Euro zbliża się wielkimi krokami, a nasz selekcjoner nadal nie dostrzega wielu rzeczy. Nie wiem, czy robi to specjalnie, czy po prostu ma problemy z postrzeganiem pewnych kwestii nieco szerzej. Największe ograniczenie, jakie selekcjoner sobie narzucił, to tzw. szeroka kadra – Smuda zamierza wybrać z niej 23 piłkarzy, którzy zagrają na Euro.
Wybrańcy
Bramkarze: Łukasz Fabiański, Przemysław Tytoń, Grzegorz Sandomierski, Wojciech Szczęsny.
Obrońcy: Sebastian Boenisch , Arkadiusz Głowacki, Kamil Glik, Tomasz Jodłowiec, Damien Perquis, Łukasz Piszczek, Maciej Sadlok, Marcin Wasilewski, Jakub Wawrzyniak, Grzegorz Wojtkowiak.
Pomocnicy: Jakub Błaszczykowski, Dariusz Dudka, Adam Matuszczyk, Adrian Mierzejewski, Sebastian Mila, Rafał Murawski, Ludovic Obraniak, Sławomir Peszko, Eugen Polański, Maciej Rybus, Cezary Wilk.
Napastnicy: Paweł Brożek, Kamil Grosicki, Ireneusz Jeleń, Robert Lewandowski, Artur Sobiech.

Wyżej wymieni znaleźli się w tej wybranej przez Smudę grupie. Przemilczę kwestię sensowności ogłaszania kadry na PÓŁ roku przed pierwszym gwizdkiem tak wielkiej imprezy. Sześć miesięcy to naprawdę dużo i wiele się może w tym czasie wydarzyć. Kontuzje, wahnięcia formy, wysyp talentów etc. To wszystko jest niezwykle prawdopodobne. Po co więc narzucać sobie sztywne ramy w postaci 30 nazwisk? Nie wiem.
Tym bardziej że jak przyjrzymy się bliżej wybrańcom Smudy, to wesoło nie jest. I tak po kolei.
Bramkarze
Do Szczęsnego akurat przyczepić się nie można. Ma pewne miejsce w bramce Arsenalu i broni całkiem nieźle, chociaż ostatnio ma lekki spadek formy.
Ale im dalej w las, tym gorzej. Fabiański, w tym samym Arsenalu, jest bramkarzem rezerwowym i ma małe szanse na grę. Przemysław Tytoń rozegrał w tym sezonie w Eredivisie tylko cztery mecze, z czego ostatni we wrześniu 2011 roku! Sandomierski już uciekł z Genku, bo szans na grę w pierwszym zespole nie miał żadnych, więc na wiosnę będzie występował w Jagiellonii.
Czyli tak naprawdę wśród wybrańców Smudy jest tylko jeden bramkarz, który regularnie gra. A jest przecież taki polski golkiper, który gra w znaczącej lidze, w miarę dobrym klubie i jest tam pierwszym bramkarzem. Nazywa się Artur Boruc. Rozegrał 20 ligowych spotkań w pełnym wymiarze czasowym we Fiorentinie i zbiera dobre recenzje. Gdybyśmy do dwójki Szczęsny – Boruc dorzucili młodego Pawłowskiego z Lechii Gdańsk, który lada moment trafi do Udinese, to mielibyśmy w kadrze trzech dobrych bramkarzy, którzy regularnie grają w klubach. Problem jest taki, że dwóch nie ma w szerokiej kadrze…












