Pierwsze ze spotkań 9. kolejki eliminacji Euro 2012 dobiegło końca. Ze zwycięstwa w nim cieszyli się Grecy. Mistrzowie z 2004 roku przybliżyli się do polsko-ukraińskiego czempionatu, wygrywając 1:0 z Izraelem.
W spotkaniu tym trudno było wskazać zdecydowanego faworyta. Obie drużyny zachowywały szanse na awans do Euro 2012, a możliwość zdyskredytowania największego rywala bardzo motywowała je do dobrej gry. Choć z początku więcej do powiedzenia mieli Grecy, to Izraelczycy, a konkretnie Rafaelov, oddali pierwszy strzał. 60 sekund później niecelnym uderzeniem zrewanżował mu się za to Samaras. W drużynie Bliskiego Wschodu aktywnością błyszczał Schechtar, który jednak dwukrotnie dał się złapać na spalonym. Niedługo po tym przycisnęli byli mistrzowie Europy. Niecelnie uderzali Samaras oraz z wolnego Karagounis. Aouate musiał się wykazać przy próbie Salpingidisa. Około pół godziny gry mecz się nieco zepsuł, piłkarze często faulowali. Przerwał to niejako Zahavi niecelnym strzałem z wolnego. Chwilę później tym samym zrewanżował się Karagounis. W 42. minucie Grecy zostali osłabieni, kontuzjowanego Kafesa zmienił Makos. Jeszcze przed przerwą gospodarzom prowadzenie próbował dać Zahavi. Odpowiedzieli na to Makos i Salpingidis, przy którego uderzeniu interweniować musiał Aouate.
Pierwsze minuty drugiej połowy spotkania zdecydowanie należały do miejscowych. Ci jednak nie potrafili poważniej zagrozić bramce Sifakisa. Po wyszumieniu się rywala zaatakowali przyjezdni. Jednak z kornera wywalczonego przez Ninisa i próby Karagounisa nic nie wynikło. Nie przestraszyło to Izraela. Niedługo po tym piłkę w kierunku greckiej bramki posłali Rafaelov i Hemed. Zapatrzeni w ofensywę gospodarze zapomnieli o obronie, z czego w 60. minucie skorzystał Ninis, pokonując Aouate’a. 240 sekund później na 2:0 mógł podwyższyć Samaras, ale został zablokowany. Wkrótce gra przeniosła się raczej do środka pola. Kibice zgromadzeni na stadionie nie obserwowali płynnych i ciekawych akcji. Monotonię w 71. minucie niecelnym strzałem przerwał Rafaelov. Zaraz po tym Sifakis interweniował przy strzale Natcho. Końcówka zdecydowanie należała do Izraela. Grecki bramkarz musiał poradzić sobie z uderzeniem Ben Haima. Niedługo potem zaskoczyć go próbowali Hemed oraz dwukrotnie Rafaelov. Jednak nie potrafili zmieścić futbolówki w świetle bramki. Nie pomogły też rzuty rożne egzekwowane przez Natcho. W ferworze ataku gospodarze nadziali się na kontrę, której, na ich szczęście, nie wykorzystał Samaras. Miejscowi robili, co mogli, lecz nie odwrócili losów spotkania i zakończyło się ono wygraną Greków.









