Polska piłka nożna to nie tylko Kazimierz Górski, Zbigniew Boniek czy Robert Lewandowski. W natłoku bardziej medialnych, sportowych faktów zapominamy, że istnieje inna odmiana tej fantastycznej dyscypliny sportu – piękniejsza, kobieca. Sukcesy zawodniczek Medyka Konin, Górnika Łęczna czy reprezentacji Polski mogą sprawiać nam radość równą tej powodowanej występami Legii Warszawa w europejskich pucharach czy dobra grą kadry Adama Nawałki na niedawnym Euro we Francji.
Ekstraliga kobiet startuje dopiero 11 marca, a już teraz zapraszamy na krótki wywiad z jedną z najzdolniejszych polskich piłkarek młodego pokolenia. Weronika Zawistowska, zawodniczka walczącego o mistrzostwo Polski GKS Górnika Łęczna i podstawowy członek reprezentacji Polski do lat 19, z którą wywalczyła awans do drugiej rundy eliminacji mistrzostw Europy.

Piłka nożna kobiet w Polsce to sport niszowy i trudno konkurować jej z piłką męska. Uważasz, że medal mistrzostw Europy U-17 nakręcił w jakiś sposób koniunkturę na kobiecą piłkę w naszym kraju?
Można powiedzieć, że piłka kobieca a męska to dwie różne bajki. Jeśli chodzi o zarobki, nakłady finansowe na ten sport i jego popularność między nami a naszymi kolegami po fachu istnieje ogromna przepaść. Myślę, że po wygranych mistrzostwach Europy do lat 17 coś zaczęło się dziać i ruszyło to trochę do przodu – jak najbardziej na plus. Nie wszystko jest jeszcze na odpowiednim poziomie, ale mam nadzieję, że zmierza to w dobrym kierunku.
A jak zaczęła się Twoja przygoda z tym sportem? Przypadek? Tata-kibic?
Moja przygoda zaczęła się dość naturalnie – od prób kopania piłki z kolegami na podwórku. Po jakimś czasie tata zachęcił mnie do tego, abym spróbowała swoich sil w klubie, razem z chłopcami. Bardzo to polubiłam, spodobało mi się tak bardzo, że w końcu piłka stała się moją największą miłością.
Tak, jak w większości przypadków… Z podwórka na stadion! Najpierw mały, bo na warszawskiej Pradze, ale ten, na którym grasz dziś, może robić wrażenie. W jaki sposób trafiłaś do GKS Górnika Łęczna?
Swoją grę zaczęłam w Uczniowskim Klubie Sportowym z Bródna, skąd trafiłam do drużyny dziewczęcej MUKS Praga Warszawa. Spędziłam tam kilka dobrych lat, które fantastycznie wspominam. Pewnego dnia zadzwonił do mnie trener z Łęcznej, proponując mi przejście do Górnika, w którym obecnie jestem. Cieszę się, że stało się tak, jak się stało, i jestem w miejscu, gdzie naprawdę mogę się bardzo rozwijać.
W wieku 17 lat jesteś coraz ważniejszą postacią w kadrze wicemistrzów Polski. Klubu, którego rywalizacja z Medykiem Konin przypomina trochę tę między Legią a Lechem Poznań. Ciąży na Tobie jakaś dodatkowa presja, wynikająca z tego powodu?
Jeśli o mnie chodzi, to nie odczuwam żadnej dodatkowej presji. Wiadomo, że w piłce nożnej bardzo ważna jest mentalność i mam tego świadomość. Poza tym każda zawodniczka jest inna. Jedna na mecz wychodzi pewna siebie, innej może tej pewności brakować. Ja zawsze staram się myśleć pozytywnie.












