– Jestem pewien, że jego przygoda z Milanem będzie jedną wielką katastrofą. Ten człowiek, gdzie tylko się nie pojawi, wszędzie sprawia mnóstwo kłopotów. – skomentował dla „Sky Sports Italia” transfer Davida Beckhama do Milanu, Clarence Seedorf. I chociaż Holender przyznał później, że tylko żartował, to jednak mniej więcej w taki sposób gracze Rossonerich podchodzili do kwestii przybycia Becksa do Mediolanu.
Angielskiego pomocnika raczej mało który piłkarz Milanu traktował poważnie. Mało kto wierzył, że Beckham faktycznie może być wzmocnieniem ACM. Owszem z trzymiesięcznego wypożyczenia gracza Los Angeles Galaxy ręce zacierali działacze klubu na czele z prezydentem Silvio Berlusconim i wiceprezydentem Adriano Gallianim. Ci jednak w Beckhamie widzieli przede wszystkim tysiące sprzedanych koszulek, biletów, szalików i innych gadżetów. Między bajki należało włożyć wypowiedzi Berlusconiego, że angielski pomocnik zwiększy siłę ognia Milanu. Cel transferu był tylko i wyłącznie marketingowy, by Rossonerich w dobie wielkiego kryzysu gospodarczego nie musieli każdego eurocenta przed wydaniem, oglądać z każdej strony. Becks jednak przechytrzył wszystkich i udowodnił, że informacje o jego piłkarskiej śmierci są mocno przesadzone.
Z drugiej jednak strony pesymizmowi, jaki towarzyszył przeprowadzce Beckhama do Milanu, nie ma się co dziwić. Kibice jeszcze świeżo w pamięci mają jak długo Anglik aklimatyzował się w Hiszpanii, gdy grał w Realu Madryt. Na Santiago Bernabeu DB trafił latem 2003 roku, a grać na miarę możliwości zaczął dopiero w sezonie 2006/2007, kiedy walnie przyczynił się do tego, że Królewscy po czterech latach przerwy, w końcu sięgnęli po mistrzostwo kraju. Nikt też nie był gotów uciąć sobie ręki, że Becks do Włoch przybędzie w optymalnej formie, bo rozgrywek MLS raczej na Półwyspie Apenińskim i w ogóle w Europie fani raczej nie śledzą z zapartym tchem. Poza tym dochodziła jeszcze kwestia wkomponowania się Davida w specyfikę Serie A. Dośrodkowania Beckhama były jego znakiem firmowym w Premiership, ale w lidze włoskiej raczej gra się głównie po ziemi, więc atuty Anglika, we Włoszech niekoniecznie musiały się przydać.
Ale, jak czas pokazał, przydały się. Od momentu debiutu Becksa, a więc od spotkania z Romą, Milan trzy razy wygrał i dwa razy zremisował. A rywali wcale nie miał łatwych: po dramatycznym spotkaniu, Rossonerich wygrali z Fiorentiną 1:0, rozgromili Bolonię 4:1, zaś parę dni temu rozbili w pył w Rzymie, Lazio 3:0. O ile jeszcze na początku stycznia nikt głośno o zatrzymanie Beckhama na San Siro nie mówił, o tyle już w końcówce miesiąca, Carlo Ancelotti w wywiadzie dla „La Gazzetta dello Sport” powiedział: – Beckham wie jakie jest nasze życzenie w sprawie jego gry w Milanie. Wszyscy mamy nadzieje, że zostanie z nami na dłużej, a w futbolu nie ma rzeczy niemożliwych.
Poza tym Carletto rozpływał się w pochwałach nad grą wychowanka Manchester United, choć skory do pochwał i indywidualnych wyróżnień nigdy nie był. – Liczyłem na jego inteligencję, doświadczenie i powagę związaną z powrotem do wielkiego futbolu i…nie zawiodłem się. – stwierdził z radością.










