W ostatnim spotkaniu 19. kolejki polskiej ekstraklasy PGE GKS Bełchatów zremisował u siebie z Górnikiem Zabrze 1:1. Trenerzy obydwu ekip przyznali jednak, iż mieli spory apetyt na zdobycie w Bełchatowie kompletu punktów, ale rezultat remisowy uważają za sprawiedliwy wynik.
– Dzisiaj zdobyliśmy jeden punkt, a nie straciliśmy dwa. Trzeba go docenić, bo w końcowym rozrachunku może on mieć ogromne znaczenie. Od początku z pewnością nie było to dobre widowisko. Nie graliśmy tak dobrze jak w Poznaniu, zbyt szybko traciliśmy piłkę i nasze akcje się nie zazębiały. Być może punkt dała nam interwencja Łukasza Sapeli, który obronił rzut karny. To dodało nam wiary – powiedział Kamil Kiereś, trener PGE GKS-u Bełchatów.

– W przerwie powiedziałem zawodnikom, że grając w osłabieniu, wcale nie musimy przegrać, a możemy nawet strzelić coś z kontry i wygrać. I tak się mogło stać. Dawid Nowak potwierdził swoją wartość, strzelił gola i byliśmy blisko końcowego sukcesu. Górnik jednak wyrównał i z przebiegu całego meczu ten remis trzeba uznać za sprawiedliwy. Zadebiutował dzisiaj w naszym zespole Paweł Giel i trzeba ten debiut uznać za udany. W kolejnych meczach powinien to być pożyteczny zawodnik.
Trener Adam Nawałka przyznał, iż nie wini Prejuce’a Nakoulmy za niewykorzystaną „jedenastkę”, która mogłaby ostatecznie przesądzić o wyniku spotkania. Szkoleniowiec Górnika pochwalił również Michała Pazdana, który w końcowej fazie meczu dał remis drużynie przyjezdnych.
– Mecz z pewnością nie był na najwyższym poziomie, ale poprzez dramaturgię dostarczył na pewno dużo emocji. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie – powiedział podczas pomeczowej konferencji trener Górnika Adam Nawałka.
– W pierwszej połowie swoje sytuacje miała zarówno drużyna z Bełchatowa, jak i my, zwłaszcza w końcówce. Rzut karny z reguły ustawia spotkania. Czerwona kartka, gra w przewadze i „jedenastka” to doskonała okazja do tego, by zdobyć trzy punkty. Jednak jej nie wykorzystaliśmy. Od razu powiem, że nie mam o to pretensji do Nakoulmy, który wiele razy strzelał kluczowe dla nas bramki. Tym razem się pomylił, ale to zdarza się najlepszym. W drugiej połowie graliśmy źle. Straciliśmy gola z sytuacji, która nie powinna mieć miejsca. Na szczęście piękny strzał Michała Pazdana dał nam wyrównanie i jest to wynik sprawiedliwy.











