Tuż przed końcem zeszłego sezonu Marka Hughesa uznano za wybawiciela. Wyciągnął zespół z głębokiego kryzysu i na ostatniej prostej zdołał utrzymać Southampton w Premier League. Niespełna pół roku później „Święci” znajdują się w nie mniejszym marazmie. Głowa walijskiego szkoleniowca już poleciała, a lada moment na St Mary’s Stadium zostanie zakontraktowany nowy menedżer. Czy zmiana na ławce trenerskiej wystarczy, by w szeregach Southamptonu zapanowała stabilizacja?
Po zakończeniu sezonu 2016/2017 media obiegła informacja, iż Claude Puel został zwolniony z funkcji menedżera zespołu „Świętych”. Decyzja władz Southamptonu wydawała się mocno kontrowersyjna. Francuski szkoleniowiec z zespołem z St Mary’s Stadium zajął ósmą lokatę w lidze oraz awansował do finału Pucharu Ligi. Dla władz klubu było to jednak za mało. Po lakonicznym komunikacie pełnym podziękowań dla szkoleniowca rozpoczęto poszukiwania nowego menedżera. Wybór padł na Mauricio Pellegrino. Zajęcie z Deportivo Alaves dziewiątego miejsca w hiszpańskiej ekstraklasie oraz dotarcie do finału Copa del Rey dawało solidne świadectwo argentyńskiemu szkoleniowcowi. Wszyscy na St Mary’s Stadium wierzyli, że podpisując trzyletnią umowę, jest w stanie przeobrazić Southampton w siódmą siłę Premier League.
– Jesteśmy przekonani, że Mauricio jest właściwą osobą, która pomoże nam wykonać kolejne kroki. Zna naszych graczy i wierzy, że mamy świetny skład, któremu dzięki drobnym modyfikacjom będzie w stanie zapewnić ciągły sukces. Mauricio wierzy, że z jakością, którą mamy, możemy grać ekscytujący, intensywny, ofensywny futbol, przejmując inicjatywę w każdym spotkaniu – nie krył zachwytu po zakontraktowaniu szkoleniowca wiceprezes Southamptonu, Les Reed.
Z Mauricio Pellegrino „Święci” wykonywali kolejne kroki, jednak wszystkie w kierunku innym niż pierwotnie zamierzony. Zespół Southamptonu zamiast tak jak do tej pory realnie włączyć się do walki o miejsca w górnej części tabeli, rozpaczliwie walczył o ligowy byt. W połowie marca sytuacja była na tyle poważna, że klub zdecydował o zwolnieniu argentyńskiego szkoleniowca.
W roli strażaka wcielił się Mark Hughes, podejmując się niełatwego zadania uniknięcia degradacji. Efekt nowej miotły zadziałał. Do końca kampanii Southampton zdobył osiem punktów, które zagwarantowały ligowy byt.










