Fortuna Puchar Polski rozpoczął się na dobre! Od wtorku 26 września polskie kluby rywalizują w 1/32 finału. Jak co roku nie brakowało sensacji i niespodziewanych zwycięzców. Z rozgrywkami pożegnał się już wicelider PKO Ekstraklasy Śląsk Wrocław, który uległ Jagiellonii w Białymstoku. Za burtę wypadli również inni ekstraklasowicze – Radomiak Radom oraz Ruch Chorzów. Zostali pokonani przez drużyny trzecioligowe.
W tym tygodniu doszło do 27 pucharowych potyczek. Szczególnie interesująco zapowiadały się derby Górnego Śląska, mecz Jagiellonii ze Śląskiem Wrocław oraz Wisły Kraków z Lechią Gdańsk. Emocji nie brakowało także i w innych meczach.
Derby Górnego Śląska
W środę do rozgrywek przystąpił Górnik Zabrze, który w Katowicach mierzył się z miejscowym GKS-em. Oczywistym faworytem tego spotkania była drużyna z Zabrza, która od pierwszych minut przejęła kontrolę nad meczem. Przeważanie i ciągłe ataki przełożyły się na trafienie w 20. minucie spotkania. Bramkę zdobył Sebastian Musiolik, który świetnie odnalazł się w polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Kilkanaście minut później zabrzanie zadali kolejny cios. Tym razem w roli głównej Kamil Lukoszek, strzelający wspaniałą bramkę z szesnastego metra. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie.
W drugiej połowie Górnik dołożył kolejne dwa trafienia. Prawdziwe wejście smoka zaliczył Lawrence Ennali – strzelec obu goli. Przy pierwszym asystował mu Lukas Podolski. Ekipa z Zabrza rozegrała świetne spotkanie, pokazując swoją dominację nad słabszym rywalem.
Puchar Polski – pierwsze sensacje
W starciach Radomiaka z Garbarnią Kraków oraz Ruchu Chorzów z rezerwami Legii doszło do prawdziwych sensacji. Obaj ekstraklasowicze pożegnali się z rozgrywkami!
Mecz w Warszawie rozpoczął się od nie lada niespodzianki. Maksymilian Stangret – 18-letni zawodnik Legii II – wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. W kolejnych minutach miał okazję powiększyć dorobek strzelecki, lecz pomylił się w dogodnych sytuacjach. Do przerwy drużynie z Chorzowa udało się wyrównać. Wszystko za sprawą rzutu karnego, który wykorzystał Tomasz Foszmanczyk. W drugiej odsłonie tego starcia emocji również nie brakowało. Już cztery minuty po jej rozpoczęciu do bramki trafili ponownie gospodarze. Tym razem dzięki zdobyczy Aleksandra Wańki. Pod koniec spotkania bardziej naciskać zaczęli przyjezdni. W 73. minucie meczu doszło do wyrównania po samobójczym golu Kacpra Wnorowskiego. Ostatnie słowo należało jednak do rezerw stołecznej drużyny. Bramkę na wagę awansu zdobył Adam Ryczkowski.












