Gdy zimą Tomasz Hajto i Piotr Świerczewski przechodzili do ŁKS-u Łódź, kibiców ogarnął pusty śmiech, że właśnie ci zawodnicy mają pomóc zespołowi z al. Unii Lubelskiej w utrzymaniu się w ekstraklasie. Tymczasem ekipa Grzegorza Wesołowskiego w pierwszych meczach ligi polskiej, jako jedyna obok Lecha Poznań, zdobyła komplet punktów. I olbrzymia w tym zasługa Gianniego i Świra.
Hajto w meczach z Odrą Wodzisław i Cracovią zaliczył dwie asysty, Świerczewski zdobył jedną bramkę i raz asystował. Wkład obu graczy, którzy w sumie w ekstraklasie rozegrali 414 spotkań, zaś w reprezentacji Polski 132 mecze, jest nie do przecenienia. Jesienią jednak w swoich klubach zawodzili na całej linii, stąd też nastawienie fanów ŁKS-u do ich transferów było, jakie było…
Same konflikty

Wychowanek Halniaka Maków Podhalański o rundzie jesiennej chciałby jak najszybciej zapomnieć. Górnik Zabrze przegrywał mecz za meczem i po 17 kolejkach znalazł się na samym dnie tabeli, a Hajto nie był w stanie w żaden sposób pomoc zabrzanom. W dodatku wciąż popadał w jakieś konflikty, co niewątpliwie psuło atmosferę w zespole. Zaczęło się od tego, że za fatalne wyniki 14-krotnych mistrzów Polski winą obarczył młodych zawodników. – Młodzi piłkarze, co mnie osobiście bardzo boli, zamiast zostać po treningu, by popracować nad jakimś elementem gry, szybko uciekają ze stadionu – stwierdził w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego„. Kąpią się, wcierają żel we włosy i jadą do solarium, kina czy na lody. Tylko raz w ostatnim czasie zdarzyło się, by któryś z młodych graczy został dłużej po treningu. Młodsi zawodnicy muszą zacząć słuchać w końcu starszych. Nie może bowiem być tak, że starszy piłkarz poucza młodego, a ten to sobie olewa. Młodzież musi w końcu zacząć liczyć się ze zdaniem starszych zawodników.
Potem przyszła kolej na Ryszarda Wieczorka, któremu Gianni zarzucił, że źle przygotował Górnika do sezonu. Gdy Wieczorek został zwolniony, od razu odpowiedział Hajcie, żeby ten skupił się na graniu, a nie mieszał do treningów, bo zwyczajnie się na tym nie zna. Stwierdził również, że były gracz MSV Duisburg, Schalke 04 Gelsenkirchen, FC Southampton i Derby County będzie u Henryka Kasperczaka grzał ławę. Hajto atak Wieczorka skomentował krótko: – Może on ma jakieś kompleksy?
Najgorsze jednak dopiero miało nadejść, bo Hajto w listopadzie dwa raz z rzędu został ukarany czerwoną kartką. Najpierw w spotkaniu z Odrą Wodzisław, a później, gdy już wrócił do gry po karencji, przedwcześnie opuścił boisko w starciu z Polonią Warszawa. To wówczas chyba całkowicie przelała się w Zabrzu czara goryczy, bo obrońcę Górnika skrytykował nawet Henryk Kasperczak, który dotąd stał za nim murem. – – stwierdził tuż po meczu z „Czarnymi Koszulami”, wyraźnie rozczarowany Henri. Wkrótce obaj panowie spotkali się na poważnej rozmowie w cztery oczy. Taka sama rozmowa czekała Hajtę z prezesem zabrzańskiego klubu, Jędrzejem Jędrychem. To właśnie wówczas prawdopodobnie podjęto decyzję, że doświadczony obrońca zimą opuści Górnik. Sam Hajto zastanawiał się bardzo poważnie nad zakończeniem kariery. Gdy jednak zgłosił się po niego ŁKS Łódź, w którego barwach grał w sezonie 2006/2007, na transfer zdecydował się bez namysłu. – – zapowiedział tuż po podpisaniu kontraktu.











