Reprezentacja Meksyku pokonała Brazylię w towarzyskim spotkaniu rozegranym na Cowboys Stadium w Arlington. Gole dla zwycięzców zdobyli Giovanni Dos Santos i Javier Hernandez. Tym samym została przerwana passa ośmiu zwycięstw Brazylii z rzędu.
Pierwsza połowa miała dziwny przebieg. Od początku spotkania przewagę osiągnęła Brazylia, która próbowała konstruować akcje ofensywne głównie za sprawą Hulka i Neymara. Jednak w pierwszych 20 minutach ani Rafael, ani Corona nie musieli wykazywać się kunsztem bramkarskim.

W 22. minucie pierwszy raz groźnie zaatakował Meksyk i od razu wyszedł na prowadzenie. Piłkę na lewym skrzydle od Barrery dostał Giovanni Dos Santos i z narożnika pola karnego próbował wrzucić piłkę w środek pola karnego. Meksykaninowi jednak zamiast dośrodkowania wyszedł przepiękny lob, przy którym nic do powiedzenia nie miał bramkarz Brazylii. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do siatki. Meksyk objął prowadzenie 1:0.
Chwilę później ładną indywidualną akcją popisał się Hulk, wpadł w pole karne i lekko odpychany przez obrońcę, upadł w „szesnastce”. Sędzia podjął słuszną decyzję i nakazał grać dalej. Widać było, że utrata bramki podrażniła Brazylijczyków. W ciągu pięciu minut groźnie było pod bramką Corony za sprawą Hulka, Marcelo i Damiao, ale ich strzały były albo minimalnie niecelne, albo żadnych problemów nie miał z nimi golkiper Meksyku. Gdy wydawało się, że bramka wyrównująca wisi w powietrzu, gola zdobyli piłkarze Jose Manuela de la Torre. Po przewinieniu brazylijskiego piłkarza sędzia Silvio Petrescu odgwizdał rzut karny, który na bramkę zamienił Javier Hernandez.
Do końca pierwszej połowy wynik już się nie zmienił, choć swoje okazje mieli Hulk, Oscar oraz Juan. Do przerwy zatem mała niespodzianka, Meksyk prowadził z faworyzowaną Brazylią 2:0.
Druga połowa rozpoczęła się od spokojnej gry w środku pola. Meksykanie, cofnięci, spokojnie czekali na kontry i swoje szanse. Grę prowadziła Brazylia i miała optyczną przewagę, ale nie umiała jej przekuć na sytuacje bramkowe i strzały. Wydaje się, że Brazylii brakowało w tym meczu szybkości i świeżości. Piłkarze z Kraju Kawy bili głową mur. Ich strzały było blokowane przez obrońców Meksyku lub mijały bramkę Corony o kilka metrów. Swoich szans próbowali między innymi Neymar i wprowadzony Lucas.
Pierwszy celny strzał na bramkę w drugiej połowie Brazylia oddała dopiero w 70. minucie za sprawą Hulka. Piłkarz FC Porto przymierzył z rzutu wolnego, ale jego strzał nie mógł zaskoczyć Corony. W ostatnim kwadransie bardzo dobrą okazję miał Juan, ale ją zmarnował.
Chwilę potem powinno być 3:0, ale Javier Hernandez nie potrafił pokonać Rafaela. W kolejnej akcji, po dośrodkowaniu Hulka z pięciu metrów, czysto w piłkę nie trafił Pato. Chwilę później z 20 metrów strzelał Edgar Andrade, ale ten strzał spokojnie złapał w ręce Rafael. W kolejnej akcji świetnym uderzeniem popisał się znowu Andrade, ale Rafael wyciągnął się jak struna i sparował piłkę na rzut rożny. Do końca spotkania wynik już się nie zmienił. Meksyk pokonał Brazylię 2:0 i przerwał passę ośmiu zwycięstw z rzędu piłkarzy „Canarinhos”.











