Powszechnie kojarzone z tym krajem słowa to pizza, spaghetti, Koloseum i Rzym. Z kolei wyrazem najbardziej związanym z miejscowym futbolem niewątpliwie jest „catenaccio”. Zarówno liga tego kraju, jak i reprezentacja narodowa słynęły z gry obronnej, co wcale nie przeszkadzało w odnoszeniu sukcesów. Przyjrzyjmy się ekipie Włoch.
Postawa Włochów w najważniejszym turnieju piłkarskim w Europie układa się bardo sinusoidalnie. Zdarzało im się sporo efektownych zwycięstw, jak i bardzo głośnych porażek. Swój debiut na mistrzostwach Europy gracze z Półwyspu Apenińskiego zaliczyli w roku 1968 podczas turnieju, który sam organizowali. Rozgrywkom tym towarzyszyło sporo kontrowersji. W półfinale przeciwko Związkowi Socjalistycznych Republik Radzieckich przez pełne 120 minut nie padł ani jeden gol. Ze względu na termin finału meczu nie można było powtórzyć, a w tamtych czasach nie rozstrzygano spotkań konkursem rzutów karnych. W finale zagrali Włosi, a zdecydował o tym… rzut monetą. Nie mniejsze emocje towarzyszyły finałowi. Przez większość meczu Jugosławia prowadziła, Włosi grali słabiej, lecz sprzyjało im szczęście. Na dziesięć minut przed końcem do wyrównania doprowadził Angelo Domenghini. Zakończone remisem spotkanie powtórzono dwa dni później, a wynik 2:0 dał Włochom ich pierwsze mistrzostwo Europy. Pozostaje to do dziś największym sukcesem w historii kontynentalnego czempionatu „Squadra Azzurra”.
Później graczom z Włoch układało się różnie. W dwóch następnych Euro nie zagrali, by w 1980 ukończyć zmagania na czwartym miejscu. Po kolejnej absencji w 1988 roku w Niemczech odpadli w półfinale. Ich ostatni znaczący sukces miał miejsce w 2000 roku w Belgii i Holandii. Drużyna prowadzona przez Dino Zoffa jak burza przeszła grupę, pokonując 2:1 Turcję, 2:0 Belgią, 2:1 Szwecję oraz w ćwierćfinale 2:0 Rumunię. Spore problemy miała w półfinale z Holendrami, których pokonała dopiero w rzutach karnych. Pogromców w osobach Francuzów znalezła dopiero w finale, a o zwycięstwie „Trójkolorowych” przesądził złoty gol Davida Trezegueta. Z Austrii i Szwajcarii Włosi wrócili, odpadłszy w ćwierćfinale z obrońcami tytułu, Hiszpanami.
Zdecydowanie lepiej przedstawiają się osiągnięcia „Squadra Azzurra” w najważniejszej piłkarskiej imprezie na świecie. W mundialu debiutowali już w roku 1934. Podobnie jak w przypadku czempionatu Starego Kontynentu, były to mistrzostwa, które sami organizowali. I w tym przypadku przyniosły im one wymierny sukces. Na dzień dobry rozgromili Stany Zjednoczone 7:1. Piętro wyżej problemów narobili im Hiszpanie, którzy odpadli dopiero po powtórzonym meczu. Po wyeliminowaniu 1:0 Austriaków dogrywki potrzebowali do rozstrzygnięcia starcia z Czechosłowacją. Wynik 2:1 dał graczom z Półwyspu Apenińskiego pierwsze mistrzostwo świata. Historyczny sukces „Squadra Azzurra” osiągnęła jednak cztery lata później we Francji. Stała się wtedy nie tylko pierwszą drużyną, która wygrała mundial nie na swoim terenie, ale również pierwszą, która obroniła tytuł mistrzowski. W finale w Paryżu Włosi strzelili cztery z sześciu zdobytych tam goli i dzięki temu odebrali złoty medal Węgrom.
Występ ten okazał się ostatnim wielkim w wykonaniu zawodników z Półwyspu Apenińskiego na długie, długie lata. Owszem, kwalifikowali się do mundiali, lecz jedynie po to, żeby odpaść z nich po fazie grupowej. Ich powrotem do wielkości okazały się rozgrywki w roku 1970 organizowane Meksyk. Z wielkim trudem przeszli przez fazę grupową, lecz w rundzie pucharowej się rozstrzelali, zdobywając w ćwierćfinale z Meksykiem i półfinale z Niemcami łącznie osiem goli. W finale jednak połowę tego stracili, a jeden gol nie wystarczył do pokonania Brazylii. Rok 1974 dla Włochów był totalną porażką, lecz po odpadnięciu w fazie grupowej się podnieśli i cztery lata później uplasowali się już tuż poza podium.









