Wisła Kraków wygrywa 1:0 z Lechem Poznań i oddala się od strefy spadkowej!


Nieudane zakończenie roku dla „Kolejorza”, szczęśliwe dla „Białej Gwiazdy”

19 grudnia 2020 Wisła Kraków wygrywa 1:0 z Lechem Poznań i oddala się od strefy spadkowej!
Łukasz Sobala / Press Focus

Zmagania w 2020 roku dla Lecha Poznań i Wisły Kraków kończyły się ich bezpośrednim starciem. Zarówno jedna, jak i druga drużyna ciągle potrzebuje punktów. Lech chce gonić coraz bardziej oddalającą się czołówkę. Wisła z kolei pragnie uciec od strefy spadkowej. Wygrana pozwalała z większym optymizmem czekać na wznowienie rozgrywek w przyszłym roku. Udało się to Wiśle. To ona złapała trochę oddechu, choć nadal nie jest to najbardziej komfortowa sytuacja.


Udostępnij na Udostępnij na

Na pozytywnym zakończeniu tego niezbyt szczęśliwego dla wszystkich roku zależało Wiśle i Lechowi. Nie było mowy o odpuszczaniu czy bujaniu w obłokach. Wbrew pozorom ten mecz nie był o nic.

Pożegnanie Modera

Jak niedawno poinformowali Lech Poznań oraz Brighton wypożyczenie Jakuba Modera zostało skrócone. Już od stycznia 21-latek będzie biegał po angielskich boiskach. Klub, z którego Moder był pierwotnie wypożyczony do „Kolejorza” do końca sezonu, skrócił ten czas. Pomocnik miał i przede wszystkim chciał pomóc Lechowi w europejskich pucharach. Jak dobrze wiemy, przygoda poznańskiego klubu z Europą dobiegła końca. Szybszy przyjazd do Anglii i wdrażanie się w filozofię tamtejszego klubu może tylko pomóc Moderowi. Przejdzie czas aklimatyzacji i od nowego sezonu będzie już mógł ruszyć na pełnych obrotach.

Moder wyfruwa stąd na wielki świat, większą i poważniejszą piłkę. Niewykluczone, że za kilkanaście lat wróci do klubu z Wielkopolski już jako zasłużony zawodnik. Na pewno dużo mu zawdzięcza. I „Modziowi”, i Lechowi dziś zależało, aby wygrać ten mecz i pozytywnym akcentem zakończyć rok oraz obecną przygodę pomocnika z „Kolejorzem”. Pewien rozdział się kończy. Ciekawy jest fakt, że to właśnie „Biała Gwiazda” była rywalem Lecha, gdy Moder debiutował w ekstraklasie. Teraz, w konfrontacji z tym samym przeciwnikiem, żegna się z Polską.

Bez rozstrzygnięcia do przerwy

Od początku spotkania w obu zespołach widać było trochę niedokładności i nerwowości. Tak jakby źle weszły w mecz. Kilka niedokładnych podań, fauli. Obaj golkiperzy nie mieli w początkowych minutach dużo pracy. Jakby mało było tego, że w Poznaniu temperatura oscylowała w granicach 0 stopni Celsjusza, to spotkanie nie rozgrzewało swoim przebiegiem. Trudno wskazać jakieś najbardziej niebezpieczne okazje, po których była choćby szansa na realne umieszczenie piłki w siatce. Tymoteusz Puchacz, który był ustawiony wyżej, bo na skrzydle, próbował zrywać lewą flanką. Rzuty wolne, rzuty rożne – wszystko jednak bez rezultatu.

Wydawało się, że do momentu zejścia do szatni rezultat nie ulegnie już zmianie. Jednak po strzale Pedro Tiby Lukas Klemenz miał zatrzymać piłkę ręką w polu karnym. Dla pewności sędzia skorzystał z wideoweryfikacji. Przyglądając się tej akcji, raz jeszcze uznał, że poznaniakom nie należy się rzut karny. Chwilę potem bliski zdobycia bramki po podaniu Puchacza był Jakub Moder. Przyjął piłkę na klatkę piersiową i uderzył lewą nogą. Jego strzał został obroniony przez golkipera Wisły. Pod koniec pierwszej odsłony gry mecz znacznie się ożywił, szczególnie po stronie „Kolejorza”.

Finalnie do przerwy żaden zespół nie stracił, ale i nie strzelił bramki. Ani Filip Bednarek, ani Mateusz Lis nie musieli przez 45 minut wyciągać piłki z siatki.

Bezbłędny Lis, kapitan na pomoc

Zaraz po przerwie Lech atakował. Niewiele zabrakło, aby znowu po podaniu Puchacza i ładnym przyjęciu Dani Ramirez umieścił piłkę w siatce. Aktywny był „Puszka”. Jeśli nie podawał do kolegów, to sam próbował strzałem pokonać Mateusza Lisa. Na pomoc „Wiślakom” ruszył Jakub Błaszczykowski, który pojawił się na placu gry po przerwie. Obie drużyny nie zamierzały odpuszczać, czy zadowalać się remisem i podziałem punktów.

To, że w Poznaniu ciągle na tablicy widniał bezbramkowy remis, jest dużą zasługą Mateusza Lisa. Bramkarz „Białej Gwiazdy” bronił naprawdę bardzo dobrze. W wielu sytuacjach uchronił swoją drużynę od straty bramki. Był dziś nieomylny. Atak Wisły Kraków nie dawał tyle, aby przechylić szalę na swoją stronę. Jednak z tyłu panował większy spokój i przynajmniej o to nie musiała się martwić.

A i siła rażenia z przodu przyszła. Błaszczykowski zagrał do Felicio Browna Forbesa, który szybko mu odegrał. Wszystko działo się w polu karnym lechitów. Kuba nie miał problemu z pokonaniem Filipa Bednarka. Teraz to Wisła była w lepszej sytuacji. Bardzo zależało całemu Lechowi, aby doprowadzić do wyrównania. Szczególnie Moderowi, który chciał pozytywnie zakończyć współpracę z Kolejorzem”. Mimo wszelkich starań poznaniakom nie udało się strzelić bramki. Wisła Kraków po dzisiejszym meczu ma powody do radości.

„Biała Gwiazda” wywiozła z Poznania trzy punkty, które są dla niej naprawdę na wagę złota. Oddala się od ostatniego w tabeli Podbeskidzia Bielsko-Biała. Lech Poznań nie zmniejsza dystansu do najlepszych drużyn w lidze i na nadchodzące tygodnie ma sporo materiału do rozmyślań.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze