Błękitni Stargard Szczeciński – drużyna, o której istnieniu prawdopodobnie wiedziało niewielu, a która ośmieszyła Lecha Poznań w półfinale Pucharu Polski. Zespół, który praktycznie wziął się znikąd, a w ubiegłym sezonie osiągnął tak wiele. Wszystko wskazywało na to, że bardzo dobry występ w Pucharze to dopiero początek drogi na szczyt. Niestety stało się inaczej. Rewelacja poprzedniego sezonu okazała się totalnym rozczarowaniem.
Wygrana 3:1 z walczącym o tytuł mistrza Polski Lechem, to historyczne wydarzenie dla zawodników ze Stargardu Szczecińskiego nie tylko ze względu na prestiż „Kolejorza”, ale również na poziom rozgrywek. W końcu ekipa z drugiej ligi nieczęsto wygrywa w półfinale Pucharu Polski. Zresztą nie tylko wygrywa, lecz także występuje na tak wysokim etapie turnieju. Cud jednak się nie wydarzył. Poznaniacy w rewanżu wyeliminowali Błękitnych.
Zespół nie zakwalifikował się do finału, ale nie umniejsza to faktowi, że skompromitował Lecha. Ale nie tylko poznianiacy zostali zdyskredytowani. Ofiarą niepozornego klubu stała się również rozgromiona dwa razy Cracovia, występująca na poziomie ekstraklasy.
– Wygraliśmy dwa razy z Cracovią, pokonaliśmy Lecha u siebie i wyeliminowaliśmy trzech pierwszoligowców z Pucharu Polski. To chyba nie jest przypadek – mówi Robert Gajda, jeden z zawodników Błękitnych.
Trudno jednak dać wiarę jego słowom, gdy patrzymy na grę zespołu w obecnym sezonie. Drużyna, która w sezonie 2014/2015 do samego końca walczyła o awans, teraz zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Po 16 kolejkach kompletując zaledwie 11 punktów. Błękitni dotychczas wygrali zaledwie dwa razy. Nie trzeba chyba mówić, jak słaby jest to wynik.
Mimo dobrego początku i wygranej z Kotwicą Kołobrzeg w pierwszej kolejce zawodnicy nie utrzymali dobrej formy, przegrywając lub remisując resztę spotkań. Porażkę zaliczyli nawet z Gryfem Wejherowo, który przed meczem z Błękitnymi znajdował się na ostatnim miejscu tabeli. Ta jedna wygrana spowodowałaby wydostanie się drużyny ze Stargardu ze strefy spadkowej. Tak jednak się nie stało. Podopieczni Krzysztofa Kapuścińskiego znajdują się na 18. miejscu.











