Reprezentacja Włoch przegrała na własnym stadionie w meczu towarzyskim ze Stanami Zjednoczonymi 0:1. Gola na wagę zwycięstwa dla „The Yanks” zdobył w 54. minucie gry Clint Dempsey.
Spośród wszystkich środowych spotkań towarzyskich jednym z najciekawiej zapowiadających się był mecz pomiędzy Włochami a Stanami Zjednoczonymi. Dla podopiecznych Prandellego był to kolejny test przed zbliżającymi się wielkimi krokami mistrzostwami Europy, które będą rozgrywane na polsko-ukraińskich obiektach. W składzie „Squadra Azzurra” na ten mecz znaleźli się między innymi tacy piłkarze jak Alessandro Matri oraz Sebastian Giovinco, co miało zwiastować ofensywną grę mistrzów świata z 2006 roku. Ponadto w oryginalny sposób została zestawiona linia pomocy gospodarzy tego spotkania, w której rządzić i dzielić miał Andrea Pirlo, a partnerowali mu Motta, Nocerino oraz Marchisio. Natomiast w drużynie z Ameryki Północnej nękać włoskich obrońców miał przede wszystkim Jozy Altidore.

Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze. Już po upływie 300 sekund klarowną okazję do wyprowadzenia swojego zespołu na szybkie prowadzenie miał Andrea Pirlo, lecz piłka po jego uderzeniu minęła bramkę strzeżoną przez Tima Howarda. Niewykorzystana szansa nie miała w żadnym wypadku wpływu na determinację reprezentacji Włoch w szukaniu dalszych szans na otwarcie wyniku. W ofensywie szczególnie udzielał się filigranowy Sebastian Giovinco, który był widoczny i jego gra mogła się podobać.
W 19. minucie na oddanie strzału zdecydował się Alessandro Matri, ale w tym przypadku na posterunku był golkiper gospodarzy i cała akcja spaliła na panewce. Kolejna okazja, która podwyższyła ciśnienie kibiców zgromadzonych na Stadio Luigi Ferraris, miała miejsce na dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry pierwszej połowy. Strzał Domenico Criscito minął jednak światło bramki. Chwilę po tym, jak obiekt w Genui obiegł jęk zawodu z powodu niewykorzystanej sytuacji przez zawodnika Zenitu Sankt Petersburg, gola mogli zdobyć Amerykanie, aczkolwiek po ładnym uderzeniu Clinta Dempseya futbolówka ostatecznie nie znalazła drogi do bramki. Tuż przed końcem pierwszej połowy swoją okazję miał jeszcze Thiago Motta, lecz po strzale z powietrza pomocnika PSG gola kibice nie zobaczyli.
Druga odsłona dość nieoczekiwanie została lepiej zainaugurowana przez gości. W 54. minucie po ładnym dośrodkowaniu z lewej strony boiska przez Freda Johnsona piłka trafiła do Altidora, ten wystawił ją Dempseyowi i broniący na co dzień barw angielskiego Fulham zawodnik wyprowadził swoją drużynę na jednobramkowe prowadzenie.












