Reprezentanci Polski mimo przegranego turnieju dostali podziękowania za walkę od swych kibiców w warszawskiej Strefie Kibica. Kadrowicze nie spodziewali się takiej reakcji, o czym przekonywał Marcin Wasilewski.

Obrońca reprezentacji Polski stwierdził, że wcale nie oczekiwał niczego od kibiców, wiedząc, że reprezentanci ich zawiedli.
– Jak pojechaliśmy w niedzielę do fanzony i widziałem zawiedzionych kibiców, to wcale nie chciałem słuchać, że nic się nie stało. Nie chciałem podziękowań. Kotłowało się we mnie. Daliśmy nadzieję kibicom i samym sobie i kompletnie zawiedliśmy.
– Kiedy Kuba Błaszczykowski wziął mikrofon i zaczął przemawiać, to ze dwa razy musiałem wziąć głębszy oddech, żeby się nie rozkleić, łzy stały mi w oczach. Ja do mikrofonu tego dnia nie powiedziałbym ani słowa – zakończył Marcin Wasilewski.










