Napastnik „The Reds” jest zdeterminowany, by pod koniec tego miesiąca pokonać na Santiago Bernabeu Real Madryt w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Przyznaje jednak, że nie będzie to łatwe zadanie.
FC Liverpool zmierzy się z „Królewskimi” w pierwszej pucharowej fazie tegorocznej edycji Champions League. Wśród 16 drużyn, które pozostały w grze, pojedynek klubu z Madrytu i Liverpoolu jest uważany za jeden z największych szlagierów.
Będzie to szczególne spotkanie dla napastnika angielskiego zespołu – Fernando Torresa. 24-letni zawodnik sporą część swojej kariery spędził w stolicy Hiszpanii, w zespole Atletico, czyli największym miejscowym rywalu „Los Blancos”.
– Dla mnie nie jest to tylko kolejne spotkanie do rozegrania, nie tylko ze względu na moje występy w przeszłości w Atletico. To jest wielka motywacja dla każdego, kto stawia czoło Realowi w Europie.
Hiszpański napastnik jeszcze nigdy nie cieszył się ze zwycięstwa w derbach Madrytu na Santiago Bernabeu, stąd liczy, że w barwach Liverpoolu uda mu się dokonać tej sztuki.
– Nigdy nie było mi dane wygrać w koszulce Atletico w wyjazdowym meczu z „Królewskimi” i dlatego mam dla tego klubu wielki respekt. W spotkaniach z nimi ciężko jest być uważanym za faworyta, dlatego już nie mogę się doczekać momentu, kiedy będziemy rywalizować z Realem.










