W środowym meczu Pucharu Polski pomiędzy Śląskiem a GKS-em Bełchatów padł wynik 3:0. Dwukrotnie do bramki gości trafił Łukasz Gikiewicz, jednego gola dołożył również Cetnarski.
W ramach projektu „Dzieci na stadionie” na stadionie Śląska pojawiło się dzisiaj 8,5 tysiąca dzieci z prawie 200 szkół. Obie drużyny w tym sezonie miały już okazję walczyć ze sobą – w ramach 5. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Śląsk Wrocław pokonał GKS Bełchatów 2:1. Mimo że bełchatowianie nie zdobyli jeszcze w lidze żadnych punktów, zapowiadali zawziętą walkę i chcieli zacząć zwyciężać.

Pierwsi do głosu w 20. minucie doszli… kibice. Starsi fani przygotowali wielki transparent z napisem: „Słuchajcie dzieci, czy uczą was w szkole, kim byli żołnierze wyklęci?”. W 24. minucie większe emocje mieliśmy już na murawie. Ćwielong z bocznego sektora boiska świetnie zagrał plasowaną piłkę na piaty metr, ale kilku centymetrów do jej przecięcia zabrakło Kaźmierczakowi.
Minutę później mieliśmy już bramkę dla Śląska Wrocław. Patrik Mraz ofiarnie dośrodkował piłkę niemal z narożnika boiska z taką precyzją, że umieścić futbolówkę w siatce zdołał Łukasz Gikiewicz. Co ciekawe, „Giki” zdobył bramkę w ostatnim spotkaniu ligowym właśnie z GKS-em. Wtedy grał niespełna 30 minut i gol w 71. minucie dał WKS-owi zwycięstwo.
W 43. minucie mieliśmy 2:0. Tadeusz Socha dograł z prawej strony w pole karne, a w odpowiednim miejscu był znowu Łukasz Gikiewicz, który wysoko wyskoczył do góry i pokonał Łukasza Budziłka. Chwilę potem dzieciaki po raz kolejny zaprezentowały wielki transparent. Do końca pierwszej części spotkania wynik nie uległ zmianie i wrocławianie zeszli do szatni z dwubramkową zaliczką. Warto dodać, że piłkarze przez cały czas grali przy głośnym dopingu zdzierających gardło uczniów.
W drugie połowie za odrabianie strat wzięli się goście. W bardzo dobrej sytuacji znalazł się Wroński, ale górą byli obrońcy gospodarzy. Chwilę później bełchatowianie mieli świetną sytuację z rzutu rożnego, ale nie potrafili znaleźć recepty na świetnie dysponowanego dzisiaj Kelemena. W 86. minucie doszło do bardzo spornej sytuacji. W polu karnym przewrócił się Cetnarski, a Sebastian Jarzębak wskazał na wapno. Do karnego podszedł sam poszkodowany i zamienił go na gola, ale warto przypomnieć, że spory udział przy tej bramce miał arbiter.
W 90. minucie czerwoną kartką za brutalny faul został ukarany Kaźmierczak i tym niemiłym akcentem zakończyliśmy to spotkanie. Wynik 3:0 dla Śląska Wrocław dał przepustkę do ćwierćfinału Pucharu Polski.











