Wisła Kraków nie będzie miło wspominać ubiegłego sezonu. Zasłużony i utytułowany klub spadł z ekstraklasy. Jak można było się spodziewać, obecnie sporo się w nim dzieje. Zwłaszcza jeżeli chodzi o transfery. Postanowiliśmy przyjrzeć się dotychczasowym zmianom w szeregach „Białej Gwiazdy”.
Spadek przeważnie oznacza konieczność dużej przebudowy. Do klubu nie będą już wpływać tak duże pieniądze jak w przypadku gry na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Wobec tego trzeba pozbyć się części piłkarzy. Tych z wysokimi pensjami, ale także takich, którzy się nie sprawdzili. Wisła musi powstałe luki mądrze wypełnić.
Trener zostaje
Ważne, aby w tej przebudowie zachować rozsądek. Ruchem, który wpisuje się w takie założenie, jest pozostanie na stanowisku trenera Jerzego Brzęczka. Nie powiodła się jego misja, jaką było utrzymanie Wisły w lidze. Trudno jednak przypisać mu całą winę za spadek zespołu. Sytuacja była dużo bardziej złożona. Były selekcjoner pracujący w pierwszej lidze będzie swego rodzaju ewenementem.
Wisła rozpoczęła sezon 2021/2022 z Adrianem Gulą u steru. Słowak nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań i został zwolniony po spotkaniu 21. kolejki, w którym jego zespół przegrał ze Stalą Mielec 0:1. To właśnie jego zastąpił Brzęczek, którego bilans pozostawia wiele do życzenia. Składa się na niego zaledwie jedno zwycięstwo, siedem remisów oraz aż pięć porażek.
Anatomia upadku „Białej Gwiazdy” to temat na bardzo obszerną i wielowątkową dyskusję. Sprowadzenie go wyłącznie do złej pracy trenerów byłoby zbytnim uproszczeniem. Trzeba na całą sprawę spojrzeć dużo szerzej. Wydaje się, że Brzęczek jest odpowiednią osobą, aby szybko przywrócić klub na ekstraklasowe salony.
Kto przyszedł?
W kwestii piłkarzy przychodzących więcej jest różnego rodzaju plotek i spekulacji niż już potwierdzonych transakcji. Do Krakowa trafił Jakub Niewiadomski. Lewy obrońca Lecha Poznań występował ostatnio na wypożyczeniu w GKS-ie Jastrzębie. W jego barwach rozegrał 26 meczów, w których zdobył trzy bramki. 20-latek jest wychowankiem „Kolejorza”, nie potrafił jednak wywalczyć sobie miejsca w jego pierwszej drużynie.
Drugim zawodnikiem, który zasilił szeregi spadkowicza, jest Vullnet Basha. Albańczyk występował już przy Reymonta w latach 2017–2021. Po wygaśnięciu umowy z Wisłą związał się z greckim Ionikosem Nikeas. Tam miał kłopot z regularną grą, na boisku pokazał się zaledwie czterokrotnie. Na polskich boiskach dał się zapamiętać jako solidny defensywny pomocnik, któremu piłka nie przeszkadza w grze. Jego obecna dyspozycja jest wielkim znakiem zapytania, a to sprawia, że trudno rozpatrywać go w kategorii wzmocnienia.











