Menedżer Arsenalu Londyn, Arsene Wenger, zabrał głos po wczorajszym szalonym meczu w ramach Capital One Cup. Jego Arsenal po dogrywce wygrał z Reading 7:5.
Przypomnijmy, jak wyglądał comeback Arsenalu. Po niespełna 40 minutach zespół z Madejski Stadium prowadził już 4:0, jednak podopieczni Arsene Wengera się nie poddali. Tuż przed przerwą bramkę strzelił Teo Walcott. W drugiej połowie Olivier Giroud zmniejszył straty, ale długo potem nic nie chciało wpaść do siatki. Dopiero w 89. minucie gola strzelił Laurent Koscielny, a w piątej minucie doliczonego czasu gry na 4:4 wyrównał najlepszy w szeregach „The Gunners”, Walcott. W dogrywce doświadczenie Arsenalu wzięło górę. Francuski menedżer był dumny z zespołu, że ten zareagował, jednak zganił ekipę za katastrofalną grę w pierwszej połowie.
– Wróciliśmy po tej katastrofie. W pewnym stopniu jestem dumny, bo przynajmniej w drugiej połowie prezentowaliśmy się przyzwoicie.
– Przy 4:1 wiedziałem, że możemy odrobić straty. W drugiej połowie graliśmy systemem 4-2-4, a nawet 4-1-5 z Eisfeldem jako ofensywnym pomocnikiem. Stworzyliśmy wiele okazji, więc miałem nadzieję, że możemy odwrócić wynik.
– Kiedy było 4:4, pomyślałem sobie, że to my zwyciężymy. Reading dał dużo, miało fantastyczną pierwszą połowę. Wiem, co to znaczy wracać do gry po tym, jak dostajesz 4:0. Rywale mimo wszystko nie powinni być zbytnio rozczarowani.
Francuz nie miał problemów z przemową motywacyjną w przerwie w szatni. – Była dyskusja w przerwie. Trudno zagrać w drugiej połowie gorzej niż my w pierwszej.
Francuski menedżer został zapytany też, czy było to jedno z największych zwycięstw w jego karierze trenerskiej. – Może tak, nie wiem. To nie jest jeden z naszych priorytetów. Jestem bardzo szczęśliwy, że w taki sposób odpowiedzieliśmy w drugiej połowie.










