Marcin Wasilewski wciąż nie może otrząsnąć się po odpadnięciu Polski w fazie grupowej Euro 2012. Środkowy obrońca zaznacza jednak, że piłkarze w każdy mecz włożyli dużo serca.
Obrońca reprezentacji Polski twierdzi, że zespół dał z siebie wszystko. Każdy piłkarz ciężko pracował na boisku, jednak to okazało się niewystarczające. – Każdy powinien skoncentrować się na sobie, przemyśleć, czy mógł dać coś więcej. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Wykonałem ciężką pracę, jednak czegoś zabrakło. Oceniajcie nas, ale pamiętajcie, że nie można nam zarzucić braku zaangażowania. Zostawiliśmy na boisku całe serce.

Popularny „Wasyl” zaznacza, że atmosfera turnieju zmotywowała go dodatkowo i za wszelką cenę chciał uszczęśliwić polskich kibiców. – Czułem, co się dzieje w Polsce, i chciałem dać radość rodakom. Myślałem o tym, żeby udowodnić, że potrafimy wyjść z tej grupy. Przed każdym meczem dostawałem kilkadziesiąt SMS-ów z życzeniami od znajomych, wierzyli we mnie i w Polskę. W szatni byliśmy tak naładowani, że wychodziliśmy na boisko i chcieliśmy roznieść rywala. I tu był właśnie problem, bo w całym turnieju rozegraliśmy trzy dobre połowy, ale żadnego meczu w całości.
Piłkarz Anderlechtu powiedział, że dla niego Euro już się zakończyło i zupełnie nie interesuje go, co się stanie w kolejnych fazach turnieju. – Raczej nie będę oglądał Euro. Może jakiś jeden mecz zobaczę. To miały być moje mistrzostwa, żyłem nimi i nie potrafię się pogodzić, że to się skończyło. Nie minie mi to ani jutro, ani za tydzień.










