Bolton Wanderers bez żalu pożegnał się z Ebim Smolarkiem, w Racingu Santander również nie wiążą wielkich nadziei z reprezentantem Polski. Jeśli więc nic nie wyjdzie z transferu Smolarka juniora do Red Bull Salzburg, to najlepszy polski piłkarz z lat 2005–2007 może mieć poważny problem z załapaniem się do składu reprezentacji Leo Beenhakkera na kluczowe mecze eliminacji do MŚ 2010 z Irlandią Północną i Słowacją.
Sytuacja Smolarka może zmieniłaby się o 180 stopni już teraz, gdyby zaraz na początku lipca zmienił barwy klubowe, bowiem wtedy jego usługami zainteresowane były Aris Saloniki i Rubin Kazań. Nie przeniósł się jednak do żadnego z tych zespołów, a w Santander wydaje się być już spalonym, po tym jak udzielił dziennikowi „AS” kontrowersyjnego wywiadu, w którym m.in. skrytykował władze Verdiblancos za to, że latem 2008 bez żalu na rok oddały go do Boltonu. Ebi jednak zaprzecza, żeby kiedykolwiek w którymś z wywiadów mówił coś takiego…
Wywiad, którego… nie było?

Trudno zweryfikować, kto w tej sytuacji kłamie – Ebi, że nic nie mówił, czy ów dziennikarz, który wymyślił bądź zmienił słowa piłkarza Racingu. W każdym razie, jeśli wierzyć „Asowi”, Smolarek miał o swojej sytuacji w klubie z El Sardinero powiedzieć tak: – No cóż, ze mną w składzie Racing zajął szóste miejsce w Primera Division, zaś gdy byłem wypożyczony do Boltonu, klub spadł aż na 12. pozycję. Poza tym dodał jeszcze, że jeśli ktoś ma się poprawić, to jego drużyna, a nie on, bo w kwestii swojej formy nie ma sobie nic do zarzucenia. W taki oto sposób wokół Ebiego stworzyło się piekło, które poważnie może mu utrudnić powrót do Santander, zwłaszcza że na reakcje władz klubu nie trzeba było długo czekać.
– Ebi powinien stanąć przed całym zespołem i wytłumaczyć, o co mu chodziło – zaatakował Polaka prezydent Racingu, Francisco Pernia. Smolarek nie odpowiedział jednak na zarzuty Perni.
– Nie będę komentował słów prezesa, bo nawet ich nie znam – stwierdził krótko. – A poza tym, powtórzę po raz kolejny, że z nikim nie rozmawiałem. Normalnie trenuję z zespołem, przygotowując się do nowego sezonu. Jest nowy trener, u którego każdy ma czystą kartę. W ogóle nie myślę również o zmianie klubu. To absolutnie nie wchodzi w grę.
Tyle że Smolarkowi trudno będzie dłużej zagrzać miejsce w Santander, kiedy przeciwko sobie ma już dwie najważniejsze postaci Los Verdiblancos. O tym, że Pernia nie przepada za Ebim, wiadomo od lata ubiegłego roku, kiedy prezydent Racingu zdecydował wypożyczyć polskiego atakującego do Boltonu. 59- letni prezes bardzo liczył na Polaka, na którego kupno przed dwoma laty wydał aż 4,8 mln euro. Smolarek miał być rekompensatą za utratę na rzecz CF Valencia największej gwiazdy zespołu z Santander, Nikoli Zigicia. To po tej decyzji fani Montaneses znienawidzili Pernię, a ten, żeby wrócić w ich łaski, postanowił ściągnąć do Santander będącego na fali Ebiego. Były gracz Borussi Dortmund miał wypełnić lukę po rosłym Serbie i choć z początku w nowych barwach poczynał sobie naprawdę nieźle, ostatecznie bilans 34 meczów i czterech goli, z jakim zamknął sezon 2007/2008, naprawdę trudno uznać za okazały.












