1:0 wygrali z Sunderlandem piłkarze Manchesteru United. Jedynego gola w meczu zaliczono Titusowi Bramble’owi, który po strzale Robina van Persiego wpakował piłkę do własnej siatki.
Niekwestionowanym faworytem pojedynku był zespół Manchesteru United. Liderzy Premier League i prawdopodobnie przyszli mistrzowie Anglii wygrali ostatnie sześć spotkań w lidze angielskiej. Piłkarze Sunderlandu zajmują słabą, 15. pozycję w lidze i każdy punkt liczy się dla nich podwójnie. Trudno było się jednak spodziewać, by mogli się dziś pokusić o niespodziankę.

Początek spotkania zapowiadał otwartą grę obu zespołów. Już w 3. minucie strzału głową próbował Robin van Persie. Piłka po jego uderzeniu trafiła w ręce Simona Mignoleta, który natychmiastowo rozpoczął kontratak. Chwilę później futbolówkę wybijał spod bramki David de Gea. Jego podanie niefortunnie trafiło pod nogi Grahama, który nie zastanawiając się ani chwili, podał do ustawionego na spalonym Sessegnona. W 12. minucie świetną okazję do zdobycia gola miał Alexander Buttner. Holender przedarł się w pole karne, mijając kilku obrońców, stanął sam na sam z Mignoletem, ale górą był bramkarz Sunderlandu.
Coraz większą przewagę mieli podopieczni Aleksa Fergusona. W 18. minucie dośrodkowywał Young – mocno podkręcona piłka niespodziewanie zmieniła tor lotu i zaczęła kierować się w światło bramki. Dużo problemów miał Mignolet, który ostatecznie wypiąstkował futbolówkę na rzut rożny. W 27. minucie Titus Bramble zdobył samobójczego gola. Robin van Persie wpadł w pole karne, zakręcił obrońcami Sunderlandu i oddał strzał. Piłka odbiła się od kolana Titusa Bramble’a i wleciała do bramki gospodarzy.
W 33. minucie z rzutu wolnego strzelał Ashley Young. Golkiper „Czarnych Kotów” wyciągnął się jak struna i w bardzo efektowny sposób złapał piłkę. Nie minęło 60 sekund i świetną dwójkową akcję stworzyli Young i Kagawa. Ten drugi był o krok od wyjścia na czystą pozycję, ale tym razem bardzo dobrą interwencją popisał się Bramble. Na cztery minuty przed końcem pierwszej odsłony bardzo zaskakujący strzał z rzutu wolnego oddał van Persie. Z problemami, ale poradził sobie belgijski bramkarz gospodarzy. Pierwsza połowa zakończyła się zasłużonym, jednobramkowym prowadzeniem Manchesteru United.
Początek drugiej odsłony spotkania przyniósł kolejne ataki „Czerwonych Diabłów”. Znów z rzutu wolnego próbował holenderski snajper Manchesteru. Nic nie zapowiadało, by inicjatywę nagle mieli przejąć gospodarze. Goście kontrolowali grę i spokojnie konstruowali ataki pozycyjne. W 58. minucie nakładką zagrał Van Persie, za co został ukarany żółtą kartką. Całe zagranie przypominało nieco sytuację Naniego z meczu przeciwko Realowi Madryt. W 60. minucie w końcu obejrzeliśmy akcję Sunderlandu. Adam Johnson przedarł się prawym skrzydłem, piłka po interwencji obrońców trafiła pod nogi Bardsleya, który oddał bardzo słaby strzał.












