Niebawem Ekstraklasa wkroczy w decydującą fazę. Rozstrzygnie się rywalizacja o mistrzowski tytuł i koronę króla strzelców. Przyjrzyjmy się czołówce ligowych snajperów. Najlepiej każdemu z osobna, analizując ich szanse na końcowy sukces.

Andrzej Niedzielan, popularny „Wtorek”, dziesięciokrotnie wpisywał się na listę strzelców. Wynik nie imponuje, ale przy obecnym poziomie ligi i jej snajperów jest w sam raz. Kilka z tych bramek pozwoliło Koronie wygrywać mecze, zwłaszcza w pierwszej połowie sezonu. Na wiosnę snajper trafił tylko raz, jednak zespół prowadzony przez Marcina Sasala znacznie obniżył loty. Obawiam się, że były reprezentant Polski nie zdoła wrócić na właściwe tory. Tory prowadzące do tytułu króla strzelców.
Tomasz Frankowski, solidarnie z Niedzielanem, ukuł razy dziesięć. Mogło być znacznie lepiej, jednak dwukrotnie pomylił się z jedenastu metrów. Zmieniają się trenerzy, stadiony, piłkarze, a jedno pozostaje niezmienne – Franek ciągle strzela. Prawdziwy lis pola karnego. „Jaga” wychodzi z przedwiosennego kryzysu, goni Wisłę, a Tomasz Frankowski zmierza po kolejną koronę króla strzelców.
Artjoms Rudnevs, łotewski bombardier zaliczył dla „Kolejorza” dziewięć trafień. Na wiosnę częściej wchodzi na plac gry z ławki, więc czasu na poprawienie dorobku ma proporcjonalnie mniej. Szanse na koronę ma spore, jednak Bakero musi wystawiać go w pierwszej jedenastce. Łotysz ma ogromny potencjał i jest wielce prawdopodobne, iż po sezonie zmieni barwy klubowe.
Abdou Razack Traore, ofensywny pomocnik, który ciągnie wagon o nazwie „Lechia Gdańsk”, zgromadził dziewięć goli. Motor napędowy ekipy Tomasza Kafarskiego. Moim skromnym zdaniem najlepszy zawodnik naszej ligi. Technika, szybkość, drybling i skuteczność stanowią mieszankę wybuchową. Z pewnością jeszcze trafi do siatki, jednak wątpię, by zgarnął najważniejszą nagrodę.
Artur Sobiech, trafień osiem. Wielu ekspertów uważa go za najlepszego polskiego napastnika w Ekstraklasie. Zdanie to podzielał Józef Wojciechowski i wyłożył sporą sumę za kartę młodego snajpera. Ciężko jednoznacznie ocenić Sobiecha. Z jednej strony, gdyby był skuteczniejszy, to przewodziłby tabeli strzelców. Z drugiej zaś, mimo młodego wieku (20 lat) uratował kilka meczów ekipie Polonii. Forma rośnie, więc dorobek też powinien. Królem strzelców nie będzie, ale najlepsza trójka jest w zasięgu.











