Legia Warszawa pokonała w dwumeczu Arkę Gdynia i awansowała do finału Pucharu Polski, w którym zmierzy się z Ruchem Chorzów. Maciej Skorża przyznał, że ogranie przeciwnika cieszy, ale kontuzje kilku zawodników dają do myślenia.
– Osiągnęliśmy swój cel, więc jesteśmy zadowoleni. Mamy szansę ponownie wywalczyć Puchar Polski, co byłoby bardzo dużym osiągnięciem. Zawsze trudniej jest bronić trofeum niż je zdobywać – powiedział Maciej Skorża.
Trener Legii Warszawa wypowiedział się również na temat przebiegu spotkania.

– Mecz nie był zbyt płynny i efektowny. Wynik pierwszego spotkania miał wpływ na grę obu drużyn. My chcieliśmy długo rozgrywać piłkę i nękać defensywę rywala. Przed przerwą goście nie zagrażali nam poza stałymi fragmentami gry. W drugiej połowie popełniliśmy fatalny błąd, a Arka wyrównała. Zdecydowałem się wprowadzić Radovicia i Ljuboję. Obraz gry uległ zmianie, a my strzeliliśmy zwycięskiego gola. Awansowaliśmy zasłużenie, ponieważ w obu spotkaniach byliśmy lepsi od Arki.
Wspomniane wcześniej kontuzje mogą skomplikować sytuację Legii.
– Martwią mnie kontuzje. Michał Żewłakow doznał urazu na początku meczu, później dołączył do niego Michał Kucharczyk, a w ostatnich minutach straciliśmy Michała Żyro. „Żewłak” narzekał na ból w nodze, a dzisiaj doznał kontuzji mięśniowej. Mam nadzieję, że zagra jeszcze przed końcem sezonu. Z urazem zmaga się również Wojtek Skaba.
Skorża przyznał, że jest zadowolony z gry nowych zawodników.
– Cieszę się z gry Nacho Novo i Ismaela Blanco. Argentyńczyk rozegrał dobre spotkanie, mógł strzelić gola. Przychodzi moment, w którym obaj będą odgrywali coraz większą rolę w drużynie. Jeszcze nie rozmawiałem z Hiszpanem. Jego nieobecność w finale będzie dla nas dużą stratą.
Maciej Skorża po raz czwarty dotarł do finału Pucharu Polski. Dwukrotnie jako trener Legii oraz po jednym razie z Groclinem i Wisłą Kraków.











