Argentyna. Buenos Aires. Jakaś para tańczy tango. Taniec niespełnionej, nieszczęśliwej miłości. Miłości pełnej pasji, emocji, namiętności. Tylko krok dzieli miłość od nienawiści. Pasja, emocje, namiętność. Te trzy słowa idealnie opisują historię spotkań dwóch najbardziej utytułowanych ekip w Argentynie. Drodzy państwo! Już w nocy z czwartku na piątek czeka nas kolejny odcinek telenoweli pod tytułem „El Superclasico”.
Liverpool – Manchester United, Bayern – Borussia, czy nawet Real – Barcelona. Żadne z tych spotkań nie budzi tylu emocji, ile derby Buenos Aires. Przynajmniej w Argentynie. Boca Juniors – River Plate. Nawet jeśli nie znacie żadnej drużyny, która oprócz tych dwóch gra w argentyńskiej Primera Division, to o tym meczu musieliście słyszeć. Tak się składa, że układ rozgrywek w Ameryce Południowej zafundował nam swoisty trójmecz. Okazało się, że w ciągu dwóch tygodni obie drużyny będą musiały się zmierzyć właśnie trzy razy. Ale o tym zaraz.

Rywalizacja obu klubów wybiega daleko poza futbol. Dwa najbardziej utytułowane zespoły Argentyny różnią się także charakterologicznie. Kibice Boca Juniors to w zdecydowanej większości robotnicy i ludzie biedni. Boca to klub dla osób zwykłych, które wiedzą, czym jest codzienny trud. River Plate to klub bogaczy, burżujów, nie przypadkowo są nazywani „Los Milionarios”. Możni przeciw biednym. Tak to wyglądało na początku. W tej chwili oba kluby są markami znanymi na całym świecie, jednak ten podział wciąż w jakimś sensie jest widoczny. Skupiają w swoich szeregach najlepszych graczy Argentyny i nie tylko. Maradona, Batistuta, Tevez, Juan Roman Riquelme. To tylko niektóre nazwiska piłkarzy, którzy część swoich karier spędzili na „La Bombonera”. Z kolei w białych koszulkach z ukośnym, czerwonym pasem grali między innymi: Aimar, Ortega, Pasarella, Higuain, Di Stefano. Patrząc na te nazwiska, śmiało mogę stwierdzić, że europejski futbol wiele tym drużynom zawdzięcza.
Wspomniałem już o trójmeczu. Dwa z tych spotkań już za nami. Pierwsza odsłona miała miejsce trzeciego maja, kiedy obie drużyny spotkały się w lidze. Boca wygrało 2:0 po bramkach Christiana Pavona i Pablo Pereza. Kibice na „La Bombonera” musieli jednak drżeć o wynik do samego końca. Obie bramki padły dopiero w ostatnich sześciu minutach spotkania. Szans na gole w tym spotkaniu było więcej. W 10. minucie w słupek uderzył niechciany w Europie Pablo Osvaldo. W 34. minucie swoją szansę mieli „Milionarios”, gdy w poprzeczkę uderzył Carlos Sanchez.
Okazję do rewanżu mieli piłkarze River już pięć dni później, kiedy to jedenastki odwiecznych rywali wybiegły na murawę Estadio Monumental. Tym razem mecz rozgrywano w ramach Copa Libertadores. Rewanż był jak najbardziej udany, bo „Milionerios” pokonali „Los Xeneizes” 1:0 po golu strzelonym przez Carlosa Sancheza z rzutu karnego. Urugwajczyk był także „bohaterem” innej akcji. Mianowicie uderzył on w głowę gracza Boca, Fernando Gago. Sędzia nie zauważył jednak przewinienia, Sancheza z boiska nie wyrzucił, a ten na kilka minut przed końcem spotkania wykorzystał wspomniany rzut karny. Rewanż odbędzie się w nocy z czwartku na piątek. Stawką meczu na „La Bombonera” będzie awans do ćwierćfinału Copa Libertadores. Piątkowe spotkanie będzie 355. Superclasico. Boca Juniors zwyciężyło 128 z nich, 114 razy wygrywało River Plate, a 112 razy padł remis.











