Do zamknięcia zimowego okienka transferowego w Polsce pozostał już tylko tydzień. A to oznacza jedno- szanse na przejście Jacka Krzynówka do Wisły Kraków są coraz mniejsze.
Sytuacja jest jasna i przejrzysta- Krzynek nie ma szans na regularne występy w ekipie VfL Wolfsburg, a żeby dobrze przygotować się do EURO 2008 musi zacząć częściej grać. Bo w przeciwnym razie, jak sam przyznaje, znów na wielką imprezę pojedzie zupełnie nieprzygotowany, jak na MŚ`06. Albo w ogóle nie pojedzie, jeśli Leo Beenhakker podtrzyma zasadę, że bilety na ME otrzymają tylko Ci gracze, którzy w okresie poprzedzającym czempionat Starego Kontynentu grali w swoich zespołach regularnie.
Dziwny Magath

Krzynówek w tym sezonie wystąpił w zaledwie 10 meczach, w sumie na boisku spędzając 670 minut. Tylko dwa razy zaliczył pełne 90 minut. Najgorszy jest fakt, że jego ostatnie spotkanie w Bundeslidze datowane jest na…24 listopada 2007. Dlaczego mimo wspaniałej formy prezentowanej w spotkaniach reprezentacji, polski pomocnik nie ma pewnego miejsca w zespole Wilków? Odpowiedź na to pytanie zawarta jest w dwóch słowach: Felix Magath. Gdy szkoleniowcem ekipy z Volkswagen-Arena był Klaus Augenthaler, pozycja Krzynka w Wolfsburgu była niepodważalna. Gdy jednak nowym opiekunem zielono- białych został Magath, sytuacja Polaka zmieniła się w mgnieniu oka. A przecież jeszcze przed rozpoczęciem sezonu były gracz Bayeru Leverkusen bardzo chwalił sobie współpracę z tym szkoleniowcem, słynącym z twardej ręki i trudnego charakteru.
– Wolfsburg to dziwny klub – mówił w wywiadzie dla „Sportu” wychowanek LZS Chrzanowice. Niby ma wszystko co potrzebne do sukcesów- potężnego sponsora, wspaniały stadion, znakomitych piłkarzy, a jednak oczekiwanych wyników brakuje. To, że naszym trenerem jest Magath oznacza jedno- władze klubu postawiły wszystko na jedną kartę. Sukces osiągniemy teraz albo nigdy. Szybko jednak okazało się, że dziwny nie jest Wolfsburg, ale Magath. Krzynówek błyszczał bowiem w sparingach, będąc jednym z wyróżniających się graczy Wilków. Taka postawa sprawiła, że Felix M. Jacka…od początku sezonu posadził na ławce rezerwowych. Zdziwienie Krzynka z tego powodu było niemałe, ale Magath uważał, że ten jest przemęczony ciężko przepracowanym okresem przygotowawczym. Gdy w towarzyskim meczu z Rosją, polski pomocnik strzelił przepięknego gola, na jego klubowym trenerze nie zrobiło to wielkiego wrażenia. Owszem, zaczął na niego stawiać, co Krzynówek odpłacił trzema golami w czterech spotkaniach(!), ale przy kolejnej nadarzającej się okazji szkoleniowiec VfL znów posadził go na ławce rezerwowych. I tak jednemu z głównych architektów pierwszego w historii awansu Polaków na ME minęła runda jesienna w Bundeslidze- albo ławka albo nieregularne występy, które obojętnie jakie by nie były i tak nie dawały podstaw do nadziei na częstszą grę. Co gorsza, w ostatnich pięciu meczach Wolfsburg odniósł…5 zwycięstw! W żadnym swojego udziału nie miał Jacek Krzynówek, więc to logiczne, że w mieście Volkswagena już go nie chcą. Tylko zatem dlaczego do cholery, skoro tak jest, nikt również nie chce go puścić do innego klubu?!











