Odkąd w Polsce wybuchła pandemia koronawirusa, mecze pierwszej ligi oglądać możemy przez internet. Dostęp do spotkań na zapleczu ekstraklasy nagle stał się niezwykle powszechny – te starcia, które nie są pokazywane w telewizji Polsat, możemy nawet oglądać za darmo. Wszyscy mogą nie tylko obejrzeć, jak gra ich ulubiona drużyna. Szerokie grono osób w końcu mogło zobaczyć, na jakim poziomie stoi sędziowanie w pierwszej lidze.
A stoi na poziomie niezwykle niskim. Sędziowie nie mają do pomocy VAR-u i czasem podejmują decyzje… Dziwne to mało powiedziane. Karygodne, absurdalne, oderwane od rzeczywistości. Raczej takich określeń powinniśmy szukać, chcąc ocenić pracę arbitrów. Sędziów zarówno głównych, jak i tych biegających z chorągiewką. Bo gwizdane są nie tylko przedziwne rzuty karne, ale nawet nieistniejące spalone.
Od tego się zaczęło… Czyli spalony widmo w meczu Zagłębie – Odra
Odra do przerwy prowadziła 1:0 po golu Arkadiusza Piecha. W drugiej połowie od razu nacisnęła na ekipę z Sosnowca, której defensywa popełniała błąd za błędem. Kwestią czasu było tylko wykorzystanie potknięć rywali przez opolan. Idealną sytuację ku temu przyniosła 55. minuta – defensor Zagłębia omyłkowo, ale jednak, zagrał piłkę w stronę napastnika Odry. Piech znajdował się wówczas na pozycji spalonej, jednak futbolówka pod jego nogi trafiła po zagraniu rywala. Odra powinna prowadzić 2:0, jednak sędzia…
No właśnie. Co miał w głowie arbiter? Piotr Urban właściwie nigdy nie wytłumaczył się opinii publicznej ze swojej decyzji, a przynajmniej mnie nie udało się takowej informacji znaleźć. Mało tego – w mediach społecznościowych dyskusję o systemie VAR w Fortuna 1 Lidze szybko wyjaśnił Zbigniew Boniek. Według niego nawet system wideoweryfikacji nie mógłby nic zdziałać w tej sytuacji. Sędzia odgwizdał spalonego, jeszcze zanim piłka wpadła do siatki.
To co, chyba można się rozejść? Nie bardzo, bo przecież gdyby w pierwszej lidze działał VAR, na 99% nie doszłoby do takiej sytuacji. Obecnie sędziowie we wszystkich ligach, w których system ten jest używany, działają trochę inaczej niż w czasach przed wprowadzeniem tej inwencji. Bardzo często w takich „spornych” sytuacjach pozwalają grać dalej, aby już po całej akcji – w tym przypadku zdobyciu przez Odrę bramki – odgwizdać przewinienie. Całe szczęście Odra pokonała Zagłębie 3:1.
Jednak oczywiście nie o VAR się tutaj rozchodzi. Decyzję Urbana komentowała wówczas niemalże cała piłkarska Polska. Na chwilę o braku kompetencji wśród sędziów w pierwszej lidze zrobiło się bardzo głośno, ale z dnia na dzień sprawa zwyczajnie odeszła w niepamięć. A problem pozostał.
Nowy sezon, stare demony
Przez długi czas miałem wrażenie, że chyba tak już musi być. Że zwyczajnie pierwsza liga rządzi się obecnie swoimi prawami, że z VAR-em czy bez niego pomyłki sędziowskie to część futbolu. Przecież każdy, kto choć trochę interesuje się piłką, widział chyba, jak kuriozalnie wygląda w angielskiej Premier League ocena tego, czy w danej sytuacji powinno się odgwizdać spalonego. Sędziowie przy ocenianiu fragmentu powtórki mają chyba jakieś trzecie oko, bo dopatrują się przewinień w przedziwnych miejscach.











