Polska nie dała sobie strzelić gola w meczu z Portugalią, co wystawia dobrą ocenę naszej defensywie. Na środku obrony zagrali Marcin Wasilewski oraz Damien Perquis. „Wasyl” chwalił sobie po meczu współpracę z zawodnikiem FC Sochaux.
Chyba trochę lepiej wyglądaliście w drugiej połowie meczu?
Marcin Wasilewski: Tak, to prawda. Przede wszystkim pierwsze kilkanaście minut w naszym wykonaniu były trochę bojaźliwe. Wyszliśmy chyba z za dużym respektem do przeciwnika, to było widać. Zespół portugalski stworzył sobie kilka dogodnych sytuacji, ale myślę, że w miarę upływu czasu ta gra się wyrównała. Zaczęliśmy kontratakować, stwarzać sobie sytuacje bramkowe. Zwłaszcza w końcówce drugiej połowy mieliśmy kilka okazji. Myślę, że wynik remisowy nie krzywdzi żadnego zespołu.
Bardzo dobrze współpracowaliście dzisiaj z Damienem Perquisem. Naprawdę przyjemnie było na Was popatrzeć.

Dziękuję, że Pan to docenia. Myślę, że przede wszystkim cieszymy się z Damienem i całym blokiem defensywnym, że zagraliśmy na zero z tyłu, bo to było dla nas bardzo ważne i cieszę się, że nam się udało.
Jak układała się współpraca z Damienem?
Dobrze, obaj staraliśmy się, żeby ta gra była poukładana z tyłu. Dwa razy pomógł nam też Szczęsny w pierwszej połowie. No ale wynik brzmi 0:0, tak że jako zespół możemy się cieszyć, że nie straciliśmy bramki.
Jak Ci się grało na Stadionie Narodowym?
Bardzo dobrze, świetnie, naprawdę, stadion robi wrażenie. 8 czerwca spotykamy się tu ponownie i myślę, że tylko wynik będzie trochę lepszy.
Ten stadion jest takim miejscem, którego przeciwnicy mogą się na Euro przestraszyć? Czuliście doping kibiców?
Liczę na to. Myślę, że kibice będą się jeszcze rozgrzewać i ten punkt kulminacyjny nastąpi 8 czerwca, kiedy będą naszym dwunastym zawodnikiem i zrobią kocioł zespołom, które tutaj przyjadą grać przeciwko nam [śmiech].
Co ten mecz, na 100 dni przed Euro, powiedział nam o reprezentacji?
Trener przeprowadzi nam analizę tego spotkania i wyciągniemy wnioski. Na pewno były zarówno plusy, jak i minusy.










