Niektórzy jeszcze nie ochłonęli po emocjach związanych z Euro 2012, a już jedno z miast gospodarzy – Wrocław – w najbliższy weekend przyjmie kolejne gwiazdy europejskiej piłki. W sobotę i niedzielę na Stadionie Miejskim zostanie rozegrany międzynarodowy turniej Polish Masters.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że los akurat Wrocławiowi przydzielił najmniej znanych zawodników podczas mistrzostw Europy, ale z tego względu w weekend… chyba wcale nie będzie gorzej niż podczas Euro. Na początku zapowiadano, że w tych dniach do stolicy województwa dolnośląskiego przyjadą Borussia Dortmund i Tottenham Hotspur. Ostatecznie stanęło na trochę mniej znanych klubach, ale i tak nie ma co płakać, bo do naszego kraju rzadko udaje się sprowadzić naraz finalistę Ligi Europejskiej (Athletic Bilbao), ćwierćfinalistę Ligi Mistrzów, który odpadł, choć wcale nie był słabszy od jej ostatecznego zwycięzcy (Benfica Lizbona), oraz zespół, który doszedł do 1/8 finału LE (PSV Eindhoven).

Można powiedzieć, że dla mistrza Polski – Śląska – zorganizowano godny mistrza turniej. I paradoksalnie to gracze WKS-u oszczędzą chyba najwięcej piłkarzy. Jeśli do czegoś się można przyczepić, to do terminu turnieju, który dla wrocławian jest średnio wygodny. Oczywiście, żeby sprowadzić klasowe drużyny, trzeba było na pewno dostosować się do ich wymagań, ale dwa mecze w weekend pomiędzy spotkaniami eliminacji do Ligi Mistrzów nie są spełnieniem marzeń Oresta Lenczyka. Na szczęście z Podgoricy udało się praktycznie przywieźć awans, który powinien zostać w środę tylko przyklepany. Nie ma na co narzekać.
Lepiej cieszyć się z tego, że na żywo będzie można obejrzeć naprawdę wielkie gwiazdy. I choć kilku piłkarzy z pierwszego szeregu jednak zabraknie (przede wszystkim przez igrzyska), to i tak będzie na kim zawiesić oko.
Co prawda, to odniesienie nie do końca może być adekwatne w przypadku Athleticu. Baskowie niestety do Wrocławia przylecą w okrojonym składzie. Przede wszystkim zabraknie trzech gwiazd zespołu. Javier Martinez, którego od przejścia do Barcelony dzieli chyba tylko 40 milionów euro, które trzeba by na niego wydać, Iker Muniain, jedna z większych nadziei hiszpańskiej piłki, oraz podstawowy pomocnik Bilbao Ander Herrera pojechali na igrzyska. Kibice nie zobaczą też innej wielkiej (dosłownie) gwiazdy z Bilbao – Fernando Llorente. Hiszpan jeszcze odpoczywa po wyczerpującym sezonie, a Marcelo Bielsa wakacje postanowił mu nieco przedłużyć i do samolotu go nie wziął.
Mimo wszystko na brak gwiazd nie można narzekać. Wielu piłkarzy wyrobiło sobie nazwiska szczególnie świetną grą w Lidze Europy, w której Athletic zatrzymał się dopiero na finale. W nim przegrał 0:3 z Atletico Madryt. Identyczny wynik klub z Kraju Basków osiągnął w Copa Del Rey, choć tutaj lepsza okazała się ostatecznie Barcelona. Dziesiąte miejsce w lidze nie spełniło oczekiwań, ale i tak zespół z Bilbao zobaczymy w tej edycji LE.













