Nieudanym okazał się debiut Ołeha Błochina jako selekcjonera reprezentacji Ukrainy przed publicznością w Doniecku. Zgromadzeni na stadionie kibice mogli czuć się bardzo rozczarowani. Podopieczni znakomitego niegdyś piłkarza pozwolili rozbić się Francuzom i to aż 1:4.
W początkowych fragmentach spotkania mecz do wielkich widowisk zdecydowanie nie należał. Jako pierwsi okazję do pokonania bramkarza rywali mieli Francuzi. Nieostrożnie poczynała sobie Mykoła Iszenko. Jeden z przeciwników wykorzystał jego błąd i oddał strzał z daleka, lecz bardzo niecelna próba nie miała prawa zaskoczyć Andrija Piatowa. Dopiero sześć minut później współgospodarze Euro 2012 spróbowali się odgryźć. Prawą flanką popędził Marko Dević, ale jego zagranie w pole karne pozostawiało wiele do życzenia. Na 180 sekund przed upłynięciem pierwszego kwadransa miejscowi wywalczyli pierwszy rzut rożny. Dośrodkowanie Serhija Nazarenki nie okazało się wielkim problemem dla Steve’a Mandandy.

W miarę upływu czasu mecz wcale się nie polepszał, ciekawych sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. W okolicach 22. minuty nieco przycisnęli byli mistrzowie świata. Jednak z trzech zarobionych przez nich rzutów rożnych nic nie wynikło, a Piatow pozostał niepokonany. W 28. minucie na próbę zaskoczenia ukraińskiego bramkarza zdecydował się Jeremy Menez. Jednak piłka po strzale napastnika Romy wylądowała poza linią końcową. Niedługo później Ołeh Błochin zmuszony został do dokonania pierwszej zmiany. Kontuzjowanego Ołeksandra Kuczera zmienił Jewhen Chaczeridi.
W 35. minucie Ukraińcy w końcu wypracowali sobie dobrą okazję do pokonania Mandandy. Przed szansą umieszczenia futbolówki w siatce stanął Dević, lecz defensorzy „Trójkolorowych” udanie go zablokowali. Współgospodarze Euro 2012 poczuli swoją szansę i chcieli ją wykorzystać. Kolejną okazję do zaskoczenia francuskiego golkipera miał Dević, ale i tym razem nie mógł oddać skutecznego strzału. W 41. minucie bramkarz Olympique Marsylia mógł odetchnąć ulgą, gdyż piłka po uderzeniu Ołeha Husiew z 20 metrów minimalnie minęła słupek jego bramki. W samej końcówce to Francuzi mogli objąć prowadzenie, ale świetną interwencją popisał się Piatow.
Druga połowa zaczęła się od ostrej rywalizacji między Husiewem i Matuidim, w której nieco ucierpiał jeden z gospodarzy. W 50. minucie o sobie dał znać Yohan Cabaye, którego uderzenie zablokował Tymoszczuk. Pomocnik Bayernu Monachium został bohaterem następnej akcji. Poczęstował on Mandandę soczystą bombą z 30 metrów, z którą francuski bramkarz sobie nie poradził i sięgnął po piłkę do siatki. Radość Ukraińców trwała jednak pięć minut. Po dobrej paradzie Piatowa spory błąd popełnił Iszenko. Nie zdążył przeszkodzić w oddaniu strzału Gameiro, który doprowadził do wyrównania.











