Przed meczem z Niemcami eksperci mówili, że remis będzie dla Polski dużym sukcesem. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2, lecz Polacy wcale się nie radowali. Bramka stracona w ostatnich sekundach meczu sprawiła, że szatnia „Biało-czerwonych” pełna była smutku. Niedosyt po meczu czuł także selekcjoner, Franciszek Smuda.
–Ten remis to jednak porażka. Straciliśmy przecież bramkę w ostatniej sekundzie, a to zawsze boli – powiedział „Franz” tuż po meczu. – Kiedy zmieniałem Pawłowskiego, sędzia oznajmił, że zostało 16 sekund, które zmieniło się później w 1,5 minuty – dodał zawiedziony trener.

Towarzyskie spotkanie z Niemcami było świetną okazją na przetestowanie Damiena Perquisa, który swoją przygodę z polską reprezentacją musiał zacząć z wysokiego C. – Pozytywnie oceniam debiut Perquisa. Na początku, podobnie jak wszyscy, grał trochę nerwowo, ale później spisywał się lepiej. Widać, że ten chłopak wie, o co chodzi w futbolu. Do Polski Damien przyjechał z kontuzją i na zgrupowaniu tylko lekko ją podleczył. Pomimo tego że nie był do końca zdrowy, bardzo chciał zadebiutować w potyczce z Niemcami – ocenił Smuda.
Jednym z najaktywniejszych piłkarzy po naszej stronie był Peszko, który często urywał się niemieckim obrońcom. – Znakomitych sytuacji nie wykorzystał natomiast Peszko. Sławek potrafi sam wygrać mecz, ale również sporo zepsuć. Na szczęście nie popełnia już głupich fauli i jeśli będzie regularnie grał w Koeln, jeszcze się rozwinie – dodał Smuda. – Chciałbym też podkreślić fantastyczny stadion, jeden z najpiękniejszych w Europie oraz świetny doping kibiców. To dobry prognostyk przed Euro 2012 – zakończył selekcjoner reprezentacji Polski.
Więcej na www.bialoczerwoni.com.pl











