Obrońca Lecha Poznań, Grzegorz Wojtkowiak, w meczu przeciwko Gruzji występował na prawej obronie. Jest to nominalna pozycja Łukasza Piszczka, który z powodu zawieszenia nie mógł wczoraj zagrać. Wojtkowiak nie chciał jednoznacznie powiedzieć, czy godnie wywiązał się z roli dublera gracza Borussii Dortmund.
We wczorajszym meczu Grzegorz Wojtkowiak zaprezentował się całkiem nieźle. W strefie mieszanej chętnie udzielał odpowiedzi na pytania dziennikarzy. Głównie dotyczyły one zastąpienia na tej pozycji Łukasza Piszczka. Zawodnik Lecha Poznań ocenę pozostawił selekcjonerowi.
– Czy byłem godnym zastępcą Łukasza Piszczka? Oto trzeba zapytać się Franciszka Smudy. Jeśli będę dostawał kolejne powołania, to będę starał się najlepiej wywiązywać ze swojej roli – mówił Wojtkowiak.
Zawodnik nie ukrywał również, że w kadrze woli występować na prawej stronie obrony tak, jak ma to miejsce w Lechu Poznań. Jednak zaznaczył, że jeśli będzie potrzeba, zagra na środku obrony.
– W swoim klubie gram na prawej obronie, więc to oczywiste, że ta pozycja najbardziej mi pasuje. W kadrze częściej występowałem na środku defensywy i nie zamierzam na to narzekać.










