Gryf Wejherowo zremisował w Warszawie z Legią 1:1 i odpadł z ćwierćfinału Pucharu Polski. Pierwszy mecz bowiem legioniści wygrali 3:0 i to oni są w półfinale rozgrywek. Trzecioligowy klub może być jednak bardzo dumny po wczorajszym spotkaniu. Przy odrobinie szczęścia mógł nawet pokusić się o zwycięstwo.
Mimo bramki straconej na chwilę przed końcowym gwizdkiem nikt z ekipy gości nie rozpaczał. Po spotkaniu dumny ze swoich piłkarzy był także trener Gryfa, Grzegorz Niciński.
– Po porażce 0:3 nie mieliśmy nic do stracenia. Duże słowa uznania dla chłopaków. Momentami graliśmy jak równy z równym.
Strzelec gola dla Gryfa, Tomasz Kotwica, żałuje remisu, ale docenia drużynę lidera T-Mobile Ekstraklasy.
– Byliśmy bardzo blisko zwycięstwa. Mieliśmy nawet doskonałą szansę na 2:0, ale i tak nie oszukujmy się, Legia to klasowy zespół w Polsce. To wspaniałe przeżycie dla nas, dla całych Kaszub rywalizować jak równy z równym w Warszawie. Mam nadzieję, że nasza passa będzie trwała dalej i awansujemy do II ligi.

Gryf zakończył udział w Pucharze Polski na ćwierćfinale. To znakomity wynik dla III-ligowego klubu. Jego wyższość musiały uznać takie drużyny jak Korona Kielce i Górnik Zabrze. Trener Niciński nie spodziewał się jednak tak długiej przygody.
– Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że doszliśmy tak daleko. Gdyby ktoś kilka miesięcy temu powiedział, że dziś zagramy przy Łazienkowskiej, nikt by mu nie uwierzył. Chłopcy mieli okazję zaprezentować się na pięknym stadionie Legii. Życzę każdej trzecioligowej drużynie, żeby przeżyła taką piękną przygodę w pucharze – zakończył.











