Przyszły rok będzie wielki dla Jagiellonii Białystok. Klub z Podlasia ma bardzo hucznie świętować setne urodziny. Aby móc w pełni obchodzić swoje święto, sytuacja w tabeli też musi się zgadzać, a o to nie będzie tak łatwo.
Po 18 rundach Jagiellonia plasuje się tuż za grupą mistrzowską, czyli na dziewiątym miejscu. Do końca sezonu zostało jeszcze wiele kolejek, ale strata dziewięciu punktów w warunkach polskiej ekstraklasy może być bardzo złudna. Gdy szybko nie zacznie się gonić czołówki, to później może zabraknąć czasu.
Pożegnanie, ale z klasą
Pod koniec poprzednich rozgrywek ekstraklasy zarząd Jagiellonii Białystok był chwalony w mediach społecznościowych i przez wielu ekspertów, że zatrzymał trenera Mamrota na stanowisku mimo słabego wyniku i braku miejsca w czwórce. Władze Jagiellonii chciały odejść od wyraźnego trendu w Polsce, czyli zmiany szkoleniowca przy każdej możliwej okazji, co zostało niezwykle pozytywnie przyjęte w mediach. Jednak ostatnie bardzo słabe wyniki „Jagi” spowodowały, że zarząd podjął decyzję o zwolnieniu Ireneusza Mamrota.
Trener Ireneusz Mamrot spędził w Białymstoku aż dwa i pół roku. Dlaczego aż? Dlatego, że w polskich realiach jest to naprawdę bardzo dobry wynik. Niezwykle rzadko zdarza się, aby selekcjonerzy pracowali tyle lat w jednym gabinecie.
Mimo zwolnienia z Jagiellonii Mamrot jest bardzo szanowany i uważany za jednego z lepszych trenerów w ekstraklasie. Na pewno znajdzie dla siebie odpowiedni klub do udoskonalania swoich kompetencji. A drużyna z Białegostoku będzie musiała znaleźć jakiegoś ratownika na już. Kogoś, kto pomoże odratować ten sezon i natchnąć świeżością grę „Dumy Podlasia”. Kto to będzie? Tego nie wie nikt, oprócz prezesa zapewne.
Sezon na remis
Oglądając mecze Jagiellonii, można było odnieść wrażenie, że przeważała ona nad przeciwnikami posiadaniem piłki i kontrolą w środku pola. Gra z przodu wyglądała też całkiem nieźle. „Żółto-czerwoni” są trzecią najlepszą drużyną w lidze pod względem strzelonych bramek. I tutaj kibice nie mogą narzekać. Idąc na stadion, można się spodziewać, że coś wpadnie do siatki przeciwnika.
Problem pojawia się, gdy trzeba utrzymać przewagę. Drużyna z Białegostoku bardzo często rozluźnia się i sama daje pretekst przeciwnikowi, aby podszedł wyżej i spróbował zaatakować. Jako przykład może posłużyć mecz z Zagłębiem Lubin, kiedy to Jagiellonia, prowadząc 2:0, była w stanie roztrwonić całą przewagę w ciągu ośmiu minut. To niejedyny taki mecz w tym sezonie, więc nie można mówić o jakimś przypadku.











