„Niemcy osłabieni”, „Zagrajmy jak Słowacja z Hiszpanią”, „Nie boimy się” – takie hasła przyświecają polskiej reprezentacji przed meczem z NIEMCAMI. Celowo użyłam dużych liter, bo jakby ktoś przypadkiem zapomniał, są to obecni mistrzowie świata. W Polsce jednak balonik jak zwykle przed takimi spotkaniami pięknie już napompowany. Przeczuwam jednak, że w sobotę w okolicach godziny 23 posypią się, już tak powszechne w stosunku do naszej kadry zwykłe „hejty”.
Najbardziej śmieszy mnie upatrywanie szansy na wygraną w nadszarpniętej kadrze niemieckiej reprezentacji. Nie zagra przecież Szweinsteiger, Khedira, Reus, Gomes, Hoewedes, Gindogan, Oezil, nie ma Lahma, Klose itd. I co z tego? Gdyby u nas zabrakło tylu zawodników, to rzeczywiście moglibyśmy mieć problem, ale w reprezentacji Niemiec tych piłkarzy ma kto zastąpić. I nie są to przypadkowi zawodnicy, kompletnie nieznani kibicom, a już tym bardziej trenerom.
Joachim Loew prowadzi Niemców od ośmiu lat. Zna piłkarzy ze swojego podwórka lepiej niż ktokolwiek inny. W Niemczech nie zmienia się selekcjonera pięćdziesiąt razy do roku. Efekty takiej polityki zresztą widać jak na dłoni. Trochę na nie trzeba było poczekać (Niemcy zdobyli mistrza świata po 24 latach), ale podopieczni Loewa nie wygrali w Brazylii przypadkiem. To nie był jeden wyjątkowo dobrze rozegrany turniej. Niemcy pracowali na to latami. W Polsce jednak mocno wierzymy, że z naszą „zgraną od lat” kadrą, mamy szansę na zaskoczenie rywala i urwanie im punktów.

To, że z Niemcami nigdy jeszcze nie wygraliśmy oczywiście nie oznacza, że teraz tak się nie może stać. W piłce wszystko jest przecież możliwe. Ja jednak przyznam szczerze,że nie widzę gry naszej reprezentacji w tym meczu. Ta kadra mnie nie przekonuje i nie mówię tu tylko o samej postawie na boisku. Dziecinne śmiechy na konferencji prasowej przed poważnym meczem o punkty i biorący w tym udział sam trener reprezentacji? Mnie to nie rozśmieszyło. Można powiedzieć: „Fajnie, chłopaki są rozluźnieni przed meczem”. Można. Ja to jednak odebrałam jako kompletny brak profesjonalizmu i nie rozluźnienie, ale po prostu zwykłe nie przejmowanie się tematem. Wiadomo, pośmiać się można, poczucie humoru się ceni, ale w tej sytuacji Szczęsny mógł sobie darować takie zachowanie. Krychowiak powiedział „Bierhoff”! – bardzo zabawne. Rzeczywiście można płakać ze śmiechu. Jutro gramy z Niemcami! A no tak… Jak wygramy będzie super, ale jak przegramy to raczej nic się nie stanie, bo przecież to Niemcy.










