Skrzydłowy Lecha budzi się do gry


Jak było z piłkarzami ze Skandynawii w „Kolejorzu” i jak jest z Kristofferem Velde

28 lipca 2022 Skrzydłowy Lecha budzi się do gry
Dawid Szafraniak

Czasami trudno wytłumaczyć, jak to jest, że jeden piłkarz sprawdza się w jednym klubie, a po transferze do nowego otoczenia kompletnie zawodzi. Nie potrafi się odnaleźć albo też nie zawsze przechodzi mityczną aklimatyzację. Zmiana kraju, inna kultura, zupełnie inny styl grania w piłkę nożną. Skandynawia to dla Lecha nie zawsze dobry kierunek transferowy. Piłkarze z tamtych stron różnie prezentują się w „Kolejorzu”. Kristoffer Velde, bo o nim mowa, zapowiadał się na bardzo ciekawego gracza, dlatego że w norweskiej lidze notował mocne liczby i jest stosunkowo młodym zawodnikiem.


Udostępnij na Udostępnij na

W mistrzowskim sezonie nowo sprowadzeni skrzydłowi „Kolejorza” nie imponowali liczbami. Nie mieli zbyt dużo bramek czy też asyst. Adriel Ba Loua, piłkarz sprowadzony w letnim oknie transferowym, nie potrafił się wznieść na wysoki poziom i go utrzymać. Zdarzały mu się dobre mecze, ale było ich bardzo mało. Trapiony kontuzjami nie potrafił się odnaleźć. Kristoffer Velde to gracz sprowadzony zimą do Poznania i przez drugą część sezonu trudno powiedzieć coś dobrego o jego grze. Jednak miał on pół roku na spokojne wprowadzenie się do zespołu.

Kierunek Skandynawia! Dania…

W zasadzie w skład Skandynawii wchodzą trzy kraje: Norwegia, Szwecja i Dania. Piłkarze z tych państw mieli okazję grać dla Lecha Poznań, ale z bardzo różnym skutkiem. Do najmilej wspominanych byłych piłkarzy „Kolejorza” z pewnością zaliczają się Christian Gytkjaer i Lasse Nielsen. Popularny „Gyt” to wielki goleador, który niebiesko-białe barwy przywdziewał w latach 2017–2020. Podczas pobytu w Lechu został królem strzelców ekstraklasy z 24 trafieniami na koncie. Z Lecha trafił prosto do reprezentacji Danii.

Z kolei Nielsen grał na pozycji obrońcy i charakteryzował się wojowniczą postawą i mocnym charakterem. To właśnie ta nacja jest najlepiej wspominana w Poznaniu, w przeciwieństwie do Norwegii. Rysą na wizerunku Duńczyków w Lechu jest Nicki Bille Nielsen. Była to typowa czarna owca i niewypał transferowy. Piłkarz, który głównie brylował poza boiskiem. Od zielonej murawy wolał parkiet dyskoteki i liczne afery.

Skrzydłowy i obrońca z Norwegii

Norwescy piłkarze, którzy trafili do Lecha Poznań, to Thomas Rogne i Muhamed Keita. Rogne jest obrońcą i można się o niego poważnie pokłócić podczas rozmowy. Jedni twierdzą, że był dobrym zawodnikiem, zaś inni, że był bardzo przeciętny. W każdym razie wszyscy zgadzają się co do jednego, że norweski obrońca to „szklany” piłkarz, bardzo często łapiący kontuzje. Co prawda jest w drugiej dziesiątce piłkarzy z zagranicy, którzy mają dużą liczbę występów w Lechu Poznań, ale przyjrzyjmy się liczbie występów w stosunku do czasu spędzonego w klubie. Przez cztery sezony rozegrał 62 spotkania w ekstraklasie, resztę czasu był kontuzjowany.

Muhamed Keita to skrzydłowy, który miał być gwiazdą ligi. Szybki, silny, z dobrym dryblingiem i mocnym strzałem z dystansu. Niestety w Lechu potwierdził tylko, że posiada bardzo mocny strzał. Jego statystyki nie powalały, w 19 spotkaniach uzbierał zaledwie dwa gole. Co prawda były to ważne bramki w kontekście ówczesnej walki o mistrzostwo Polski, ale gracza tego ostatecznie można wpisać na listę niewypałów.

Szwedzi odrabiają straty

Ściągnięcie Niklasa Bärkrotha do Lecha było totalnie nietrafionym strzałem. Skrzydłowy w ogóle nie spełnił pokładanych w nim nadziei i grał na żenującym poziomie. W „Kolejorzu” przebywał tylko rok i szybko wrócił do ojczyzny. Poziom Szwedów w Lechu zdecydowanie podnoszą Jesper Karlstrom i Mikael Ishak. Karlstrom początek miał dość trudny, ale po aklimatyzacji wyrósł na czołową postać mistrzowskiej drużyny. Mikael Ishak od początku strzelał gole dla Lecha i od poprzedniego sezonu nosi kapitańską opaskę. Nikt z kibiców nie wyobraża sobie, jak bez niego mógłby wyglądać atak Lecha Poznań. Obaj wspomniani Szwedzi cały czas pracują na to, by kiedyś wspominano ich z sentymentem.

Skrzydłowy z Norwegii, czyli Kristoffer Velde

Młody pomocnik trafił do Lecha Poznań w minionym sezonie, a dokładniej podczas zimowego okienka transferowego. Klub wydał na tego zawodnika niewiele ponad milion euro. Piłkarz przychodził wówczas jako zastępstwo dla Jakuba Kamińskiego, który latem odchodził do Bundesligi. Norweg miał spokojnie czas na aklimatyzację, Jednak jak to się często zdarza, kibice bardzo szybko ocenili umiejętności Norwega, nazywając go „ogórkiem”.

Zapowiadany jako błyskotliwy skrzydłowy, bardzo szybki, ze świetnym dryblingiem, kompletnie zawiódł. Zagrał tylko w ośmiu spotkaniach i zanotował jedną asystę, co dla skrzydłowego stanowi koszmarny wynik. Ówczesny trener „Kolejorza”, Maciej Skorża, często odsyłał Velde na trybuny. Śmiało można powiedzieć, że Norweg nie był jego ulubieńcem. Velde gra chaotycznie, bardzo często traci piłkę, nie zawsze potrafi ją opanować czy dokładnie podać do kolegów z drużyny.

W ocenie umiejętności nie pomógł sam Norweg, który w drugiej części sezonu zagrał fatalnie. Nie pomogły mu też ciągłe pretensje do kolegów i zbyt pasywna gra w pressingu czy w defensywie. Jego drybling pozostawia wiele do życzenia, w każdym razie nie pokazuje tego, do czego przyzwyczaił fanów Eliteserien. Norweg jest po prostu słaby, jednak z wyrokowaniem trzeba było poczekać do obecnego sezonu, kiedy po mitycznej aklimatyzacji Velde zdaje sobie radzić coraz lepiej. Dobre mecze przeplata fatalnymi, ale widać światełko w tunelu.

Skrzydłowy zaczyna łapać oddech przy Holendrze

Pozycja Velde zupełnie się odmieniła za sprawą nowego szkoleniowca Lecha Poznań, ponieważ John van den Brom zaczął mocno stawiać na Norwega. Choć kibice zarzucali Velde niechęć do integracji z drużyną oraz bycie nieobecnym, to widać, że u Velde coś drgnęło i być może idzie on w dobrym kierunku. Dla Holendra Velde stał się pewniakiem na skrzydło ze względu na związane z defensywą walory taktyczne. Według Holendra Norweg lepiej sprawdza się w fazie obrony niż inni skrzydłowi Lecha Poznań.

W pierwszym spotkaniu z Karabachem Velde niczym szczególnym się nie wyróżnił, z Rakowem to samo. Jednak już w drugim starciu z Azerami strzelił bramkę w 1. minucie meczu. Był bardzo aktywny, wchodził w drybling, szukał kolejnych okazji, ale na nic się to zdało, bo „Kolejorz” wysoko przegrał to spotkanie. W meczu ze Stalą Mielec zagrał po prostu fatalnie, nic mu nie wychodziło, tak samo jak całemu Lechowi.

Światełko w tunelu i nadzieję dla kibiców Lecha Poznań przyniósł mecz z Dinamo Batumi w Lidze Konferencji. Lech zdemolował rywala, a Norweg był jednym z głównych aktorów widowiska. Swobodnie starał się napędzać akcje „Kolejorza”. Był bardzo widocznym zawodnikiem, było widać, że chce grać w piłkę. Popisał się także dwoma asystami, gdzie jedna była klasy światowej. Norweg z prawego skrzydła dostrzegł wychodzącego na pozycję Amarala i z połowy boiska zagrał idealną piłkę między dwóch graczy z Gruzji.

Czy to będzie sezon skrzydłowego z Norwegii?

Norweg zdaje się, że znalazł uznanie w oczach holenderskiego szkoleniowca i powoli obiera właściwy kurs na dobrą grę. Z meczu na mecz pokazuje, że coś potrafi i może być wyróżniającym się graczem Lecha Poznań. Być może wpływ na poprawę dyspozycji Norwega miało zainteresowanie Damianem Kądziorem ze strony działaczy „Kolejorza”. Kristoffer Velde od początku brylował na treningach, ale w żaden sposób nie przekładał tego na oficjalne spotkania. Jak się popularnie mówi, głowa nie dojechała i to główny powód problemów Norwega w Lechu. W sumie nie ma się co dziwić, bo w Norwegii grał przy publiczności składającej się z kilku tysięcy osób i z raczej spokojnym dopingiem, a w Poznaniu ma fanatyczny doping i 40-tysięczną publiczność.

Na wszystko jednak w życiu przychodzi czas, Velde zaczyna grać w piłkę i to on może wyrosnąć na czołową postać Lecha Poznań. Przede wszystkim u Norwega w końcu widać radość z gry, ale czy przyniesie to większą radość w Poznaniu? Na to trzeba jeszcze poczekać, ale kurs został już obrany. W tym sezonie Norweg ma już jednego gola i dwie asysty, czyli więcej niż przez całą rundę wiosenną.

 

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze