Marcin Wasilewski, obrońca Anderlechtu Bruksela, nadal marzy o występie na Euro 2012. Prawy obrońca przyznaje, że jak na razie jego forma nie jest najwyższa, ale wierzy też w to, że w następnym sezonie będzie dużo lepiej i znajdzie się w kadrze na mistrzostwa Europy.
„Wasyl” odkąd wrócił na boisko po poważnej kontuzji, gra coraz lepiej. Dlatego też piłkarz liczył na powołanie od Franciszka Smudy już na najbliższe spotkania reprezentacji Polski. Jednak selekcjoner zadecydował inaczej i Wasilewski na powrót do kadry musi jeszcze poczekać. – Chcę dostać szansę od Franciszka Smudy i teraz bardzo czekałem na powołanie. Gdyby przyszło, pierwszy bym się zameldował na zbiórce. Jednak, niestety, ostatni miesiąc miałem przeciętny, więcej w klubie nie grałem niż grałem i trener na pewno wziął to pod uwagę, wybierając drużynę na czerwcowe mecze. Najważniejsze jednak, że o mnie nie zapomniał. Miesiąc temu rozmawiałem z nim i jego asystentem, Jackiem Zielińskim – powiedział „Wasyl”.
Obrońca Anderlechtu odniósł się także do roli, jaką mógłby odgrywać w kadrze Smudy. Wasilewski stwierdził, że niekwestionowanym numerem jeden wśród prawych obrońców jest Łukasz Piszczek. W związku z tym piłkarz widziałby dla siebie miejsce w środku defensywy. – To Łukasz Piszczek jest teraz numerem jeden w kadrze. Nie byłbym dla niego konkurentem. Bundesligę śledzę i widziałem, że zrobił ogromny postęp, zdobył mistrzostwo z Dortmundem, więc jego pozycja nie podlega żadnej dyskusji, ale mógłbym być alternatywą dla trenera na środku obrony. Dla mnie nie byłoby problemu grać jako stoper – zakończył Wasilewski.
Więcej zdjęć na www.bialoczerwoni.com.pl









