Euforia, w którą kadra Adama Nawałki przed rokiem wprowadziła cały naród, sprawiła, że nie zauważono, iż poza meczami z outsiderami – Gibraltarem i Gruzją – Polacy wygrali tylko z Niemcami. Punkty, które miały być bonusem do tego, co ugramy w meczach z Irlandią i Szkocją, okazują się na wagę złota. Emocje, których podczas wczorajszego meczu ze Szkocją było wiele, opadły, więc na chłodno można podsumować to, co działo się na Hampden Park.
Teren, na którym Polska stanęła przed szansą zapewnienia sobie awansu do przyszłorocznych mistrzostw Europy, był bardzo trudny, gdyż Szkoci u siebie w tych eliminacjach jeszcze nie przegrali. Już przed meczem wiadomo było, że Nawałka w Glasgow będzie chciał zagrać o pełną pulę, o czym świadczyło postawienie na Jakuba Błaszczykowskiego kosztem – grającego przed miesiącem jako trzeci środkowy pomocnik – Tomasza Jodłowca.
Początek spotkania zaczął się wręcz idealnie. Szkoci od pierwszych minut próbowali grać w typowo wyspiarskim stylu. W zasadzie od rozpoczęcia spotkania obrońca próbował zagrać piłkę na prawe skrzydło do Jamesa Forresta. Właśnie dzięki przegranemu pojedynkowi w powietrzu zrodziła się bramkowa akcja Polaków już na samym początku meczu.
Walkę o górną piłkę przegrał Jakub Błaszczykowski, lecz Steven Whittaker nie potrafił jej w porę opanować. Dużą rolę odegrała w tym nieustępliwość zawodnika Fiorentiny, który po przegranym pojedynku powietrznym natychmiast doskoczył do bocznego obrońcy Szkotów. Poprzez wywarcie presji Whittaker zapędził się do środkowej strefy, w której znajdował się Steven Naismith. Kamil Glik, Krzysztof Mączyński, Grzegorz Krychowiak oraz podążający za akcją Kuba zagęścili tę strefę, do końca nie pozwalając dwójce Szkotów na opanowanie piłki. Szczególnie ważną rolę u zarodka akcji na 1:0 dla Polski odegrał Glik, wychodząc wyżej od reszty defensorów, by nie pozwolić Naismithowi na opanowanie piłki.
http://pics.tinypic.pl/i/00711/3hht6jw2yy54.jpg
To się udało, bo ta dzięki wygranej przebitce Mączyńskiego trafiła pod nogi Krychowiaka, który natychmiast odegrał ją do zawodnika Wisły Kraków. Dalej wszystko potoczyło się bardzo szybko. Mączyński co prawda źle zagrał do Arkadiusza Milika, podając mu piłkę za plecy, ale zawodnik Ajaksu potrafił zrobić z tego zaletę, myląc nieco obrońców i świetnie zagrywając do będącego w gazie Roberta Lewandowskiego, który pewnie umieścił piłkę w siatce.
Przy pierwszej bramce dla Polski warto zwrócić uwagę na fakt, że jest to kolejny gol zdobyty przez „Biało-czerwonych” z kontrataku. Akcja ta była godna Realu Madryt za czasów Carlo Ancelottiego, ponieważ podopieczni Nawałki bardzo szybko dostarczyli piłkę do napastnika. Dzięki szybkim podaniom wysoko ustawiona defensywa Szkotów nie miała szans, by dogonić napastnika Bayernu Monachium, którego ogromną przewagą w tej akcji był fakt, że do bramki – w przeciwieństwie do szkockiej linii obrony – był ustawiony twarzą.
http://images.tinypic.pl/i/00711/0tmg9w85849m.jpg
Szkoci mogli zapobiec sytuacji, w której Lewandowski wyszedł niemal sam na sam z bramkarzem, który zbyt szybko wyszedł z bramki. To wymusiło u Alana Huttona asekurację bramki. Gdyby David Marshall pozostał między słupkami, Hutton mógł podbiec do kapitana „Biało-czerwonych”, co z pewnością utrudniłoby mu dojście do dogodnej pozycji strzeleckiej.










