Wieśniacy z Doetinchem


Wraz z powrotem De Graafschap do najwyższej klasy rozgrywkowej, Eredivisie obdarzona została długo oczekiwanym powiewem świeżości. Zespół prowadzony przez Jana de Jonge początkowo został nawet obwołany mianem rewelacji sezonu, z czasem beniaminek stracił jednak impet i ze spokojem osiadł w środkowych rejonach ligowej tabeli.


Udostępnij na Udostępnij na

Początki De Graafschap zbiegły się w czasie z pierwszymi próbami wprowadzenie w Holandii piłkarstwa zawodowego, a oficjalną datę założenia klubu uznaje się 1 lutego 1954. Zbieżność dat nie była przypadkowa, dzięki czemu sprytni nowicjusze z marszu przystąpili do walki o mistrzostwo kraju – w premierowym sezonie rywalizacja przebiegała jednak w mocno okrojonym, ledwie 10-zespołowym składzie. Jako ciekawostkę warto zaznaczyć, że fakt nikłego zainteresowania futbolem w Niderlandach spowodowany był w głównej mierze wpływami kalwinistycznymi, za sprawą których gra w piłkę powszechnie uznawana była za… grzech. W pełni profesjonalne rozgrywki zaczęły funkcjonować w Holandii dopiero trzy lata później – do nowo powstałej Eredivisie biało-niebiescy zapałać już się jednak nie zdołali.

Superboeren zawsze mogą liczyć na swoich fanów
Superboeren zawsze mogą liczyć na swoich fanów (fot. freewebs.com)

Zespół ze stolicy Geldrii na swój debiut w najwyższej klasie rozgrywkowej czekać musiał więc aż do roku 1973. Wówczas, po czterech bardzo przeciętnych sezonach, De Graafschap ponownie musiało się jednak pożegnać z Eredivisie. Na dłużej w ekstraklasie gracze z 56-tysięcznego Doetinchem zawitali dopiero pod koniec wieku i bez większych sukcesów wegetowali tam przez blisko osiem lat. Po za sprawianiem sporadycznych niespodzianek biało-zieloni nie byli w stanie wyróżnić się niczym szczególnym, dorobili się za to oryginalnego przydomku – Superboeren. W wolnym tłumaczeniu oznacza on 'Superwieśniaków’ i wiąże się z położeniem samego Doetinchem, które usytuowane jest w samym sercu De Achterhoek, największego rolniczego rejonu Holandii.

Ostatnie lata w wykonaniu ekipy z De Vijvenberg stoją pod znakiem balansowania na krawędzi pierwszej i drugiej ligi. W XXI wieku Superboeren już dwukrotnie mieli okazję zasmakować spadku z Eredivisie, dusza fightera sprawiła jednak, że do gry za każdym razem wracali błyskawicznie. Już kilkanaście miesięcy po ostatniej degradacji (2005) biało-niebiescy o powrót do elity rywalizowali w meczach barażowych. Wówczas szczęście uśmiechnęło się wprawdzie do Willem II, ale już rok później ekipa z Doetinchem w cuglach wygrała Eerste Divisie i ponownie zawitała do pierwszej ligi. Teraz w utrzymaniu tego stanu pomóc ma ustabilizowana kadra, oparta na graczach ogranych na drugim froncie oraz gronie ambitnych wychowanków sporadycznie wspieranych przez przybyszy spoza Holandii.

Na początku sezonu do roli największej gwiazdy De Graafschap typowany był król strzelców drugiego frontu – Berry Powel, szybko został on jednak zepchnięty z piedestału przez przeżywającego drugą piłkarską młodość Donny’ego de Groota. Mocnym punktem zespołu jest 32-letni bramkarz Jim van Fessem, nieograniczony potencjał prezentowany w Eerste Divisie potwierdza młodziutki Lasse Shone, a blokiem defensywnym mądrze kieruje pozyskany latem z RKC Waalwijk Szwajcar Stephan Keller. Nazwiska czołowych graczy zespołu z De Vijvenberg na kolana nie powalają, Jan de Jonge z grupy solidnych rzemieślników stworzył jednak ciekawą i wyrównaną ekipę, która tej jesieni potrafiła pokonać Groningen i Heerenveen, a dzięki 13-punktowej przewadze na strefą spadkową Superboeren już teraz praktycznie nie muszą obawiać się o ligowy byt. Czy stać będzie ich na coś więcej?

Komentarze
Paweł Szwarc (gość) - 15 lat temu

Brawa za odwagę;)!!!

Odpowiedz
Arkadiusz Przybyłkiewicz (gość) - 15 lat temu

Jaką odwagę? Wszak 'Wieśniacy' to pseudonim
piłkarzy De Graafschap tak samo jak np 'Czerwone
Diabły' to pseudonim Manchesteru United. Nie mów, że
o tym nie wiedziałeś.

Odpowiedz
vielspab (gość) - 15 lat temu

Artykuł dobry od strony stylistycznej ale treść
troszkę nużąca...

Odpowiedz
1145 (gość) - 15 lat temu

...to odwagą dla mnie jest samo napisanie tekstu o De
Graafschap, bo ja o tej drużynie wiem tyle,
że...wiem, że istnieje i gra w Eredivisie :)

Odpowiedz
Paweł Szwarc (gość) - 15 lat temu

To że taki mają przydomek, akurat wiedziałem.
Posiadam PS i oglądam Eredivisie (Zauważ, że po
słowie odwaga jest ";)" - uśmieszek;) ). Czołem;)

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze