Dla drużyn, które już awansowały na mistrzostwa świata, okres od listopada do czerwca 2018 roku to czas przygotowań. Jest to okazja do znalezienia nowych rozwiązań taktycznych, odkrycia ewentualnych nowych twarzy czy dopasowania gry pod konkretnego rywala po losowaniu grup. Nie inaczej jest w przypadku reprezentacji Polski. Trener Nawałka postanowił, że listopadowe mecze z Urugwajem i Meksykiem będą właśnie czasem eksperymentów. Jest to też okazja do sprawdzenia pewnych opcji w grze kadry.
Czy gra z trójką obrońców była dobrym pomysłem trenera Nawałki? Czy to ustawienie może być przydatne podczas meczów w Rosji? Warto sobie odpowiedzieć na te pytania.
Trener Nawałka zablokował Urugwaj
Ledwo co zakończyły się udane dla nas eliminacje do mundialu w Rosji, a już słyszeliśmy o tym, co planuje trener Nawałka w związku z meczami sparingowymi. Selekcjoner mimo wszystko kompletnie zaskoczył kibiców. Nigdy dotąd nie zdarzyło się za jego kadencji, by Polska grała w ustawieniu z trzema środkowymi obrońcami. Jedyną boiskową formację, jaką wyraźnie zmienił Adam Nawałka w trakcie swojej pracy z kadrą narodową, była linia pomocy. Jej historię u byłego trenera Górnika Zabrze można podzielić na dwa etapy; gry z czterema bądź pięcioma pomocnikami.
Tak wyglądało ustawienie Polaków w meczu z Niemcami podczas Euro 2016, w którym zremisowaliśmy 0:0. Mamy tu wspomniane ustawienie z czwórką piłkarzy w linii pomocy. W starciu z Urugwajem Adam Nawałka docelowo ustawił drużynę w systemie 1–3–5–2. Wiadomo jednak, że ustawienie z trójką obrońców jest znakomitą opcją taktyczną, ponieważ jest ona bardzo elastyczna. Łatwo można bowiem przejść tutaj na ustawienie z trójką napastników, piątką obrońców, czy czwórką pomocników.
W meczach przeciwko Niemcom na Euro i towarzyskim z Urugwajem w Warszawie można było dostrzec znakomitą współpracę między liniami obrony i pomocy. Na Stadionie Narodowym wyglądało to tak, jakbyśmy mieli w linii pomocy dwóch dodatkowych stoperów w postaci Krychowiaka i Góralskiego. Taką rolę częściej spełniał Krychowiak, którego znamy z tego, że często schodzi do środka obrony w celu rozegrania akcji od tyłu. Z kolei pomocnik Łudogorca Razgrad miał za zadanie rozbijać ataki rywala w każdy dozwolony sposób.
Znakomicie funkcjonowała linia obrony, na którą w trakcie eliminacji do mundialu w Rosji wszyscy narzekaliśmy. Jak ryba w wodzie w ustawieniu z trójką środkowych obrońców czuł się Jarosław Jach, dla którego nie była to nowość, ponieważ Piotr Stokowiec często stosuje taką taktykę w Lubinie. O tym, jak świetnie grało się w ustawieniu 1–3–5–2, przypomniał sobie Kamil Glik, który w czasach gry w Torino poznał tę taktykę na wylot. W starciu z Urugwajem oglądaliśmy starego dobrego Glika, dla którego żadna piłka nie była stracona.
Gra napastników
Jedynym aspektem, do którego można było się przyczepić po meczu z podopiecznymi trenera Tabareza, była skuteczność napastników. Oczywistym było, że z powodu absencji Lewandowskiego będzie trudniej o gola, ale mimo wszystko kibice liczyli na Kamila Wilczka. Wprawdzie napastnik Broendby doszedł do kilku bramkowych sytuacji, ale widać było u niego presję oczekiwań, jaka spadła na niego w związku z absencją Lewandowskiego.










