Piłkarze Warty Poznań pokonali w sobotę Polonię Bytom 2:1. To zwycięstwo przełamało serię trzech remisów odniesionych na własnym stadionie. Do tej pory nie przegrali u siebie żadnego pojedynku.
W sobotnie popołudnie piłkarze Warty Poznań podjęli na własnym stadionie Polonię Bytom. Widowisko zapowiadało się o tyle ciekawie, że oba zespoły walczą o awans do I ligi i chciały zrobić wszystko, żeby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Spotkanie rozpoczęło się fantastycznie dla gospodarzy, bo w 1. minucie dał im prowadzenie Błażej Nowak. Pomocnik Warty z ostrego kąta popisał się strzałem z woleja, nie dając szans na skuteczną interwencję golkiperowi Polonii Bytom. Podopieczni Jacka Trzeciaka nie zamierzali dać łatwo za wygraną i nacierali na bramkę drużyny z Poznania. Dogodną okazję do wyrównania miał w 8. minucie Dawid Jarka. Natomiast futbolówka po strzale napastnika gości minęła światło bramki. Szczęście jednak uśmiechnęło się do bytomskiego zespołu w 14. minucie, kiedy sędzia wskazał na wapno po faulu bramkarza Warty, Pawła Besera, na Dawidzie Jarce. Egzekutorem rzutu karnego był kapitan Polonii, Jacek Broniewicz, który pewnie wykorzystał stały fragment gry i doprowadził do wyrównania.
Piłkarze dowodzeni przez Marka Kamińskiego za wszelką cenę próbowali ponownie wyjść na prowadzenie. Ten cel zrealizowali po półgodzinie gry, kiedy Grzegorz Rasiak podał piłkę do Adriana Bartkowiaka, a ten z okolic pola karnego oddał mocny strzał i umieścił piłkę w siatce. Goście z Bytomia próbowali ponownie wrócić do równorzędnej gry, ale piłkarzom poznańskiej Warty udało się skutecznie odpierać ataki przeciwnika i do przerwy utrzymali korzystny rezultat. Prowadzenie było zasłużone, bo Warta wyraźnie przeważała na boisku, mimo straconego gola, ale kilka razy pozwoliła sobie na poważny błąd, więc po zmianie stron zawodnicy poznańskiej drużyny chcieli poprawić błędy w swojej grze.
Druga połowa była o zdecydowanie nudniejsza od pierwszych 45. minut. Piłkarze nie stwarzali licznych sytuacji podbramkowych, a gra obfitowała w sporą liczbę fauli. Arbiter kilkukrotnie kartkami karał piłkarzy obydwu zespołów. Polonia Bytom szukała sposobu na zdobycia bramki wyrównującej, ale defensywa Warty nie pozwalała strzelić sobie bramki. Goście najdogodniejszą sytuację w drugiej odsłonie spotkania mieli w 73. minucie, kiedy Kamil Walesa wypatrzył dobrze ustawionego Białkowskiego, który oddał strzał z okolic 16. metra. Piłkarz ekipy z Górnego Śląska miał duże miejsca i swobody, a mimo to trafił prosto w ręce bramkarza Warty.
Kwadrans przed końcem na boisku w zespole Warty pojawił się Paweł Piceluk. Zaraz po wejściu na plac gry mógł podwyższyć prowadzenie. Dostał idealną piłkę od dobrze dysponowanego w tym spotkaniu Błażej Nowaka i w sytuacji sam na sam z bramkarzem oddał niecelne uderzenie. Chwilę później w polu karnym Polonii Bytom został powalony Grzegorz Rasiak, lecz arbiter nie zdecydował się podyktować rzutu karnego. Polonia starała się i walczyła, aby doprowadzić do wyrównania. Końcówka była bardzo ciekawa, bo goście do samego końca próbowali zdobyć bramkę wyrównującą. Mieli ułatwione zadanie, bo gospodarze grali o jednego zawodnika mniej, gdyż Maciej Scherfchen opuścił boisko z powodu dwóch żółtych kartek, co dało w konsekwencji czerwoną. Jednak nie udało się wpakować futbolówki do bramki Pawła Besera i mecz zakończył się zwycięstwem Warty 2:1.











