Nie ulega wątpliwości, że rywalizacja między dwoma golkiperami z solidnym doświadczeniem w Premier League od lat spędza sen z powiek kolejnych selekcjonerów naszej reprezentacji. To, kogo zobaczymy w bramce podczas najbliższych spotkań z Holandią i Bośnią, będzie zależało od ich obecnej dyspozycji. Aktualnie w lepszej sytuacji wydaje się Wojciech Szczęsny, który w trakcie pandemii stanowił solidne ogniwo w wyjściowym składzie Juventusu. Czy to zapewni mu kadrową przepustkę?
Wiadomo jednak, że będący w zgoła odmiennej sytuacji Łukasz Fabiański w wyniku kontuzji musiał pogodzić się z trzymiesięcznym wypadnięciem z rozgrywek Premier League. Z sytuacji tej korzystał Szczęsny, który stanowił mocną podporę polskiej bramki podczas eliminacji do przyszłorocznych mistrzostw Europy. Nie należy zapominać również o fakcie, że były bramkarz Arsenalu i Romy został wybrany najlepszym golkiperem poprzedniego sezonu Serie A. W bieżącym roku nie rozegrano również żadnego meczu z udziałem „Biało-czerwonych”, tak więc piątkowa konfrontacja z Holandią będzie pierwszym sprawdzianem dla jednego z nich. Który z naszych dwóch najlepszych golkiperów stanie naprzeciw solidnie radzącej sobie na europejskiej scenie ekipie „Oranje”, przekonamy się piątkowego wieczoru.
Jedno miejsce, dwóch światowców – najświeższa historia rywalizacji w klubach
Jedno, co trzeba przyznać, to że obaj bramkarze od niemal dekady prezentują najwyższy światowy poziom. Obaj tworzą istotny bramkowy monolit swoich obecnych klubów, jak również stanowią o sile 19. (według najnowszego rankingu FIFA) narodowej drużyny świata, reprezentacji Polski. Jak pokazały nam kadrowe spotkania w minionym roku, naprawdę trudno wskazać wśród tej dwójki faworyta.
Praktycznie od początku aż do finiszu zmagań na Półwyspie Apenińskim Wojciech Szczęsny grał pierwsze skrzypce w zespole „Starej Damy”. Nie były to tylko suche zaliczenia, gdyż w każdym ze spotkań notował po kilka znakomitych parad. Co warte podkreślenia, udało mu się zdobyć prestiżowy tytuł bramkarza kampanii zaliczanej do europejskiego TOP 5, Serie A. Golkiper zakończył edycję 2019/2020 z solidnym dorobkiem 11 czystych kont, zdobywając dodatkowo z Juventusem dziewiąte z rzędu mistrzostwo Italii.
Jeśli uważnie przyjrzymy się temu, co w analogicznym czasie prezentował Łukasz Fabiański, stwierdzimy, że teoretycznie stoi on na przegranej pozycji. Broniąc barw West Ham United w minionej odsłonie Premier League, tylko w sześciu występach zachował czyste konto. Co więcej, jego zespół uplasował się dopiero na 16. miejscu, walcząc o pozostanie w lidze do ostatniego meczu. Niemniej jego piłkarskie CV oraz wysokie boiskowe umiejętności stale zapewniają mu regularną grę z Orzełkiem na piersi.













