Podczas gdy część europejskich drużyn rozgrywa batalie decydujące o awansie do Euro 2012, gospodarze turnieju walczą towarzysko. Gdy Polacy mierzyli się z Grekami, w Kijowie Ukraina podejmowała Włochy. Mecz zakończył się zwycięstwem czterokrotnych mistrzów świata po bramkach Giuseppe Rossiego i Alessandro Matriego.
Włosi zgodnie z zapowiedziami trenera Cesare Prandellego przystąpili do starcia ze współgospodarzami mistrzostw Europy w mocno zmienionym składzie. Mimo to, nie zamierzali położyć się na murawie i pozwolić gospodarzom na odniesienie łatwego zwycięstwa. Ci od samego początku wzięli się do roboty. Już w pierwszej minucie zaskoczyć Emiliano Viviano próbował Jarosław Rakicki. Piłka po strzale zawodnika kijowskiego Dynama minęła włoską bramkę. 180 sekund później w dobrej sytuacji mógł znaleźć się Alberto Gilardnio. Napastnik Fiorentiny został jednak złapany na pozycji spalonej. Po tym nastąpił nieco gorszy okres gry. Ożywienie przyszło dopiero po kwadransie, gdy golkiper Bologny musiał się wykazać kunsztem przy uderzeniu Artioma Fedeckiego.
Niedługo potem przedwcześnie swój udział w meczu zakończył Giorgio Chiellini. Obrońca Juventusu murawę musiał opuścić z powodu kontuzji. Tuż po tym, niecelnie uderzał Ołeh Husiew. Po zablokowaniu przez ukraińską defensywę próby Domenico Criscito do akcji wkroczył jeden z liderów naszych wschodnich sąsiadów, Ołeksandr Alijew. Były gracz Lokomotiwu Moskwa dwukrotnie próbował zaskoczyć Viviano, ale jego strzały mijały włoską bramkę. Mecz nabierał tempa, a obie strony marnowały kolejne okazje. Golkiper czterokrotnych mistrzów świata nie dał się pokonać Husiewowi, a Ołeksandr Szowkowski Giuseppe Rossiemu. Napastnik Villarrealu dał o sobie ponownie znać w 27. minucie, kiedy wykorzystał podanie Alberto Aquilaniego i dał swojej ekipie prowadzenie.
Po wyszumieniu się obie drużyny spuściły z tonu. Szczególnie dotyczyło to Włochów, którzy za wszelką cenę starali się nie dopuścić Ukraińców do swojego pola karnego. Sami nie kwapili się do zdecydowanych ataków. Dopiero na cztery minuty przed końcem coś zdziałać mógł Gilardino, gdyby nie dał się złapać na spalonym. Tuż przed gwizdkiem gospodarze wywalczyli jeszcze rzut rożny, ale przed przerwą nie udało im się doprowadzić do wyrównania.
Druga część rozpoczęła się od odgwizdania przez sędziego spalonego Jarmolenki. Chwilę później przycisnęli goście, wywalczając dwa rzuty rożne, z których nic nie wynikło. Ukraińcy po wyjściu z opresji sami zaatakowali. Przed szansą stanął Rakicki, ale ponownie chybił. Defensor Dynama szczęścia spróbował ponownie w 59. minucie po rozegraniu z rzutu rożnego. Jednak i tym razem futbolówka minęła bramkę strzeżoną przez Viviano.
Po rozpoczęciu się piątego kwadransa meczu znów o pechu mógł mówić Gilardino. Gracz Fiorentiny znowu znalazł się na spalonym. Chwilę później ukraińska defensywa nie dopuściła do oddania strzału przez Marchisio, blokując go. W rewanżu szczęścia próbował Sełezniow, ale i on nie trafił do siatki. Celności zabrakło także chwilę później Fedeckiemu. Od 74. minuty Ukraińcy grali w przewadze liczebnej. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę, obejrzał wprowadzony w drugiej połowie Astori i musiał zejść z boiska. Gospodarze rzucili się do ataku, ale Anatolij Tymoszczuk nie trafił.










