XXI wiek to przede wszystkim okres panowania urządzeń elektronicznych. Na każdym kroku naszego życia mamy styczność z nowoczesną technologią, która bardzo sprawnie nam je ułatwia. Jednakże czy współczesny człowiek poradziłby sobie w dobie technicznego wyścigu zbrojeń bez telefonu, komputera, a co za tym idzie – również bez internetu?
Z pewnością nie. Ludzie są od technologii uzależnieni i tylko nasi dziadkowie wiedzą, co to życie bez sieciowego zgiełku. Ze współczesną techniką mamy do czynienia na każdym kroku. Można by rzec, że ingeruje ona w nasze życie, a internet oraz komputery sprawiły, że tempo ludzkich działań znacząco wzrosło. Nikt teraz się nie usprawiedliwi, że nie mógł dokonać przelewu, bo poczta była czynna tylko do 16:00. To już przechodzi do lamusa. Technologia również wiąże się z doskonałością oraz stereotypową niezawodnością. Wiele osób wierzy, że komputery są nieomylne, dlatego też wykonywana przez nie praca jest niemalże perfekcyjna.
Ta naiwna wiara sprawiła, że wszelakie układy scalone, kolorowe kabelki i mikroprocesory obecne są w każdej dziedzinie ludzkiej ingerencji. Kiedyś moja kochana babcia mawiała: „Komputer jeść ci nie zrobi”. Przykro mi, ale myliłaś się. Technologia jest już wszędzie!
Nawet w sporcie. Współczesne dyscypliny uzależnione są, tak jak i my, od komputerów. Za oceanem maszyna odgrywa rolę dodatkowego arbitra, który jest od rozstrzygania spraw trudnych. Analiza wideo w Stanach Zjednoczonych to chleb powszedni, bez którego NBA, NHL czy NFL już nie zaistnieje. Natomiast w tenisie czy siatkówce popularne są challenge, które dzięki systemowi Hawk-Eye mogą zostać wykorzystane przez zawodników określoną ilość razy. Przykładów można mnożyć, mnożyć i mnożyć.
Futbol także idzie w kierunku nowoczesności. Co prawda w tempie procesyjnym, ale podąża. I to nie chodzi jedynie o Goal-line Technology, która wzbudza wiele emocji wśród konserwatywnych kibiców mówiących niechętnie o zmianach. Lista rzeczy, która ma usprawnić piłkę nożną, jest długa i ciągle ewoluuje.
Technologia z najwyższej półki
My jej jeszcze nie posiadamy i wydaje się, że posiadać nie będziemy. Technologia goal-line ogarnęła mundial w Brazylii, rozgrywki Premier League, a od przyszłego sezonu czuwać będzie nad prawidłowością zdobywania bramek w Bundeslidze. Niewątpliwie, jest to najlepszy i zarazem najdokładniejszy system, jaki wprowadzono do futbolu. Ile mieliśmy takich spotkań, które zostały wypaczone przez arbitra, gdy ten nie uznał prawidłowo zdobytego gola? Setki, by nie powiedzieć tysiące. Jedna bramka może zmienić obraz gry. Ta technologia ma sprawić, że miejsca na niedopatrzenia już nigdy nie będzie, a wyniki będą jak najbardziej sprawiedliwe.
Dlaczego więc przez długi czas nie posmakujemy GLT na naszych ekstraklasowych podwórkach? Ze względu na koszt tego cuda. Cena jednej aparatury, na którą składa się czternaście kamer typu 4D, wynosi około 250-300 tysięcy euro, co na nasze warunki jest wydatkiem astronomicznym. Dodatkowo trzeba opłacić montaż specjalnych chipów we wszystkich piłkach, aby mogły być kompatybilne z tym systemem, który wynosi ok. 500 tysięcy euro. Kto więc podjąłby się tego finansowego zadania? PZPN, Ekstraklasa SA, czy może jednak kluby musiałyby wyłożyć z własnej kieszeni? Trudno byłoby o taki sprzęt dla takiego Podbeskidzia, dla którego wydatek 1,2 mln złotych równa się niemalże z bankructwem. PZPN również nie wziąłby na siebie tak horrendalnej sumy, jaką byłaby kwota około 23 milionów złotych.












