszystko.

Później Lewandowski się z tych słów wycofał, stwierdzając, że co złego, to nie on. Szczerze? Nie wierzę w to jego sprostowanie. Chyba jednak jest coś na rzeczy, bo ten sam piłkarz krytykował selekcjonera już po meczach z Litwą i Grecją. Dodał jedynie kilka szczegółów.
Teraz należy sobie zadać pytanie, czy zawodnicy, którzy nie szanują trenera, nie są w stanie iść za nim w ogień, którzy otwarcie przyznają, że trener robi coś źle, czy będą w stanie wygrać coś pod wodzą takiego szkoleniowca? Raczej nie. Fenomen Mourinho polega na tym, że każdy piłkarz, który z nim współpracuje, mówi, że to jest człowiek, za którym stoi murem, że poszedłby z nim ramie w ramie na wojnę. Ktoś słyszał podobną wypowiedź któregokolwiek z naszych kadrowiczów? Nie? No właśnie.
Kończąc wątek krytyki Lewandowskiego skierowanej w stronę Franciszka Smudy, trzeba wspomnieć o powołaniach, które rozsyła nasz selekcjoner. Lewandowski powiedział, że niektórych piłkarzy, powołanych przez Smudę nawet nie znał z widzenia. Ciekawe, czy przeszło mu przez myśl, że może na zgrupowanie zawitał Adamiak Adam…
W ogóle lista zawodników wybranych przez Smudę na czerwcowe spotkania z Argentyną i Francją nie zaskoczyła chyba nikogo. Standardowe nazwiska i standardowe braki. Najbardziej z tego wszystkiego dziwi (?) brak Małeckiego, przy jednoczesnej obecności Szymona Pawłowskiego z Zagłębia Lubin. Z całym szacunkiem dla piłkarza „Miedziowych”, ale to nie ten poziom.
Zresztą już przerabialiśmy takiego selekcjonera, który dobrał sobie piłkarzy odpowiadających mu pod względem charakterologicznym, a nie tych, którzy najlepiej kopali piłkę. Efekt pamiętamy wszyscy.












