W dzisiejszym odcinku cyklu Anży Machaczkała, czyli historia o wielkiej kasie i jeszcze większej głupocie. Pamiętacie, jak w rosyjską drużynę zaczęto w zastraszającym tempie pompować pieniądze? Efekt jojo jest dzisiaj aż nadto widoczny – zespół jest w strefie spadkowej Premier Ligi.
Lubicie się bawić? Ja lubię. Zagrać w piłkę na pobliskim orliku, obejrzeć mecz w pubie z kibicami? Super. A jak bawilibyście się, będąc multimiliarderami? Ci ostatni wolą golfa i jachty… ewentualnie kluby piłkarskie. Futbol w oczach wielu jegomości z niepoliczalnymi zerami na koncie stał się świetną zabawą, na której można przecież trochę sobie dorobić. Chelsea, PSG, Polonia Warszawa. Przykłady znajdziemy wszędzie – i nie tylko na zachodzie.
Zabawa w piłkę nożną
Do 201o roku Anży pozostawało jedną z wielu szarych drużyn drugiej ligi rosyjskiej, którą znał (i to tylko z nazwy) jeden na 50 fanów europejskiej piłki. W 2009 udało się awansować na pierwszy poziom rozgrywkowy i tym samym wzbudzić zainteresowanie Sulejmana Kerimowa, niewyobrażalnie bogatego biznesmena z Republiki Dagestanu. Ten szybko podjął decyzję i przejął zespół w styczniu 2011 roku. Nie kupił, a przejął – przez koneksje z lokalnymi władzami, na „kupno” klubu nie wydał nawet rubla.

Co chciał dać? Kasę. Co chciał dostać? Szybki tryumf w Rosji, a następnie w Europie. Kerimowowi wystarczyło już patrzenia na Abramowicza i spółkę, którzy mieli własne zabawki kluby piłkarskie. Jedynym wymaganiem władz było inwestowanie w drużynę, reszta spraw pozostawała w rękach biznesmena. Na czym najlepiej zna się biznesmen? Na ogół na pieniądzach, toteż Kerimow uznał, że najprostszą drogą do trofeów jest ich kupienie.
49-latek w 2011 roku dołączył do elitarnego grona ludzi, którzy w prawdziwym świecie postanowili zagrać w tryb menedżerski jednej z najpopularniejszych gier piłkarskich. Do klubu masowo trafiali zawodnicy z zachodu Europy, praktycznie za wszystkich sporo przepłacano. Zaczęło się od Roberto Carlosa, który przyszedł za darmo – już wtedy można się było domyślić, jak będą wyglądać pobory jego i wszystkich kolejnych graczy.
Co było dalej? Istny transferowy szał. Mbark Boussouffa, Balazs Dzsudzsak, Jurij Żyrkow, Chris Samba i Willian to tylko niektórzy zawodnicy, których skusiły astronomiczne gaże. Punkt kulminacyjny to jednak prawie 30-milionowy transfer Samuela Eto’o z Interu Mediolan, który miał stać się najlepiej opłacanym piłkarzem świata, z roczną pensją w wysokości 20 milionów euro! Kerimow sądził, że kupując gwiazdy i gwiazdeczki, jednocześnie kupuje szybkie zwycięstwa. Zainwestował również w stadion, boiska treningowe, hotele i restauracje w regionie. Wszystkim się przelewało, pracę dostało tysiące osób. Przytaczając klasyka – „kiedy któryś z nich odkręci kran w kiblu, ma z niego płynąć Johnnie Walker”.













