Jednym z najlepszych graczy naszej reprezentacji w meczu z Argentyną był Wojciech Szczęsny. Po spotkaniu z „Albicelestes” bramkarz był zadowolony ze swojej postawy, ale nie chciał krytykować swoich obrońców za straconą bramkę, patrząc najbardziej krytycznie na swoją postawę.
Przed tym spotkaniem mówiło się dużo, że zwycięstwo pozwoli Wam odetchnąć, odmienić atmosferę panującą wokół kadry. Miałeś także takie wrażenie? Chcieliście wygrać, aby pokazać, że jesteście naprawdę dobrą drużyną?

Byłem tutaj od pięciu dni i nie odczułem w ogóle, żeby atmosfera była zła, myślę, że trzeba spojrzeć na kadrę łagodniejszym okiem, bo pokazaliśmy dzisiaj, że możemy momentami naprawdę grać w piłkę, atmosfera jest dobra, więc są podstawy, żeby zbudować naprawdę dobrą kadrę.
Czujecie, że po takim w miarę przekonującym zwycięstwie spadła z Was presja?
Trochę tak, bo powiedziałem wcześniej, że potrzebujemy zwycięstwa. Wiadomo, że jakbyśmy przegrali, to na zespół spadłaby kolejna fala krytyki. Ta kadra potrzebowała zwycięstwa, więc troszkę ta presja spadła.
Masz świadomość po ostatnich meczach kadry, że na Euro 2012 będzie dużo zależało od bramkarza?
Przede wszystkim mam nadzieję, że na Euro tym bramkarzem będę ja. Zależy mi, żeby tę pozycję bramkarza sobie wywalczyć i zobaczymy, jak się potoczy sytuacja. Jeśli będzie to ode mnie zależało, to czuję się na siłach, żeby podołać temu zadaniu.
Nie miałeś szans przy golu?
Dotknąłem piłki, więc zawsze jest jakiś powód, żeby być zawiedzionym. Bo jeśli dotknąłem piłki, to może mogłem ją obronić. Popatrzę na powtórkach, bo tak na szybko to ciężko mi powiedzieć. W tym momencie naprawdę ciężko mi powiedzieć, tak na boisku wydawało mi się, że chyba mogłem się lepiej zachować.
Porozmawiacie trochę z obrońcami? Po takim spotkaniu chyba trzeba parę kwestii poruszyć?
Będę się powtarzał, ale tak naprawdę Argentyńczycy stworzyli sobie dwie sytuacje do strzelenia bramki, więc jak na zespół, który z założenia gra ofensywnie, to nie jest dużo. Pozytywnie oceniam grę drużyny, przynajmniej na stopień dobry. Wiadomo, że zawsze można coś poprawić.
Ale podpadł Ci ktoś konkretnie z bloku defensywnego?
Podpadłem sam sobie, że tego nie obroniłem. Zawsze staram się na siebie przede wszystkim patrzeć krytycznym okiem, więc jeśli chodzi o analizę, to obejrzymy to spotkanie jeszcze raz na spokojnie i wtedy zobaczymy, czy mogłem zachować się lepiej. Najgorsze jest to, że straciliśmy bramkę tuż po wznowieniu gry, koncentracja to chyba jest teraz element, który także trzeba poprawić.











