Piłka nożna w Ameryce Południowej jest darem, dzięki któremu życie jej mieszkańców nabiera barw. Jest ucieczką od brutalnej rzeczywistości. Wielu z nich, nie mając nawet za grosz talentu, marzy by zostać piłkarzem, nie tylko dla czystej pasji, ale przede wszystkim, by wraz z całą rodziną wyrwać się z nędzy i głodu, które dotykają ich każdego dnia.
Pisząc po raz pierwszy w tym dziale, zastanawiałem się, którym państwem warto się zająć, aby czytelnik nie nudził się w trakcie czytania. Przecież Argentynę czy Brazylię zna każdy z nas, dlatego postanowiłem sobie w duchu, że będzie to Boliwia.
Historia, czyli od czegoś trzeba zacząć
Boliwia (fot. My.opera.com)
Historia narodzin piłki nożnej w tym kraju jest zbliżona do tych z pozostałych państw Ameryki Południowej. Jak zwykle ogromny wpływ na jej kształtowanie miały statki z imigrantami z odległej Europy. Jej żeglarze (głównie Anglicy) lubili w wolnych chwilach zejść z pokładu i pograć sobie w piłkę. To właśnie ci marynarze stali protoplastami piłki nożnej w krajach latynoamerykańskich, także i w Boliwii.
Powstanie Federacji Piłkarskiej tego kraju miało miejsce 12 września 1925 w miejscowości Cochabamba, z inicjatywy kilku klubów piłkarskich. Jej pierwszym prezydentem został Aniceto Solares, znany w stolicy Boliwii Sucre (miasto jest stolicą konstytucyjną, natomiast La Paz jest siedzibą rządu – przyp. red.) jako wielki propagator sportu wszelkiej maści. Nim jednak doszło do powstania federacji już wcześniej kluby piłkarskie (od 1911 roku – przyp. red.) rozgrywały mecze amatorskie. Były to jednak spotkania tylko i wyłącznie drużyn z La Paz, dopiero z czasem dołączyły do nich ekipy z miast Oruro i Cochabamba.
Pamiętnego 6 maja 1926 roku piłkarska centrala została wcielona do wielkiej rodziny FIFA, a 12 października do CONMEBOL. Ciekawostkę stanowi również fakt, że tego samego dnia Boliwia rozegrała swój pierwszy historyczny mecz międzypaństwowy i to od razu na wielkiej imprezie – Copa America.
Debiut nie wypadł jednak pomyślnie i jej przeciwnik – Chile (gospodarz imprezy na Estadio Guadalupe w Santiago – przyp. red.) rozbił ekipę podopiecznych Jose Luisa Valderramy aż 7:1. Historycznym strzelcem bramki dla Boliwii był Teofilio Aguilar w 89. minucie spotkania. Lecz mecz ten został zapamiętany bardziej za sprawą innego wydarzenia. Mianowicie widzowie, którzy obserwowali z trybun mecz otwierający zmagania o Puchar Ameryki mogli po raz pierwszy w historii turnieju ujrzeć gola strzelonego bezpośrednio z rzutu rożnego. Jego autorem w 57. minucie gry był chilijski piłkarz stołecznego klubu Colo Colo – Humberto Mendoza. Pewnym usprawiedliwieniem dla kadry narodowej Boliwii może być fakt, że o uczestnictwie w turnieju, jak i wstąpieniu w szeregi CONMEBOL, Federacja została poinformowana… trzy dni przed rozpoczęciem walki o Puchar Ameryki.
Kolejne spotkania debiutującej w turnieju Boliwii również nie należały do udanych. Po klęsce z Chile, następna porażka przyszła cztery dni później w meczu Argentyną 5:0 ( połowę jej kadry stanowili zawodnicy Boca Juniors – przyp. red.). Kolejne wyniki w pełni odzwierciadlały możliwości „ówczesnej” reprezentacji, która została rozgromiona przez Paragwaj 6:1 (honorowy gol Carlosa Soto z 78. minuty) oraz Urugwaj 6:0, kończąc zmagania na ostatnim piątym miejscu.
Na kolejnym turnieju piłkarze „La Verde” („Zieloni”), rozegranym rok później w Peru, ponownie zajęli ostatnie, czwarte miejsce. Byli gorsi nawet od reprezentacji gospodarzy, która również debiutowała na Copa America. Słabe występy na jedenastym turnieju o Puchar Ameryki spowodowały, że Boliwia już nie zdecydowała się jechać do Argentyny na kolejny w 1929 roku.
Lata 30-te upłynęły pod znakiem udziału w pierwszych Mistrzostwach Świata, na które reprezentacja Boliwii dostała się dzięki wysłaniu zaproszenia do FIFY. Jednak podopieczni Ulisesa Saucedo, grając w grupie B z Brazylią i Jugosławią, ponownie zajęli ostatnie miejsce. Kadra, która złożona była z tych samych zawodników, co na poprzednich turniejach o Copa America, poległa najpierw w starciu z Jugosławią 4:0, a trzy dni później w identycznym stosunku bramek z Canarinhos.
Dwa lata później kilku uczestników Mundialu zamieniło stroje piłkarskie na żołnierskie mundury i wzięło udział w walce o prowincję Chaco, która rzekomo posiadała pokaźne złoża ropy naftowej. Wojna, w której brały udział Paragwaj i Boliwia, zakończyła się w 1935 roku klęską tych drugich. Szczególną wolą walki wśród boliwijskiej armii odznaczali się piłkarze, trenerzy i włodarze klubu „The Strongest”, którzy poświęcając swoje życie nie dopuścili wojsk Paragwaju do zajęcia całego spornego terytorium. Czyn ten został zapisany w książkach historycznych poświęconych Boliwii jako „Batalla de Canada Strongest”.
Przestój trwa dalej, lecz…
Mijały kolejne dekady, a boliwijska piłka nadal nie zrobiła znaczącego kroku w kierunku poprawy ówczesnej sytuacji, czyli pasma porażek z państwami Ameryki Południowej. W 1950 roku reprezentacja tego kraju po raz drugi w historii wzięła udział w mistrzostwach świata, których gospodarzem była Brazylia. Sam awans na ten turniej zawdzięczała przede wszystkim rezygnacji Argentyny. Dzięki temu bez rozgrywania ani jednego meczu, awansowali z grupy wraz z Chile (wtedy ekipy podzielono na dwie grupy, z których po dwie miały awansować na mundial – przyp. red.). Ciekawostką jest też fakt, że w drugiej grupie eliminacyjnej również nie rozegrano żadnego spotkania z powodu rezygnacji Ekwadoru i Peru. Wejście do grupy bez jednej minuty spędzonej na boisku zapewniły sobie reprezentacje Paragwaju oraz Urugwaju.
Radość z powodu łatwego awansu „La Verde” nie trwała jednak zbyt długo, bo po blamażu z późniejszym mistrzem świata Urugwajem 8:0 ekipa prowadzona przez Mario Pretto pożegnała się z turniejem.
Przed klęską z Urugwajem, Boliwia zdecydowała się po 16 latach przerwy w 1945 roku wziąć udział w Copa America. Mimo zdobycia czwartego miejsca w 1949 w Brazylii, które miało być dobrym prognostykiem przed Mundialem, Federacja Piłkarska Boliwii ponownie wycofała się z udziału w turnieju po 1953. Nie pomogło także historyczne zwycięstwo nad Peru 1:0 w Pucharze Ameryki w 1953 roku, po bramce Victora Ugarte.
Przerwa trwała sześć lat, a na niepowodzenia w kolejnym turnieju w Argentynie zareagowano natychmiastową rezygnacją z udziału w rozgrywkach w Ekwadorze.W 1963 roku CONMEBOL, pod przewodnictwem Argentyńczyka Raula Colombo, podjęła decyzję o zorganizowaniu kolejnego turnieju, tym razem w Boliwii. By jak najlepiej wypaść podczas prestiżowego turnieju, postanowiono, że selekcjonerem kadry Boliwii zostanie były reprezentant Brazylii – Danilo Alvim. Był on pierwszym obcokrajowcem na tym stanowisku. Efekt tej zmiany przyszedł dopiero w trakcie turnieju.
Po remisie z Ekwadorem 4:4 (bramki Renana Lopeza w 16. minucie, Fortunato Castillo w 27. minucie, Maximo Alcocera w 55. minucie oraz Wilfredo Camacho w 80. minucie spotkania) przyszło drugie w historii zwycięstwo w meczu w Copa America. Tym razem Kolumbia przegrała z gospodarzami turnieju 2:1, a bohaterem spotkania został Maximo Alcocera, który strzelił dwie bramki. Także różnicą jednej bramki podopieczni Alvima odprawili reprezentację Peru 3:2, a następnie drużynę Paragwaju 2:0. Najgorsze jednak przed „La Verde” miało dopiero nastąpić. Niewątpliwie terminarz oraz stadiony położone na wysokości ponad 2500 m n.p.m. były znaczącym ułatwieniem dla gospodarzy. Dlatego też ostatnie dwa mecze (podział na grupy wprowadzono dopiero w 1975 roku) reprezentacja Boliwii miała rozegrać z Argentyną i Brazylią. Obie ekipy, które w przeciągu całego turnieju rozczarowywały swoją formą, chciały jak najszybciej skończyć rozgrywki o Puchar Ameryki.
28 marca 1963 roku, na stadionie Hernando Silesa w La Paz, Boliwia stoczyła ciężki bój z Argentyną. Pierwsza bramka z 12. minuty autorstwa Fortunato Castillo dla Boliwii mocno podrażniła ambicje Albicelestes i po prawie 15 minutowym szturmie na bramkę Arturo Lopeza, wyrównujące trafienie padło łupem piłkarza Chacarita Juniors – Mario Rodrigueza. Nie minęło pięć minut, a kibice „La Verde” ponownie triumfowali. Tym razem dwójkową akcję Alcocera – Blacutt wykończył ten ostatni, pakując piłkę do siatki bezradnego Edgardo Andrady, wówczas jednego z najbardziej wyróżniających się bramkarzy w lidze argentyńskiej. Mario Rodriguez niespodziewanie dwie minuty później wyrównał, ale to było wszystko, na co było stać piłkarzy z Argentyny, którzy zaczynali odczuwać na własnej skórze grę na wysokościach. W 87. minucie Ramirez nie wykorzystał rzutu karnego, ale jego kolega z zespołu, Camacho, minutę później zapewnił Boliwii historyczne zwycięstwo nad Argentyną.
31 marca 1963 roku. Boliwia rozegrała jak do tej pory najlepszy mecz w całej swojej dotychczasowej karierze. Pokonując po emocjonującym meczu reprezentację Canarinhos 5:4, zapewnili sobie pierwsze w historii zwycięstwo na Copa America. Wyczyn ten spowodował, że przez kilka miesięcy piłkarze oraz trener byli wielkimi gwiazdami w Boliwii… do czasu kolejnej porażki w następnym Pucharze Ameryki w Urugwaju w 1969 roku.
Boliwia (fot. My.opera.com)
Tymczasem 23 sierpnia 1977 roku powołano do życia Liga de Futbol Profesional Boliviano. Od tego momentu liga boliwijska stała się w pełni profesjonalna. Jej pierwszym mistrzem została zasłużona dla kraju ekipa The Strongest, która 24 września 1969 roku przeżyła największą tragedię w swojej historii od czasów Wojny o Chaco.
Rozbity samolot wraz z 69 członkami zespołu „El Tigre” został znaleziony w okolicach Viloco, gdzie znajdują się góry Tres Cruces. Cała drużyna wraz ze sztabem trenerskim została pożegnana konduktem pogrzebowym, wspieranym przez ponad 10 tysięcy kibiców. Jako pierwsze pomocy udzieliły drużyny Boca Juniors Buenos Aires oraz Flamengo Rio de Janeiro. „Los Xeneizes” (Genueńczycy – pseudonim „Boca”) oddali na zasadzie wypożyczenia dwóch swoich zawodników, a potem wraz z „Fla” (skrót od nazwy zespołu Flamengo) zorganizowali turniej charytatywny, którego dochód został przeznaczony na pomoc rodzinom ofiar, jak i klubowi.
Na tym turnieju miała także wystąpić drużyna Manchesteru United, która prawie 11 lat temu przeżyła podobną tragedię w Monachium. Wtedy ludzie z całego świata, łącznie z klubami z Ameryki Południowej, wysyłali kondolencje z powodu straty dwunastu ludzi związanych z „Czerwonymi Diabłami”… Nie przybyli, nie przeprosili, nie wysłali też kondolencji.
Lata 90, mały sukces i co dalej?
Dopiero w latach 90. piłka boliwijska zaczęła odzyskiwać wigor, utracony w latach 70. oraz 80. Po nieoczekiwanym awansie na mundial w 1994 roku, tak samo jak w 1963 roku, wzrósł apetyt na coś więcej niż tylko „dobrą grę”. Ponownie zatrudniono szkoleniowca z zagranicy i tym razem wybór padł na Hiszpana – Xaviera Azkargortę. Trenera, który odkrył talent m.in. Rubena Barajy z Valencii. Kadra oparta głównie na graczach z rodzimej ligi i największej jej gwieździe – Erwinie Sanchezie z Boavisty, zwanego „Platinim”, musiała stoczyć bój w grupie C. Pierwszy mecz z Niemcami zakończył się porażką 1:0, a niezbyt chlubnie w tym meczu zapisał się Marco Etcheverry. Słynny „El Diablo”, bożyszcze kibiców „La Verde”, rozpoznawalny dzięki swojej tradycyjnej już agresywnej grze, po trzech minutach spędzonych na boisku otrzymał czerwoną kartkę.
Drugi mecz z Koreą, po bezbarwnym widowisku, zakończył się remisem, który dał Boliwii historyczny punkt zdobyty na MŚ. Mecz z Hiszpanią był jednak ostatnim podczas turnieju. Spotkanie zakończyło się ostatecznie porażką Boliwii 1:3, a honorowe, i pierwsze w historii, trafienie na mundialu zaliczył Erwin Sanchez, który strzałem z dystansu, po rykoszecie stopera Abelardo, w 67. minucie pokonał ówczesnego golkipera FC Barcelony – Zubizarretę. W 1997 roku Boliwia ponownie organizuje Copa America, a ekipa pod wodzą kolejnego Hiszpana Antonio Lopeza zajmuje drugie miejsce, przegrywając finałowy mecz z Brazylią 3:1.
Być może inaczej potoczyłyby się losy spotkania, gdyby nie kolejne tragiczne wydarzenie. Mianowicie na dzień przed finałowym meczem, czołowy gracz reprezentacji „La Verde” – Ramiro Castillo wyjechał ze zgrupowania z powodu informacji o śmierci jego jedynego syna. Nie mogąc się otrząsnąć po tym tragicznym wydarzeniu, następnego dnia popełnił samobójstwo. Dwa dni po tym wydarzeniu otrzymał nagrodę MVP turnieju, na którą faktycznie zasłużył. Natomiast wszystkie mecze ligowe w Boliwii przełożono o tydzień. W Argentynie klub Platense, (w którym kiedyś występował) uczcił jego pamięć minutą ciszy, a jej piłkarze wraz z ekipą Gimnasii de Jujuy wystąpili w czarnych opaskach.
Dziś historię futbolu w Boliwii piszą nowi zawodnicy. W większości wywodzą się ze słynnej już na świecie akademii piłkarskiej „Tachuichi” (w języku Indian tłumaczy się to jako „Wielki ptak”) założonej w 1978 roku przez Rolando Aguilera Pareja, syna Ramona Aguilery Costasa, wybitnego piłkarza Bloomingu Santa Cruz w latach 40.
Rolando pragnął, żeby tradycje sportowe dalej utrzymywały się w rodzinie, toteż przed założeniem szkoły, zatrudnił ówczesną gwiazdę ligi – Brazylijczyka Dede w charakterze nauczyciela dla swoich synów Roly’ego oraz Erwina. Kilka miesięcy później jeden z synów Aguilery chciał utworzyć drużynę młodzików o nazwie „Bloomingcito”, ale na przeszkodzie stanął klub – Blooming. Nie wyraził on zgody na jej powstanie z powodu… zbyt podobnej nazwy. Kilka lat później, taka drużyna zostanie utworzona, lecz jej pomysłodawcą będzie… Blooming.
Gdy już wydawało się, że nie uda się założyć klubu dla młodych adeptów piłkarskich, z pomocą przybył Ladislao Jimenez, były bramkarz Oriente Petrolero (odwieczny rywal Bloomingu w mieście Santa Cruz). I tak narodziła się drużyna o nazwie „Orientito” i w każdą niedzielę, na obrzeżach miasta, rozgrywano mecze piłkarskie. Wielu rodziców, kiedy dowiadywali się o powstaniu drużyny młodzików, chętnie zapisywało swoje pociechy na zajęcia prowadzone przez Jimeneza. Ogromne zainteresowanie skusiło w końcu Aguilerę do założenia piłkarskiej akademii.
Pierwszym wielkim sukcesem akademii Tachuichi, było zwycięstwo na Klubowych Mistrzostwach Ameryki Południowej do lat 14-stu w 1980 roku. W finałowym meczu, przy obecności blisko 50 tysięcy ludzi, pokonali faworyzowanych gospodarzy Independiente de Avellaneda z Argentyny 4:1. Pięć lat później FIFA zaprosiła piłkarzy z tejże Akademii do reprezentowania Boliwii na Mistrzostwach Świata do lat 17. Po remisie 1:1 z Chinami przyszły porażki z USA 1:2 oraz z Gwineą 0:3, kończące tym samym udział w turnieju.
Łącznie Akademia może poszczycić się ponad 100 różnymi pucharami zdobytymi w różnych zakątkach świata. Do tego warto wspomnieć kilku wybitnych wychowanków takich jak: Erwin Sanchez, Jaime Moreno, Juan Manuel Pena, Marco Etcheverry, Ko Ishikawa czy Luis Hector Cristaldo.
Aktualnie kadra narodowa opiera się głównie na wiekowych, ale bardzo doświadczonych zawodnikach. Największą uwagę zwraca na siebie kapitan – obrońca, Juan Manuel Pena, który od 1995 roku występuje na boiskach Hiszpanii, reprezentując takie kluby jak Valladolid, Villarreal czy Celta Vigo. Za młode wilki można uznać napastnika Marcelo Moreno z Werderu Brema, który ma w sobie krwistą mieszankę boliwijsko-brazylijską oraz Didi Torrico, którym jeszcze kilka miesięcy temu interesowała się Jagiellonia Białystok.
Liga jest podzielona na Liga Profesional oraz rozgrywki regionalne w dziewięciu departamentach. W najwyższej klasie rozgrywkowej występuje 12 zespołów, podzielonych na dwie grupy, z których potem najlepsze awansują do dwumeczu decydującego o zwycięstwie w rozgrywkach. Tworzą one system tzw. krótkich sezonów, czyli Torneo Apertura (system wiosna-lato) i Torneo Clausura (jesień-zima). Tytuł mistrzowski przysługuje zwycięzcy każdej z obydwu części ligi. W ten sposób można zostać dwukrotnie mistrzem kraju w ciągu jednego sezonu.
Każdy kibic „La Verde” liczy po cichu, że być może zdołają nawiązać do tradycji i uda im się zakwalifikować na Mundial, może niekoniecznie ten w RPA, ale na 2014 w Brazylii. Doskonałą okazją do wygrania może okazać się Copa America, której na pewno będą gospodarzami w 2015 roku. Mimo iż Akademia Tachuichi cały czas produkuje młode talenty, dalej nierozwiązany jest problem ich wejścia w seniorską piłkę. Wielu z nich nie jest w stanie przeżyć roku, otrzymując pensje wielkości kilkuset dolarów. W dodatku brak dalszych perspektyw na grę za granicą powoduje często szybkie zakończenie kariery. Ostatnie wyniki kadry nie wskazują na poprawę sytuacji. Mimo, że pokonali Argentynę aż 6:1, to miesiąc później nie mogą dać sobie rady z Wenezuelą na własnym terenie Zwłaszcza, że tamtejsza reprezentacja ma najmniejsze spośród wszystkich krajów w Ameryce Południowej osiągnięcia. Czas pokaże, lecz nie spodziewajmy się prędko talentów a la Messi.
Boliwia – Podstawowe Informacje
Stolica: Sucre (konstytucyjna), La Paz (administracyjna)
Waluta: Boliviano
Język urzędowy: hiszpański i 36 języków lokalnych
Ustrój polityczny: republika
Prezydent: Evo Morales Ayma
Religia: rzymski katolicyzm
Powierzchnia: 1 098 580 km²
Liczba ludności: 9 248 000
Liczba piłkarzy: ok. 110 000 (ok. 40 000 zarejestrowanych)
Liczba klubów: 42
Najwięcej występów w reprezentacji: Luis Hector Cristaldo i Marcos Sandy (93)
Najwięcej bramek w reprezentacji: Joaquin Botero (20)
Najwyższe miejsce w rankingu FIFA: 18 (lipiec ’97)
Najniższe miejsce w rankingu FIFA: 114 (lipiec ’03)
Międzynarodowy debiut: Chile – Boliwia 7-1 (Santiago ’26)
Najwyższe zwycięstwo: Boliwia – Wenezuela 7-1 (La Paz ’93)
Najwyższa porażka: Brazylia – Boliwia 10-1 (Sao Paulo ’49)
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Piłka nożna w Ameryce Południowej jest darem, dzięki któremu życie jej mieszkańców nabiera barw. Jest ucieczką od brutalnej rzeczywistości. Wielu z nich, nie mając nawet za grosz talentu, marzy by zostać piłkarzem, nie tylko dla czystej pasji, ale przede wszystkim, by wraz z całą rodziną wyrwać się z nędzy i głodu, które dotykają ich każdego dnia.
Pisząc po raz pierwszy w tym dziale, zastanawiałem się, którym państwem warto się zająć, aby czytelnik nie nudził się w trakcie czytania. Przecież Argentynę czy Brazylię zna każdy z nas, dlatego postanowiłem sobie w duchu, że będzie to Boliwia.
Historia, czyli od czegoś trzeba zacząć
Boliwia (fot. My.opera.com)
Historia narodzin piłki nożnej w tym kraju jest zbliżona do tych z pozostałych państw Ameryki Południowej. Jak zwykle ogromny wpływ na jej kształtowanie miały statki z imigrantami z odległej Europy. Jej żeglarze (głównie Anglicy) lubili w wolnych chwilach zejść z pokładu i pograć sobie w piłkę. To właśnie ci marynarze stali protoplastami piłki nożnej w krajach latynoamerykańskich, także i w Boliwii.
Powstanie Federacji Piłkarskiej tego kraju miało miejsce 12 września 1925 w miejscowości Cochabamba, z inicjatywy kilku klubów piłkarskich. Jej pierwszym prezydentem został Aniceto Solares, znany w stolicy Boliwii Sucre (miasto jest stolicą konstytucyjną, natomiast La Paz jest siedzibą rządu – przyp. red.) jako wielki propagator sportu wszelkiej maści. Nim jednak doszło do powstania federacji już wcześniej kluby piłkarskie (od 1911 roku – przyp. red.) rozgrywały mecze amatorskie. Były to jednak spotkania tylko i wyłącznie drużyn z La Paz, dopiero z czasem dołączyły do nich ekipy z miast Oruro i Cochabamba.
Pamiętnego 6 maja 1926 roku piłkarska centrala została wcielona do wielkiej rodziny FIFA, a 12 października do CONMEBOL. Ciekawostkę stanowi również fakt, że tego samego dnia Boliwia rozegrała swój pierwszy historyczny mecz międzypaństwowy i to od razu na wielkiej imprezie – Copa America.
Debiut nie wypadł jednak pomyślnie i jej przeciwnik – Chile (gospodarz imprezy na Estadio Guadalupe w Santiago – przyp. red.) rozbił ekipę podopiecznych Jose Luisa Valderramy aż 7:1. Historycznym strzelcem bramki dla Boliwii był Teofilio Aguilar w 89. minucie spotkania. Lecz mecz ten został zapamiętany bardziej za sprawą innego wydarzenia. Mianowicie widzowie, którzy obserwowali z trybun mecz otwierający zmagania o Puchar Ameryki mogli po raz pierwszy w historii turnieju ujrzeć gola strzelonego bezpośrednio z rzutu rożnego. Jego autorem w 57. minucie gry był chilijski piłkarz stołecznego klubu Colo Colo – Humberto Mendoza. Pewnym usprawiedliwieniem dla kadry narodowej Boliwii może być fakt, że o uczestnictwie w turnieju, jak i wstąpieniu w szeregi CONMEBOL, Federacja została poinformowana… trzy dni przed rozpoczęciem walki o Puchar Ameryki.
Kolejne spotkania debiutującej w turnieju Boliwii również nie należały do udanych. Po klęsce z Chile, następna porażka przyszła cztery dni później w meczu Argentyną 5:0 ( połowę jej kadry stanowili zawodnicy Boca Juniors – przyp. red.). Kolejne wyniki w pełni odzwierciadlały możliwości „ówczesnej” reprezentacji, która została rozgromiona przez Paragwaj 6:1 (honorowy gol Carlosa Soto z 78. minuty) oraz Urugwaj 6:0, kończąc zmagania na ostatnim piątym miejscu.
Na kolejnym turnieju piłkarze „La Verde” („Zieloni”), rozegranym rok później w Peru, ponownie zajęli ostatnie, czwarte miejsce. Byli gorsi nawet od reprezentacji gospodarzy, która również debiutowała na Copa America. Słabe występy na jedenastym turnieju o Puchar Ameryki spowodowały, że Boliwia już nie zdecydowała się jechać do Argentyny na kolejny w 1929 roku.
Lata 30-te upłynęły pod znakiem udziału w pierwszych Mistrzostwach Świata, na które reprezentacja Boliwii dostała się dzięki wysłaniu zaproszenia do FIFY. Jednak podopieczni Ulisesa Saucedo, grając w grupie B z Brazylią i Jugosławią, ponownie zajęli ostatnie miejsce. Kadra, która złożona była z tych samych zawodników, co na poprzednich turniejach o Copa America, poległa najpierw w starciu z Jugosławią 4:0, a trzy dni później w identycznym stosunku bramek z Canarinhos.
Dwa lata później kilku uczestników Mundialu zamieniło stroje piłkarskie na żołnierskie mundury i wzięło udział w walce o prowincję Chaco, która rzekomo posiadała pokaźne złoża ropy naftowej. Wojna, w której brały udział Paragwaj i Boliwia, zakończyła się w 1935 roku klęską tych drugich. Szczególną wolą walki wśród boliwijskiej armii odznaczali się piłkarze, trenerzy i włodarze klubu „The Strongest”, którzy poświęcając swoje życie nie dopuścili wojsk Paragwaju do zajęcia całego spornego terytorium. Czyn ten został zapisany w książkach historycznych poświęconych Boliwii jako „Batalla de Canada Strongest”.
Przestój trwa dalej, lecz…
Mijały kolejne dekady, a boliwijska piłka nadal nie zrobiła znaczącego kroku w kierunku poprawy ówczesnej sytuacji, czyli pasma porażek z państwami Ameryki Południowej. W 1950 roku reprezentacja tego kraju po raz drugi w historii wzięła udział w mistrzostwach świata, których gospodarzem była Brazylia. Sam awans na ten turniej zawdzięczała przede wszystkim rezygnacji Argentyny. Dzięki temu bez rozgrywania ani jednego meczu, awansowali z grupy wraz z Chile (wtedy ekipy podzielono na dwie grupy, z których po dwie miały awansować na mundial – przyp. red.). Ciekawostką jest też fakt, że w drugiej grupie eliminacyjnej również nie rozegrano żadnego spotkania z powodu rezygnacji Ekwadoru i Peru. Wejście do grupy bez jednej minuty spędzonej na boisku zapewniły sobie reprezentacje Paragwaju oraz Urugwaju.
Radość z powodu łatwego awansu „La Verde” nie trwała jednak zbyt długo, bo po blamażu z późniejszym mistrzem świata Urugwajem 8:0 ekipa prowadzona przez Mario Pretto pożegnała się z turniejem.
Przed klęską z Urugwajem, Boliwia zdecydowała się po 16 latach przerwy w 1945 roku wziąć udział w Copa America. Mimo zdobycia czwartego miejsca w 1949 w Brazylii, które miało być dobrym prognostykiem przed Mundialem, Federacja Piłkarska Boliwii ponownie wycofała się z udziału w turnieju po 1953. Nie pomogło także historyczne zwycięstwo nad Peru 1:0 w Pucharze Ameryki w 1953 roku, po bramce Victora Ugarte.
Przerwa trwała sześć lat, a na niepowodzenia w kolejnym turnieju w Argentynie zareagowano natychmiastową rezygnacją z udziału w rozgrywkach w Ekwadorze.W 1963 roku CONMEBOL, pod przewodnictwem Argentyńczyka Raula Colombo, podjęła decyzję o zorganizowaniu kolejnego turnieju, tym razem w Boliwii. By jak najlepiej wypaść podczas prestiżowego turnieju, postanowiono, że selekcjonerem kadry Boliwii zostanie były reprezentant Brazylii – Danilo Alvim. Był on pierwszym obcokrajowcem na tym stanowisku. Efekt tej zmiany przyszedł dopiero w trakcie turnieju.
Po remisie z Ekwadorem 4:4 (bramki Renana Lopeza w 16. minucie, Fortunato Castillo w 27. minucie, Maximo Alcocera w 55. minucie oraz Wilfredo Camacho w 80. minucie spotkania) przyszło drugie w historii zwycięstwo w meczu w Copa America. Tym razem Kolumbia przegrała z gospodarzami turnieju 2:1, a bohaterem spotkania został Maximo Alcocera, który strzelił dwie bramki. Także różnicą jednej bramki podopieczni Alvima odprawili reprezentację Peru 3:2, a następnie drużynę Paragwaju 2:0. Najgorsze jednak przed „La Verde” miało dopiero nastąpić. Niewątpliwie terminarz oraz stadiony położone na wysokości ponad 2500 m n.p.m. były znaczącym ułatwieniem dla gospodarzy. Dlatego też ostatnie dwa mecze (podział na grupy wprowadzono dopiero w 1975 roku) reprezentacja Boliwii miała rozegrać z Argentyną i Brazylią. Obie ekipy, które w przeciągu całego turnieju rozczarowywały swoją formą, chciały jak najszybciej skończyć rozgrywki o Puchar Ameryki.
28 marca 1963 roku, na stadionie Hernando Silesa w La Paz, Boliwia stoczyła ciężki bój z Argentyną. Pierwsza bramka z 12. minuty autorstwa Fortunato Castillo dla Boliwii mocno podrażniła ambicje Albicelestes i po prawie 15 minutowym szturmie na bramkę Arturo Lopeza, wyrównujące trafienie padło łupem piłkarza Chacarita Juniors – Mario Rodrigueza. Nie minęło pięć minut, a kibice „La Verde” ponownie triumfowali. Tym razem dwójkową akcję Alcocera – Blacutt wykończył ten ostatni, pakując piłkę do siatki bezradnego Edgardo Andrady, wówczas jednego z najbardziej wyróżniających się bramkarzy w lidze argentyńskiej. Mario Rodriguez niespodziewanie dwie minuty później wyrównał, ale to było wszystko, na co było stać piłkarzy z Argentyny, którzy zaczynali odczuwać na własnej skórze grę na wysokościach. W 87. minucie Ramirez nie wykorzystał rzutu karnego, ale jego kolega z zespołu, Camacho, minutę później zapewnił Boliwii historyczne zwycięstwo nad Argentyną.
31 marca 1963 roku. Boliwia rozegrała jak do tej pory najlepszy mecz w całej swojej dotychczasowej karierze. Pokonując po emocjonującym meczu reprezentację Canarinhos 5:4, zapewnili sobie pierwsze w historii zwycięstwo na Copa America. Wyczyn ten spowodował, że przez kilka miesięcy piłkarze oraz trener byli wielkimi gwiazdami w Boliwii… do czasu kolejnej porażki w następnym Pucharze Ameryki w Urugwaju w 1969 roku.
Boliwia (fot. My.opera.com)
Tymczasem 23 sierpnia 1977 roku powołano do życia Liga de Futbol Profesional Boliviano. Od tego momentu liga boliwijska stała się w pełni profesjonalna. Jej pierwszym mistrzem została zasłużona dla kraju ekipa The Strongest, która 24 września 1969 roku przeżyła największą tragedię w swojej historii od czasów Wojny o Chaco.
Rozbity samolot wraz z 69 członkami zespołu „El Tigre” został znaleziony w okolicach Viloco, gdzie znajdują się góry Tres Cruces. Cała drużyna wraz ze sztabem trenerskim została pożegnana konduktem pogrzebowym, wspieranym przez ponad 10 tysięcy kibiców. Jako pierwsze pomocy udzieliły drużyny Boca Juniors Buenos Aires oraz Flamengo Rio de Janeiro. „Los Xeneizes” (Genueńczycy – pseudonim „Boca”) oddali na zasadzie wypożyczenia dwóch swoich zawodników, a potem wraz z „Fla” (skrót od nazwy zespołu Flamengo) zorganizowali turniej charytatywny, którego dochód został przeznaczony na pomoc rodzinom ofiar, jak i klubowi.
Na tym turnieju miała także wystąpić drużyna Manchesteru United, która prawie 11 lat temu przeżyła podobną tragedię w Monachium. Wtedy ludzie z całego świata, łącznie z klubami z Ameryki Południowej, wysyłali kondolencje z powodu straty dwunastu ludzi związanych z „Czerwonymi Diabłami”… Nie przybyli, nie przeprosili, nie wysłali też kondolencji.
Lata 90, mały sukces i co dalej?
Dopiero w latach 90. piłka boliwijska zaczęła odzyskiwać wigor, utracony w latach 70. oraz 80. Po nieoczekiwanym awansie na mundial w 1994 roku, tak samo jak w 1963 roku, wzrósł apetyt na coś więcej niż tylko „dobrą grę”. Ponownie zatrudniono szkoleniowca z zagranicy i tym razem wybór padł na Hiszpana – Xaviera Azkargortę. Trenera, który odkrył talent m.in. Rubena Barajy z Valencii. Kadra oparta głównie na graczach z rodzimej ligi i największej jej gwieździe – Erwinie Sanchezie z Boavisty, zwanego „Platinim”, musiała stoczyć bój w grupie C. Pierwszy mecz z Niemcami zakończył się porażką 1:0, a niezbyt chlubnie w tym meczu zapisał się Marco Etcheverry. Słynny „El Diablo”, bożyszcze kibiców „La Verde”, rozpoznawalny dzięki swojej tradycyjnej już agresywnej grze, po trzech minutach spędzonych na boisku otrzymał czerwoną kartkę.
Drugi mecz z Koreą, po bezbarwnym widowisku, zakończył się remisem, który dał Boliwii historyczny punkt zdobyty na MŚ. Mecz z Hiszpanią był jednak ostatnim podczas turnieju. Spotkanie zakończyło się ostatecznie porażką Boliwii 1:3, a honorowe, i pierwsze w historii, trafienie na mundialu zaliczył Erwin Sanchez, który strzałem z dystansu, po rykoszecie stopera Abelardo, w 67. minucie pokonał ówczesnego golkipera FC Barcelony – Zubizarretę. W 1997 roku Boliwia ponownie organizuje Copa America, a ekipa pod wodzą kolejnego Hiszpana Antonio Lopeza zajmuje drugie miejsce, przegrywając finałowy mecz z Brazylią 3:1.
Być może inaczej potoczyłyby się losy spotkania, gdyby nie kolejne tragiczne wydarzenie. Mianowicie na dzień przed finałowym meczem, czołowy gracz reprezentacji „La Verde” – Ramiro Castillo wyjechał ze zgrupowania z powodu informacji o śmierci jego jedynego syna. Nie mogąc się otrząsnąć po tym tragicznym wydarzeniu, następnego dnia popełnił samobójstwo. Dwa dni po tym wydarzeniu otrzymał nagrodę MVP turnieju, na którą faktycznie zasłużył. Natomiast wszystkie mecze ligowe w Boliwii przełożono o tydzień. W Argentynie klub Platense, (w którym kiedyś występował) uczcił jego pamięć minutą ciszy, a jej piłkarze wraz z ekipą Gimnasii de Jujuy wystąpili w czarnych opaskach.
Dziś historię futbolu w Boliwii piszą nowi zawodnicy. W większości wywodzą się ze słynnej już na świecie akademii piłkarskiej „Tachuichi” (w języku Indian tłumaczy się to jako „Wielki ptak”) założonej w 1978 roku przez Rolando Aguilera Pareja, syna Ramona Aguilery Costasa, wybitnego piłkarza Bloomingu Santa Cruz w latach 40.
Rolando pragnął, żeby tradycje sportowe dalej utrzymywały się w rodzinie, toteż przed założeniem szkoły, zatrudnił ówczesną gwiazdę ligi – Brazylijczyka Dede w charakterze nauczyciela dla swoich synów Roly’ego oraz Erwina. Kilka miesięcy później jeden z synów Aguilery chciał utworzyć drużynę młodzików o nazwie „Bloomingcito”, ale na przeszkodzie stanął klub – Blooming. Nie wyraził on zgody na jej powstanie z powodu… zbyt podobnej nazwy. Kilka lat później, taka drużyna zostanie utworzona, lecz jej pomysłodawcą będzie… Blooming.
Gdy już wydawało się, że nie uda się założyć klubu dla młodych adeptów piłkarskich, z pomocą przybył Ladislao Jimenez, były bramkarz Oriente Petrolero (odwieczny rywal Bloomingu w mieście Santa Cruz). I tak narodziła się drużyna o nazwie „Orientito” i w każdą niedzielę, na obrzeżach miasta, rozgrywano mecze piłkarskie. Wielu rodziców, kiedy dowiadywali się o powstaniu drużyny młodzików, chętnie zapisywało swoje pociechy na zajęcia prowadzone przez Jimeneza. Ogromne zainteresowanie skusiło w końcu Aguilerę do założenia piłkarskiej akademii.
Pierwszym wielkim sukcesem akademii Tachuichi, było zwycięstwo na Klubowych Mistrzostwach Ameryki Południowej do lat 14-stu w 1980 roku. W finałowym meczu, przy obecności blisko 50 tysięcy ludzi, pokonali faworyzowanych gospodarzy Independiente de Avellaneda z Argentyny 4:1. Pięć lat później FIFA zaprosiła piłkarzy z tejże Akademii do reprezentowania Boliwii na Mistrzostwach Świata do lat 17. Po remisie 1:1 z Chinami przyszły porażki z USA 1:2 oraz z Gwineą 0:3, kończące tym samym udział w turnieju.
Łącznie Akademia może poszczycić się ponad 100 różnymi pucharami zdobytymi w różnych zakątkach świata. Do tego warto wspomnieć kilku wybitnych wychowanków takich jak: Erwin Sanchez, Jaime Moreno, Juan Manuel Pena, Marco Etcheverry, Ko Ishikawa czy Luis Hector Cristaldo.
Aktualnie kadra narodowa opiera się głównie na wiekowych, ale bardzo doświadczonych zawodnikach. Największą uwagę zwraca na siebie kapitan – obrońca, Juan Manuel Pena, który od 1995 roku występuje na boiskach Hiszpanii, reprezentując takie kluby jak Valladolid, Villarreal czy Celta Vigo. Za młode wilki można uznać napastnika Marcelo Moreno z Werderu Brema, który ma w sobie krwistą mieszankę boliwijsko-brazylijską oraz Didi Torrico, którym jeszcze kilka miesięcy temu interesowała się Jagiellonia Białystok.
Liga jest podzielona na Liga Profesional oraz rozgrywki regionalne w dziewięciu departamentach. W najwyższej klasie rozgrywkowej występuje 12 zespołów, podzielonych na dwie grupy, z których potem najlepsze awansują do dwumeczu decydującego o zwycięstwie w rozgrywkach. Tworzą one system tzw. krótkich sezonów, czyli Torneo Apertura (system wiosna-lato) i Torneo Clausura (jesień-zima). Tytuł mistrzowski przysługuje zwycięzcy każdej z obydwu części ligi. W ten sposób można zostać dwukrotnie mistrzem kraju w ciągu jednego sezonu.
Każdy kibic „La Verde” liczy po cichu, że być może zdołają nawiązać do tradycji i uda im się zakwalifikować na Mundial, może niekoniecznie ten w RPA, ale na 2014 w Brazylii. Doskonałą okazją do wygrania może okazać się Copa America, której na pewno będą gospodarzami w 2015 roku. Mimo iż Akademia Tachuichi cały czas produkuje młode talenty, dalej nierozwiązany jest problem ich wejścia w seniorską piłkę. Wielu z nich nie jest w stanie przeżyć roku, otrzymując pensje wielkości kilkuset dolarów. W dodatku brak dalszych perspektyw na grę za granicą powoduje często szybkie zakończenie kariery. Ostatnie wyniki kadry nie wskazują na poprawę sytuacji. Mimo, że pokonali Argentynę aż 6:1, to miesiąc później nie mogą dać sobie rady z Wenezuelą na własnym terenie Zwłaszcza, że tamtejsza reprezentacja ma najmniejsze spośród wszystkich krajów w Ameryce Południowej osiągnięcia. Czas pokaże, lecz nie spodziewajmy się prędko talentów a la Messi.
Boliwia – Podstawowe Informacje
Stolica: Sucre (konstytucyjna), La Paz (administracyjna)
Waluta: Boliviano
Język urzędowy: hiszpański i 36 języków lokalnych
Ustrój polityczny: republika
Prezydent: Evo Morales Ayma
Religia: rzymski katolicyzm
Powierzchnia: 1 098 580 km²
Liczba ludności: 9 248 000
Liczba piłkarzy: ok. 110 000 (ok. 40 000 zarejestrowanych)
Liczba klubów: 42
Najwięcej występów w reprezentacji: Luis Hector Cristaldo i Marcos Sandy (93)
Najwięcej bramek w reprezentacji: Joaquin Botero (20)
Najwyższe miejsce w rankingu FIFA: 18 (lipiec ’97)
Najniższe miejsce w rankingu FIFA: 114 (lipiec ’03)
Międzynarodowy debiut: Chile – Boliwia 7-1 (Santiago ’26)
Najwyższe zwycięstwo: Boliwia – Wenezuela 7-1 (La Paz ’93)
Najwyższa porażka: Brazylia – Boliwia 10-1 (Sao Paulo ’49)