Po długich poszukiwaniach i po przemierzeniu mapy świata wzdłuż i wszerz w ramach cyklu „Tam też kopią” w końcu znaleźliśmy kraj, w którym nie kopią. A jeśli już kopią, to nie w strukturach FIFA. Ale jeśli uznać jedyny międzynarodowy mecz naszych bohaterów jako oficjalny, to trzeba by było przyznać, że ekipa Nauru jest jedyną niepokonaną drużyną na świecie.
Nauru? A co to jest, zapyta większość czytelników nieślęczących długimi wieczorami z lupą nad mapą. Odpowiadając na próby zgadnięcia, mówimy nie – nie jest to marka japońskich prezerwatyw, nie jest to kryptonim akcji PZPN-u, polegający na ucieczce po ewentualnym niepowodzeniu na mistrzostwach Europy, i nie jest to krzyżówka orangutana z surykatką, która podobno chwaliła się, że poprowadziłaby polską kadrę lepiej niż Franciszek Smuda. Nauru to państwo, które leży w Oceanii, tuż obok Tuvalu, Kiribati, Wysp Marshalla, Mikronezji czy Papui Nowej Gwinei. Już wiecie?

Nauru to trzecie najmniejsze państwo na świecie (mniejsze są Watykan i Monako). Jego terytorium to zaledwie 21 km², z kolei zamieszkuje je około 14 tysięcy mieszkańców, natomiast linia brzegowa wynosi 21 kilometrów. Na wyspę można się dostać łodzią (nie mylić ze statkiem, który zatrzymałby się na rafie koralowej) czy samolotem (na wyspie jest linia lotnicza Air Nauru, która dysponuje nawet boeingami 737, choć pasażerowie obawiają się, czy pas startowy nie jest dla tej maszyny za krótki). Najbardziej fascynująca jest jednak wizja powstania świata. Według mieszkańców Nauru na początku był pająk Areop-Enap, który pewnego dnia znalazł muszlę małża i po wielkim wysiłku wszedł do środka. Tam znalazł dwa ślimaki, którym przekazał swoją moc, czyniąc z większego słońce, natomiast z mniejszego księżyc. W międzyczasie pojawił się robak, który zaczął rozłupywać muszlę, tworząc z górnej części niebo, z dolnej zaś ziemię, wylewając przy tym hektolitry potu, które utworzyły morze. Mitologia narodów Oceanii nie pisze o tym, czy pająk Areop-Enap też oddawał się przyjemnościom związanym z kopaniem piłki.
Mieszkańcy Nauru szczególnie upodobali sobie futbol australijski, lecz zdarzają się też odmieńcy, którzy wolą piłkę kopaną. Mało tego, ci fanatycy założyli też organizację futbolową, która czuwa nad rozwojem tej dyscypliny w kraju. Krajowa federacja piłkarska nosi mało oryginalną nazwę i nikt nie przewiduje, że kiedyś NASA, czyli National Australian Soccer Association, przyćmi sławą słynną amerykańską agencję aeronautyki i przestrzeni kosmicznej. Jednak naurańska NASA swoje tradycje również posiada. Powstanie krajowej organizacji futbolowej datuje się na rok 1973 (pięć lat po ogłoszeniu niepodległości). Federacja nie dysponuje żadnym stadionem, istnieje jedynie duży sportowy plac, bo tak należy to nazwać, który nazywa się Meneng Stadium. Niemniej w piłkę nożną na nim grać można, a to wystarczający powód do tego, by utworzyć drużynę składającą się z jedenastu piłkarzy i zagrać przeciwko piłkarskiej ekipie z sąsiedniej wyspy.










