Trener, który w 2006 roku wprowadził Energie Cottbus do Bundesligi, a w sezonie 2025/2026 uratował Magdeburg przed spadkiem.
Petrik Sander urodził się 17 listopada 1960 roku w Quedlinburgu, w NRD. Jego ojciec Kurt był lokalną legendą Motoru Quedlinburg, środkowym napastnikiem trzecioligowego klubu, który w latach pięćdziesiątych odrzucił ofertę Eintrachtu Brunszwik, bo nie chciał stąd wyjeżdżać. Syn grał w Motorze od dziecka. W listopadzie 1979 roku powołano go do wojska i musiał przenieść się o 300 kilometrów do Cottbus, gdzie z początku czuł się źle. Zatrzymała go piłka: grał w wojskowym ASG Vorwärts Cottbus Süd, a jego talent zauważyli działacze Energie.
W meczu o awans do Oberligi z 1. FC Union Berlin wszedł z ławki przy 0:1 i po dwóch minutach wyrównał, a Energie wygrało 2:1. W 1984 roku, mając dwadzieścia trzy lata, odszedł z klubu, bo działacze chcieli przydzielić mu mieszkanie tylko pod warunkiem, że ożeni się z dziewczyną. Sander nie chciał, żeby ktoś narzucał mu termin ślubu. Wrócił do Quedlinburga i grał w lidze okręgowej, a po dwóch latach w Motorze Nordhausen. W 1987 roku wrócił do Energie i został tam do 1994 roku. W Oberlidze zagrał 80 meczów i strzelił 27 goli.
Przed pracą w piłce był pracownikiem administracyjnym w kasie chorych. Mówił, że nigdy nie chciał zostać trenerem.
W 1994 roku został asystentem w rezerwach Energie, od 1997 roku w pierwszej drużynie u Eduarda Geyera, trenera słynącego z twardej ręki. Sander mówił, że wiele się od niego nauczył. Był też skautem i znalazł dla klubu m.in. Vasile Miriuta, Tomislava Piplicę i Marko Topicia. W listopadzie 2004 roku, po dziesięciu latach Geyera, został pierwszym trenerem drugoligowego klubu zagrożonego spadkiem. Wielu uważało go za rozwiązanie przejściowe.
Energie utrzymało się w 2. Bundeslidze o jedną bramkę. W sezonie 2005/2006, przy mocno okrojonym budżecie, Sander sprowadził piłkarzy odrzuconych gdzie indziej, m.in. Francisa Kioyo i Daniela Gomeza, i zbudował zespół, który jesienią 2005 roku prowadził w tabeli. Wprowadził wspólne śniadania i tłumaczył rezerwowym, dlaczego nie grają, choć przyznawał, że niektórym woli niczego nie tłumaczyć. Końcówka sezonu była nerwowa: po porażce 0:2 z Offenbach, drugim zmarnowanym meczu o awans, zamknął zespół w obozie w Bad Saarow. 14 maja 2006 roku Energie pokonało 3:1 Monachium 1860 i wróciło do Bundesligi.
Sander nie miał wtedy licencji Fußball-Lehrer i nazywał siebie menedżerem drużyny. Kurs DFB w Kolonii zrobił w sezonie 2006/2007, już jako trener bundesligowy. Energie utrzymało się trzy kolejki przed końcem, co nazwał ósmym cudem świata. „Kicker” uznał go za trzeciego najlepszego trenera roku. Publicznie protestował przeciw sprzedaży Sergiu Radu i Vlada Munteanu do Wolfsburga. We wrześniu 2007 roku, po dwóch punktach z pierwszych sześciu meczów nowego sezonu i sporach z prezydentem klubu Ulrichem Lepschem, został zwolniony. Po porażce z Wolfsburgiem skłonił się kibicom i opuścił stadion.
Potem prowadził kluby walczące o przetrwanie. W listopadzie 2008 roku przejął trzecioligowy VfR Aalen, ale w maju 2009 roku zrezygnował, gdy zespół po dwóch porażkach z bezpośrednimi rywalami spadł do strefy spadkowej. Od końca 2009 roku prowadził TuS Koblenz w 2. Bundeslidze i nie uratował go przed spadkiem, ale został, by budować drużynę w 3. Lidze. Klub wycofał się potem z rozgrywek z powodów finansowych. W listopadzie 2011 roku przejął FC Carl Zeiss Jena, ostatni zespół 3. Ligi, i mimo wyraźnej poprawy nie uniknął spadku. W sezonie 2012/2013 Jena zajęła w Regionalliga Nordost drugie miejsce, za RB Lipsk. 24 sierpnia 2013 roku, po czterech kolejkach bez porażki, został zwolniony.
W grudniu 2014 roku wrócił do Koblenz, przedostatniego w Regionalliga Südwest. Klub spadł do Oberligi, ale Sander został i od razu zdobył z nim mistrzostwo Oberligi Rheinland-Pfalz/Saar w 2016 roku, co oznaczało powrót do Regionalligi. Wygrali też Rheinlandpokal. W lutym 2018 roku, po dwóch porażkach na początek rundy i spadku na 17. miejsce, został zwolniony. Rok spędził bez pracy w Berlinie, oglądając mecze Regionalligi Nordost, a od lutego 2019 roku prowadził Budissę Budziszyn, która nie utrzymała się w lidze.
W 2020 roku trafił do 1. FC Magdeburg, gdzie z Pascalem Iboldem, młodszym o prawie trzydzieści lat, prowadził najpierw juniorów starszych, a od 2022 roku drugą drużynę jako dwaj równorzędni trenerzy. Rezerwy zaczynały w szóstej lidze, awansowały z Verbandsligi do Oberligi, a w sezonie 2024/2025 wygrały wszystkie mecze ligowe rozegrane w roku 2025 i awansowały do Regionalligi Nordost.
12 października 2025 roku Magdeburg zwolnił Markusa Fiedlera po sześciu porażkach z rzędu, gdy klub był ostatni w 2. Bundeslidze. Sander i Ibold przejęli zespół tymczasowo i mówili, że to rozwiązanie na krótko. Pierwszy mecz, w Darmstadt, zakończył się remisem 0:0, a Sander przesiedział go w milczeniu, zostawiając bieżące prowadzenie Iboldowi. Na początku listopada klub potwierdził ich jako trenerów; formalnie głównym jest Sander, bo tylko on ma licencję. Magdeburg wyszedł z ostatniego miejsca i w sezonie 2025/2026 utrzymał się w lidze.
W tym sukcesie ważną rolę odegrał Polak Mateusz Żukowski. Przyszedł z Śląska Wrocław we wrześniu 2025 roku jako prawy obrońca i w lidze zadebiutował 22 listopada. Sander zobaczył go na pierwszych treningach i, jak opowiadał, od razu uznał, że będzie ich środkowym napastnikiem. Niezrozumiałe było dla niego, że ktoś ustawiał go na obronie. Żukowski grał od początku jako napastnik, w kolejnym meczu z Norymbergą strzelił dwa gole, a w lutym 2026 roku w Fürth zdobył pierwszego w karierze hat-tricka w wygranym 5:4 meczu. Sander mówił wtedy, że Polak przynosi siłę i dynamikę, których drużynie brakowało; pytany o najlepszego napastnika, z jakim pracował, wspomniał Sergiu Radu z Cottbus. W kwietniu 2026 roku Żukowski po golu z Fortuną Düsseldorf cieszył się z rezerwowymi, ale ominął trenera. Sander powiedział po meczu, że poczuł się głupio i kazał mu nie zostawiać siebie na boku, a Polak go przeprosił. W sezonie 2025/2026 Żukowski strzelił w lidze 17 goli, a w maju 2026 roku zadebiutował w reprezentacji Polski.
Po Christianie Titzu Sander odziedziczył futbol z dużym posiadaniem piłki, szybkim przejściem do ataku i wysokim pressingiem. Z początku był sceptyczny; przekonał go Ibold. Sander mówił, że długich piłek zespół grać nie umie, bo szybko wracają, a trzeba pracować z piłkarzami, których się ma. W sezonie 2026/2027 Magdeburg grał najczęściej 4-3-3.
Po klęsce 1:6 z Eintrachtem Brunszwik na otwarcie tego sezonu zespół zaczął grać zwarciej i niżej. Sander uznał, że hurra-futbol i bezwzględna chęć posiadania piłki nie muszą prowadzić do sukcesu, i chwalił drużynę za umiejętność obrony w niskim bloku, tak jak w wygranym 2:0 meczu z Holstein Kiel, w którym rywal miał przewagę w niemal wszystkich statystykach ataku.
W Cottbus zdobywał wyniki pragmatyzmem. Mówił, że nie mogą grać jak Bayern i że o ładną grę niech pytają zespoły za nimi w tabeli. Piłkarzy traktował z większym szacunkiem niż Geyer, ale potrafił też karać dyscyplinarnie i usuwać z drużyny. Opisywano go jako twardego z zewnątrz, ale z miękkim wnętrzem, widocznym choćby w kontakcie z dziećmi. W Magdeburgu mówił piłkarzom: „Ognia”. Kto jest w pozycji strzeleckiej, ma strzelać, a nie szukać lepiej ustawionego kolegi. Na ławce, jak mówi, w jego wieku nie musi biegać wzdłuż linii jak derwisz.
„Nie możemy przecież grać tak jak Bayern Monachium.” (11Freunde, wrzesień 2007)
„Ten hurra-futbol i bezwzględna chęć posiadania piłki niekoniecznie prowadzą do sukcesu.” (dpa, wrzesień 2026)
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| 2025 | |||||
| 2020–2022 | Magdeburg U19 |